Czarnolas. Muzeum z niczego
dodany: 25.08.2010, autor: Stanisław Błachnio
To jeden z nielicznych przykładów w Polsce, jak ładnie można sprzedać coś z niczego. Mowa tu o muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie, w miejscu gdzie nasz poeta prowadził życie ziemianina. Miejsce jest prawdziwe, ekspozycja mocno naciągana. A mimo to do Czarnolasu tłumnie pielgrzymują szkolne wycieczki.
W ładnym parku stoi dworek. Nie w nim mieszkał Jan z Czarnolasu. Jego dawny dwór spłonął w 1720 roku. Potem majątek przeszedł w ręce Jabłonowskich i to oni wybudowali obecny budynek, który zresztą przebudowany został w początkach XX wieku. W znajdującym się we wnętrzu muzeum zobaczymy jedynie stare drzwi, które zamykały kiedyś skarbczyk. Jest jeszcze fotel, na którym prawdopodobnie sam mistrz zasiadał. To wszystko. Zgromadzone w dworku renesansowe meble i inne przedmioty są tylko dekoracją „z epoki”, pozbieraną z muzealnych magazynów.
Jest kilka portretów, ale wszystkie są wyobrażeniami późniejszych artystów, jak też Jan z Czarnolasu mógłby wyglądać. Pierwowzorem dla wszystkich było jego przedstawienie na nagrobku w kościele w pobliskim Zwoleniu. Tam właśnie mistrz Jan został pochowany. Jednak i ten nagrobek jest o sto lat młodszy niż koniec życia naszego poety.
Są starodruki, ponoć muzeum zgromadziło sporą kolekcję pierwszych wydań poezji Kochanowskiego. Na wystawie oglądamy jednak głównie reprodukcje, prawdziwe skarby schowano gdzieś na zapleczu.
Nie dotrwała do naszych czasów lipa, pod którą pisywał Jan Kochanowski. Na jej miejscu stoi obelisk, i jeszcze symboliczny sarkofag Urszulki… Czysta mistyfikacja, a jednak miejsce ładne i warte odwiedzenia, jeśli będzie komuś po drodze.
zajrzyj na te strony:
- o muzeum na stronie powiatu Zwoleń
Na Zachodzie robią tak od dawna. Stawiają tablicę, że jest atrakcja, to znaczy, że jest atrakcja. I kasują pieniądze. A jak się już zapłaci, to też to jest atrakcja, bo przecież za nic nie warto płacić.
maurycy, 26 sierpień 2010 @ 23:16
To prawda. Jedno wielkie nic, ale jakże ładnie podane. Tylko, pamiętam, pani przewodniczka była niezadowolona z życia i demonstrowała to całą sobą. To nieco psuło atmosferę. Park ładny, okolica też. Nie miałem jednak czasu pojechać do Sycyny, gdzie JK się urodził. Czy tam też postawili jakąś tablicę?
wędrowiec, 25 sierpień 2010 @ 12:26



