Reklama:

Ateny. Co widać z Akropolu

dodany: 21.11.2009, autor: Anna Ochremiak

Ateny. Co widać z Akropolu
fot: Anna Ochremiak

Akropol wygląda teraz tak jak dwa i pół tysiąca lat temu. To wielki plac budowy. Buduje się Partenon, budują się Propyleje. Odnowiono już Erechtejon ze słynnymi kariatydami i niewielką świątynię Nike. Reszta w rusztowaniach. Podobno gdy zakończy się remont, gruzów na Akropolu będzie o 15 procent więcej niż do tej pory.

Akropol widać zewsząd, jest ważnym punktem orientacyjnym w wędrówce po ateńskich ulicach. Ale i z Akropolu widać wszystko, co w Atenach zobaczyć warto. Ot, poniżej: wzgórze Areopagu, na którym w czasach świetności obradowała rada starszych. W 51 roku naszej ery na tym wzgórzu święty Paweł nauczał ateńczyków nowej religii. Przekonał do niej miejscowego notabla Dionizego zwanego później Areopagitą. Został on pierwszym biskupem i chrześcijańskim patronem Aten.

Co się działo na rynku
Za Areopagiem starożytna agora, antyczne centrum miasta. Zarysy fundamentów, potrzaskane kolumny, fragmenty rzeźb. Kiedy będziemy spacerować alejkami między resztkami dawnych budowli, wyobrazimy sobie metropolię, najbogatszą w greckim świecie. Tu toczyło się ateńskie życie, tu rodziła się filozofia. To na ateński rynek uciekał od swojej Ksantypy Sokrates, by rozmawiać z ludźmi i w uczonych dysputach przekonywać, że istnieje powszechna i obiektywna prawda, powszechne i obiektywne dobro. Za demoralizację młodzieży skazano go na śmierć. Więzienie, w którym trzymano go, zanim wypił cykutę, zobaczymy nieopodal, na zboczu Wzgórza Filopaposa.
Fundamenty, jakie na agorze oglądamy dziś, wspierały najprzeróżniejsze podcienia, portyki, kolumnady. Dawały one schronienie zimą przed deszczem, latem przed słońcem. W nich koncentrował się handel, w nich toczyło się życie. Takie pasaże nazywano stoami. W Stoa Attalosa, jedynej odrestaurowanej, zorganizowano muzeum agory. Ale jeśli pobłądzimy między gruzami, znajdziemy tę najważniejszą, Stoa Poikile, w której zbierali się zwolennicy filozofa Zenona. Twierdzili, że najważniejszy jest święty spokój i że nie ma co się poddawać emocjom. Po prostu – stoicy.
Gdzieś tu, na agorze, mieszkał w beczce Diogenes. Odrzucił dobra doczesne, twierdził, że ważna jest cnota, żywił się ochłapami. Żył jak pies (kynos). Nazwano go cynikiem....
Gdzieś dalej, na północnym wschodzie, gdzie teraz jest miasto, w gaju Akademosa nad rzeką Kifisos Platon nauczał o świecie idei. Zostawił nam w spadku miłość platoniczną... Gdzieś tam, obok nieistniejącej już świątyni Apollina, Arystoteles założył liceum...

Wśród bogów i herosów

Na przeciwległym skraju agory (wciąż patrzymy na miasto z Akropolu) stoi świątynia Hefajstosa. Poświęcona bogu podziemi i patronowi kowali zachowała się lepiej niż Partenon, choć jest od niego starsza. Nazywana jest też Tezejonem, bo znaczna część jej dekoracji rzeźbiarskiej pokazuje bohaterskie czyny Tezeusza, ateńskiego herosa, który uwolnił miasto od kreteńskiej dominacji. Wszedł do zbudowanego przez Dedala w Knossos labiryntu i zabił Minotaura. Od tej pory ateńczycy nie musieli już oddawać synów potworowi na pożarcie. Sami próbowali panować nad światem.
Pomagała im w tym Atena. Musiała jednak najpierw stoczyć walkę z Posejdonem o władzę nad miastem. Do ostatecznego starcia doszło właśnie na Akropolu, w miejscu, gdzie teraz stoi Erechtejon. Choć świątynia nosi imię legendarnego króla Aten Erechteusza, czczono w niej oboje konkurentów. Zwycięskiej bogini oddano więcej: Atenie dziewicy zbudowano Partenon, Atenie zwycięskiej – świątynię Nike. Posejdonowi na wszelki wypadek postawiono sanktuarium nad morzem, na skraju Attyki, na przylądku Sunion.
Świątynię króla bogów – Zeusa Olimpijskiego, budowaną przez 650 lat, ukończył dopiero rzymski cesarz Hadrian. Była największa w świecie greckim. I choć ze 104 jej kolumn do dziś stoi tylko 15, robią wrażenie. Nieważne, czy spoglądamy na nie z akropolskiego wzgórza, czy patrzymy z dołu na korynckie kapitele.

Dla teatru i dla sportu

Na południowych zboczach ateńskiego Akropolu odbywały się prapremiery dramatów Sofoklesa, Ajschylosa, Eurypidesa i Arystofanesa. Teraz dzieciaki wałkują je na lekcjach polskiego (zwłaszcza historie o tebańczykach, królu Edypie i Antygonie). Bo tu pod Akropolem teatr stał się ważny dla ludzi i dla władzy. Perykles, twórca ateńskiej potęgi, rozdawał zasiłki na bilety, by każdy obywatel, nawet ubogi, mógł cieszyć się sztuką. Ateński teatr Dionizosa mógł pomieścić 17 tys. widzów i był – po doskonale zachowanym teatrze w pobliskim Epidauros – największym takim obiektem w starożytnej kontynentalnej Grecji. I najstarszym zbudowanym z kamienia. Zachowało się 20 z 64 rzędów siedzeń.
Ateńczyk i rzymski konsul Herodot Attyk podarował miastu drugi teatr, Odeon, także u podnóża Akropolu. Jest w na tyle dobrym stanie, że to właśnie w nim współcześnie wystawiane są przedstawienia podczas ateńskiego festiwalu teatralnego.
Panatenajski stadion, na którym w złotym wieku Aten rozgrywano zawody lekkoatletyczne na cześć patronki miasta, za panowania Rzymian przystosowano do krwawych widowisk z udziałem dzikich zwierząt. Odbudowano go na pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie w 1896 roku. Podczas drugiej ateńskiej olimpiady tu była meta maratonu.

Ostatni rzut oka

To wszystko zobaczymy z wysokiego miasta (tak tłumaczy się słowo Akropol). Czas na spacer przez wszystkie te miejsca. Po raz ostatni rzucamy okiem ze wzgórza. Na zachodzie morze i port Pireus. Tam miała przystań flota, która pozwalała ateńczykom dominować nad greckim światem. A wszystko za sprawą delfickiej wyroczni, która powiedziała Temistoklesowi, że drewniane mury ocalą mieszkańców miasta. Persowie zburzyli mury Akropolu, przegrali ze schowanymi za drewnianymi murami okrętów Ateńczykami w bitwie pod Salaminą. Salaminę oraz Eubeę i Hydrę widać w oddali na ateńskim morzu. Z nowoczesnego dziś portu popłyniemy na jednodniową wycieczkę na pobliskie wysepki albo na wielką wyprawę w zupełnie inny świat – świat wysp greckich.
Ateny leżą na ośmiu wzgórzach. Na tym najważniejszym, choć nie najwyższym właśnie stoimy. Poniżej, na zachodzie, wzgórze Filopaposa z potężnym monumentem i Pnyks z ruinami kolejnego teatru. Na północnym wschodzie Likavitos – wyrastający nad budynkami niemal idealny stożek. Na szczycie niewielka cerkiew Świętego Jerzego. Na każde z nich warto się wdrapać dla niezwykłego widoku.

tekst pochodzi z Dziennika Gazety Prawnej
 

zajrzyj na te strony:

komentarze: 0

Zobacz, gdzie to jest

Reklama:

Pooglądaj na zdjęciach

fot: Anna Ochremiak

Znajdź nas na Facebook'u

Zaproś znajomych ze szlaku

Jeśli na naszych stronach znajdujesz ciekawe informacje, zaproponuj im, by również tu zaglądali.

jego e-mail