Reklama:

Casablanca. Legendarny biały dom

dodany: 23.04.2010, autor: Halina Puławska

Casablanca. Legendarny biały dom
fot: Halina Puławska

Casablanca to najbardziej kontrastowe miasto w Maroku. Skąd się wzięła jego legenda – chyba z filmu? Nazwę Casa Blanca – biały dom – nadali Portugalczycy w XVI w. istniejącej tu starożytnej oazie Anfa. I tak zostało.

Na początku XX w. Generał Lyautey, dowodzący protektoratem francuskim nad Marokiem, położył szczególny nacisk na rozwój w Casablance portu. Miasto, które liczyło około 20 tysięcy mieszkańców w 1900 r., ma ich aktualnie ponad 4 miliony. Casablanca, to największe miasto Maghrebu i jego ekonomiczna stolica. Dzięki wielkomiejskiemu rozwojowi – z dodatnimi i ujemnymi tego aspektami, kontrastuje bardzo silnie z tradycyjnymi miastami Maroka. Turystycznie nie jest tak ciekawa i ujmująca jak Marrakesz, ani nawet Tanger.

Peryferia –  to określenie zawsze ma pejoratywny wydźwięk, a w Casablance się zmaterializowało. Nowoczesne, chociaż nie tak piękne jak się oczekuje, ale zbudowane z rozmachem centrum miasta z szerokimi bulwarami, kilkupiętrowymi kamienicami, hotelowymi wieżowcami, otoczone jest ze wszystkich stron przez ubogie dzielnice. Jak orzeszek w skorupce. Jest medyna, do której nie zajrzałyśmy, ale straszne były dzielnice poza medyną, przez które przechodziłyśmy kierując się do słynnego meczetu Hassana II. Odrapany, zrujnowany, cuchnący odpadkami fragment ludzkiego siedliska. Wydłużając krok pragnęłyśmy jak najszybciej znależć się na jakiejś szerokiej ulicy w centrum miasta. Taka dzielnica sąsiaduje z meczetem, do którego my dotarłyśmy z dworca Bulwarem Sidi Mohammed Ben Abdallah, mijając slumsy położone w pobliżu wybrzeża (najmądrzejszy z gryzoni współżyje tam pewnie z ludźmi, bo zawędrował nawet na skały nabrzeża).

Nad Atlantykiem, niby latarnia morska, wyrósł „tort z marmuru i cennych kruszców” – meczet Hassana II, dzieło francuskiego architekta Michela Pinseau, wybudowany w latach 1986-1993. Ogromna budowla meczetu „wchodzi” do oceanu, którego piaszczyste wybrzeże wyłożone zostało skałami. To robi wrażenie. Sam meczet to arcydzieło. Zupełnie inny wewnątrz niż te spotykane np. w Stambule. Jest nowoczesny. Wnętrze wypełnione szeregiem kolumn z różnokolorowego marmuru, fontannami, wazami, lustrami, szkłem weneckim z Murano, drewnem. Dekoracja wykorzystuje marokańskie elementy zdobnicze. Do wnętrza prowadzi kilka przygniatająco ogromnych drzwi z okutego drewna. Meczet zajmujący ok. 20 tysięcy metrów kwadratowych, może pomieścić 25 tysięcy wiernych i 5 tysięcy kobiet, które mają miejsce zarezerwowane na mezzaninie czyli półpiętrze. Dookoła meczetu rociaga się ogromna esplanada licząca 80 tysięcy metrów kwadratowych, która może przyjąć 150 tysięcy wiernych. Przez moment wydawało się nam, że to strefa buforowa, izolacja. Ale nie – oddychająca pełną piersią przestrzeń przed meczetem daje czas na uduchowienie i umożliwia kontemplację wielkości oddanej w babilońskich, harmonijnych proporcjach. Najważniejsze jest to, że meczet można zwiedzać. Budowa pochłonęła fortunę. A złożyli się na nią  obywatele, otrzymując „cegiełki”, jako dowód potrącenia z pensji darowizny. Chciał mieć Król Hassan II największy po Mekce meczet, w największym mieście swojego królestwa.


Pozostał po tej podróży niedosyt. Myślę o powtórnej wizycie w Maroku. Chciałabym wzbogacić i uzupełnić wrażenia z tego pobytu, może zmodyfikować pierwsze spojrzenie i zobaczyć to, na co teraz nie było czasu: Góry Rif z Tetuanem i Szeszuanem, znowu koniecznie Marrakesz i naturalne parki rozłożone wokoło, wybrzeże Atlantyku poniżej Casablanki i jeszcze raz wejść do medyny w Fezie. Czy jestem w stanie ją pokonać? Chciałabym zrobić zakupy marokańskiego rękodzieła teraz, kiedy wiem, czego się spodziewać. Kupiłam w Maroku niewiele. Ale kupiłam butelkę oleju arganowego. Drzewo arganowe jest endemitem, występuje na zamkniętym obszarze, na wybrzeżu Atlantyku, w okolicy Agadiru. Nie wiem jak wygląda drzewo. Owocuje orzeszkami. Drzewo jest przysmakiem kóz. Ponoć potrafią wspiąć się na nie, chodzić po gałęziach rozłożystej korony objadając je do cna, tak że pozostają martwe kikuty, nazywane „rochers verts” – zielony, żywy kamień. Ale orzeszki w skorupce spadają i są skrupulatnie zbierane. Z orzeszków tłoczy się olej, używany zarówno w gospodarstwie domowym jak i kosmetyce (prawdę mówiąc zapach ma nieciekawy). UNESCO objęło enklawę lasów arganowych powyżej Agadiru ochroną, jako rezerwat biosfery. To taka sobie ciekawostka.

Warto wiedzieć
Maroka trzeba posmakować: kuskus, herbata miętowa, kawa z kardamonem lub cynamonem, rogaliki migdałowe, ciasteczka ociekające miodem, daktyle, figi, orzechy, kiszone w różnych smakach oliwki, szafran, zielona mięta, sezam, zielona pietruszka, kolendra, bakłażany i cebula – To atrakcje marokańskiej kuchni. Transportowane są często na targi przez osiołki objuczone wielkimi koszami z bogactwem natury.

Relację z dwutygodniowej włóczęgi po Maroku sporządziłam bezpośrednio po powrocie.
Co się zmieniło? Nie ma już wiz oraz…? 

zajrzyj na te strony:

komentarze: 0

Zobacz, gdzie to jest

Reklama:

Pooglądaj na zdjęciach

fot: Halina Puławska

Znajdź nas na Facebook'u

Zaproś znajomych ze szlaku

Jeśli na naszych stronach znajdujesz ciekawe informacje, zaproponuj im, by również tu zaglądali.

jego e-mail