Reklama:

Eger. Piwniczki w dolinie Szépasszony

dodany: 22.08.2010, autor: Małgorzata Raczkowska

Eger. Piwniczki w dolinie Szépasszony
fot: Małgorzata Raczkowska

Do Egeru docieramy przed wieczorem. Szybko znajdujemy nocleg na skraju doliny Szépasszony (Szépasszony völgy). Ruch tu spory, u wejścia wita nas, niestety, wesołe miasteczko.

Dalej skwerek z posągiem kobiety trzymającej dzbanek. To „Piękna Kobieta”, lub „Piękna Pani”. Bo nazwę winiarskiego zagłębia na zachodnim skraju Egeru tłumaczy się jako „Dolina Pięknej Kobiety (Pani)”. Kim ona jest, ta „Piękna Pani”? Dokładnie nie wiadomo. Może pogańską boginią, którą czciły dawne ludy zamieszkujące przedgórze Gór Bukowych? Może rzymską Wenus? A może piękną żoną właściciela którejś z piwniczek? Legendy w tej sprawie kłócą się ze sobą. 

Na kolejnym trawniku okrakiem na beczce siedzi Bachus. Jego obecność tutaj ma głębokie uzasadnienie. Dolina Szépasszony jest zagłębiem regionu winnego wokół Egeru, słynącego z doskonałych win, z których w Polsce chyba najbardziej znany jest Egri Bikavér, czyli Bycza Krew. Wytłumaczenie nazwy tego wina także znajdziemy w legendzie. W 1552 roku przez pięć tygodni dwutysięczna załoga miasta broniła się przed dwunastotysięczną armią turecką. Turcy odstąpili, ale porażkę wytłumaczyli sobie tym, że obrońcy byli tak dzielni właśnie dlatego, że pili byczą krew…

Egerskie trunki nie kończą się na Egri Bikavérze. Dominują tu co prawda wina czerwone, wśród których wyróżniają się bardzo specyficzne Kékfrankos i Kékoporto oraz Cabernet Sauvignon, ale produkuje się tu też wina białe: Olasz Rizling (wyrawne), Leányka (wytrawne, półsłodkie lub słodkie) oraz – najbardziej mi smakował – półsłodki Egri Muskotály .

Piwniczki otaczają niewielkie wzgórze. Jest ich tu w okolicy podobno blisko 200, a wszystkie wydrążone w wulkanicznym tufie. Są w różnym stopniu zagospodarowane, w różnym stopniu gotowe do podejmowania żądnych egerskiego wina turystów. Jedne są zamknięte na głucho, niektóre nawet wystawione na sprzedaż. Są też takie, które w prawdziwym, obrosłym nieco pleśnią lochu mają stoły przykryte ceratą, a właściciel sam podaje wino do degustacji. Ale w dolinie Szépasszony wiele jest takich, które tak naprawdę są winiarniami, urządzonymi jak knajpki, z kelnerami w strojach zbliżonych do ludowych. Ale do wnętrza piwnicy goście nie mają w nich wstępu. Ja najbardziej lubię te piwniczki z ceratą, bo zachowały jeszcze trochę naturalnego wyglądu i atmosfery. Większość gości przysiada jednak w winiarniach. Co kto lubi.

W pobliżu pomnika „Pieknej Pani” znajdziemy tablicę z planem doliny. Zaznaczono na nich piwnice i sklasyfikowano jakość oznaczając ją, zamiast gwiazdek, odpowiednią liczbą winnych gronek. Nie wiem czym kierowano się nadając gronka: czy jakością wina? czy wystrojem? czy standardem obsługi?

Ceny z grubsza podobne. 450-500 forintów (7 zł) za młode czerwone wino wytrawne, 800-850 forintów (12 zł) za trochę starszego słodkiego Muskata. To za litr. Można próbować, można kupować na kieliszki, można nalewać do własnej butelki, można do kupionego na miejscu plastikowego baniaczka. Można wędrować od winiarni do winiarni, w każdej kosztując innego rodzaju wina, albo zalec w jednej na dłużej, a na zapas zabrać jeszcze stosowną ilość do plastikowej butelki. Ceny win butelkowanych zaczynają się od 1000 forintów (15 zł).

Idziemy wzdłuż piwniczek. Do wejścia do jednej namówiła nas przedsiębiorcza kelnerka. Drugą wybraliśmy sami, na oko. Do trzeciej poszliśmy już tylko dlatego, że sprzedawała wino, jakiego w innych piwniczkach nie było. Obeszliśmy w ten sposób dookoła cały plac. Pośrodku, pod drzewami piknikowali ci, którzy nie chcieli płacić za obsługę: przy ogniskach, ze swoim jedzeniem, bawili się wcale nie gorzej niż klienci winiarni. Na zewnątrz tego kompleksu ulokowały się restauracje, w których siedzieli ci, którym nie wystarcza tylko wino.

Warto wiedzieć
W dolinie Szépasszony znajduje się tez muzeum winiarstwa, w którym można zobaczyć wszelkie urządzenia do produkcji wina i zapewne wiele o tej produkcji można się dowiedzieć. Zapewne, bo muzeum otwarte jest tylko dla grup, zupełnie nie honoruje indywidualnych turystów. 

zajrzyj na te strony:

komentarze: 0

Zobacz, gdzie to jest

Reklama:

Pooglądaj na zdjęciach

fot: Małgorzata Raczkowska

Znajdź nas na Facebook'u

Zaproś znajomych ze szlaku

Jeśli na naszych stronach znajdujesz ciekawe informacje, zaproponuj im, by również tu zaglądali.

jego e-mail