Rudka Sanatoryjna
Leżalnie dla ubogich w głebokim lesie

Chorzy korzystają z szeregu nowoczesnych zabiegów leczniczych, ale ? niestety ? nie mogą korzystać z sanatoryjnych ?leżalni? ? drewnianego podcienia, pod którym kiedyś pacjenci zażywali świeżego powietrza.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Rudka Sanatoryjna. Leżalnie dla ubogich w głebokim lesie
Pomysł postawienia sanatorium przeciwgruźliczego w środku lasu na pograniczu Mazowsza i Podlasia zrodził się w głowie Teodora Dunina, wybitnego warszawskiego lekarza, a inspiracją dla niego był zbieg dwu okoliczności.
  • Rudka Sanatoryjna. Leżalnie dla ubogich w głebokim lesie
  • Rudka Sanatoryjna. Leżalnie dla ubogich w głebokim lesie
  • Rudka Sanatoryjna. Leżalnie dla ubogich w głebokim lesie
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Stary las zdaje się napierać na ogromne gmaszysko. Szary trzykondygnacyjny budynek rozpiera się między starymi drzewami. A wszystko dzieje się w doskonałej harmonii: las i gmach współdziałają tu ze sobą. To Rudka Sanatoryjna.

Pomysł postawienia sanatorium przeciwgruźliczego w środku lasu na pograniczu Mazowsza i Podlasia zrodził się w głowie Teodora Dunina, wybitnego warszawskiego lekarza, a inspiracją dla niego był zbieg dwu okoliczności. Właśnie wtedy, to znaczy na przełomie XIX i XX wieku odkryto, że gruźlicę można skutecznie leczyć nie tylko w górach, ale i na równinach. Pod warunkiem, że znajdzie się miejsce suche, gdzie lata są chłodne a zimy mroźne, z przepuszczalną glebą i iglastym lasem, który produkuje lecznicze olejki eteryczne. Takie miejsce odkryto w pobliżu stacji i letniska Mrozy, zaledwie 56 km od Warszawy, przy ważnej linii kolejowej na wschód. W tym samym też czasie wykształcone środowiska dostrzegły potrzebę leczenia z gruźlicy, w tym także sanatoryjnego, ludzi niezamożnych, których nie było stać na drogie podróże do wód.

Na kurację

Uczony lekarz podjął więc inicjatywę budowy sanatorium i rozpropagował pomysł w warszawskich elitach. Uczestniczył w przedsięwzięciu już do końca życia ? także finansowo, wykładając niemałą część potrzebnych na budowę pieniędzy. 2008 rok był setnym działania sanatorium w Rudce. Teraz mieści się tu szpital specjalistyczny leczący choroby płuc oraz zakład opiekuńczo-leczniczy. Chorzy  korzystają z szeregu nowoczesnych zabiegów leczniczych, ale ? niestety ? nie mogą korzystać z sanatoryjnych ?leżalni? ? drewnianego podcienia, pod którym kiedyś pacjenci zażywali świeżego powietrza. Imponująca, stuletnia drewniana konstrukcja, która ciągnie się łukiem wzdłuż całego budynku, grozi zawaleniem.

Na wycieczkę

Przez okna do kuracjuszy zagląda przyroda. Budynek szpitala stoi w dużym starym parku, na terenie którego aż 10 starych drzew uznano za pomniki przyrody, a kolejnych kilkanaście kandyduje do tego miana. Są to w większości stare jodły ? drzewa rzadkie na polskich równinach. Otaczający park las również otoczono ochroną jako rezerwat przyrody. Warto się tu wybrać szczególnie wiosną, kiedy pod potężnymi jodłami, sosnami i dębami zakwitną białe zawilce i niebieskie przylaszczki.

Czekając na kolejkę

Stary las zobaczymy także, jeśli zechcemy przejść do szpitala ścieżką od stacji kolejowej Mrozy. Wiedzie ona nasypem kolejki, którą podczas budowy sanatorium transportowano materiały. Wagoniki ciągnęły tu konie. Gdy inwestycję zakończono, konny tramwaj na szynach dowoził przyjeżdżających tu kuracjuszy i gości. Rozkład jazdy był zsynchronizowany z rozkładem kolejowym. Tramwaj kursował aż do 1967 roku, kiedy rozebrano tory. Teraz po dawnym torowisku prowadzi szlak turystyczny, a wagonik można oglądać w muzeum kolei w Sochaczewie. Niedawno powstał pomysł, by torowisko odbudować i na nowo uruchomić ten egzotyczny już środek transportu. Jeśli się uda, stanie się na pewno atrakcją turystyczną.

tekst został opublikowany w portalu poradnikzdrowie.pl

Zajrzyj na te strony:

Komentarze: 1

    aldona, 1 lutego 2019 @ 16:23

    Wagonik kolejki rzeczywiście stoi w muzeum w Sochaczewie, widziałam. Ciekawe, czy uruchomiona te kolejkę? Pewnie jeździ latem? Ktoś wie?

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij