Galapagos. Na plaży Bahia Tortuga
dodany: 30.08.2010, autor: Anna Kiełtyka
Mój ostatni dzień na Galapagos muszę spędzić skromnie, niestety stan konta nie pozwala na wycieczkę na kolejną wyspę. Postanowiłam naładować akumulatory na plaży, chcę odwiedzić słynną Bahia Tortuga – plażę w parku narodowym, słynącą z niesamowitego piękna.
Pół godziny spacerem od miasteczka docieram do bramy wejściowej. U strażnika trzeba wpisać się na specjalną listę, podąć numer y paszportu i telefonu, to na wypadek gdyby ktoś nie wrócił przed zamknięciem plaży. Strażnik ostrzega, że na terenie parku nie ma żadnego sklepu, restauracji ani toalety, nie wolno też śmiecić, ani straszyć zwierząt. Podpisuję się i idę. Godzina drogi kamienną ścieżką wzdłuż kaktusów mija zaskakująco szybko, co chwilę przystaję, żeby zrobić kolejne zdjęcie. Mimo monotonii i surowości, krajobraz zachwyca swoją prostotą i pięknem. Nareszcie docieram do plaży, jest olbrzymia i pusta. Biały jak śnieg piasek ciągnie się aż po horyzont. Niestety, z kąpieli nici, fale są olbrzymie, za to można popodziwiać surferów – Galapagos to surfingowy raj.
Carl, poznany tu Szwed, towarzyszy mi w drodze do zatoki, tutaj woda jest płytsza i spokojniejsza. Pływając zauważyłam wielkiego żółwia który krąży wokół mnie niczym się nie przejmując, a po powrocie na ląd spotykam małego legwana rozłożonego na moim ręczniku. Obok mnie rozłożyła się para z polski. Dzień mija nam na rozmowach i żartach, a wszystkiemu w skupieniu przysłuchuje się żółw. Wieczorem, po kolacji z nowymi znajomymi, siadamy nad wodą w porcie i delikatnie chlapiemy wodę. To znak dla lwów morskich, za chwile podpływa pierwszy, potem następny. Oba wspinają się po schodkach na pomost. To już koniec mojego pobytu tutaj, z samego rana autobusem wracam na wyspę Balta.
174 lata po Darwinie, archipelag Galapagos wciąż zachwyca niepowtarzalną, dziką naturą. Pobyt tutaj to jak wielka lekcja biologii, geografii, ale też tolerancji i wrażliwości. Jesteśmy ze sobą, z naturą nierozerwalnie połączeni. To jest to, co tutaj uwiodło Darwina, to jest to, co tutaj uwiodło i mnie.
artykuł jest ostatnim z cyklu Galapagos. Śladem Karola Darwina







