Gdańsk. Kula czasu w Nowym Porcie
dodany: 14.12.2009, autor: Stanisław Błachnio
Latarnia morska w Nowym Porcie wznosi się tuż obok budynku kapitanatu i ponad przystanią, z której odpływają statki do szwedzkiego Nynäshamn. Wysoka jest na 27 metrów,
a jej zgrabną sylwetkę z czerwonej cegły znawcy tego rodzaju konstrukcji zaliczają
do najpiękniejszych w północnej Europie.
Wzorem dla budowniczych była jakoby nieistniejąca już latarnia w Cleveland nad Jeziorem Erie (Ohio, USA) wybudowana
w roku 1871.
Latarnię w Nowym Porcie zbudowano w 1893 roku. Światło na wieży wskazywało drogę do basenu.
To jednak zwykłe zadanie latarni morskiej. Ta jednak spełniała jeszcze inną rolę. Na jej iglicy umieszczona była kula czasu – ażurowa bania, wyciągana na sam szczyt tuż przed południem i opadająca, gdy wybiła dokładnie dwunasta. Opadnięcie kuli wyzwalał sygnał telegraficzny wysyłany z Królewskiego Obserwatorium Astronomicznego w Berlinie. Na ten znak kapitanowie cumujących w Nowym Porcie statków regulowali precyzyjnie swoje chronometry, które umożliwiały im skuteczną nawigację podczas rejsu. Takie kule czasu istniały wówczas w wielu portach. Pierwsza powstała w Greenwich w Anglii w roku 1833. Gdańska kula pojawiła się w 1876 roku, najpierw na drewnianej wieży, a w 1894 roku przeniesiono ją na szczyt nowej latarni morskiej.
Kula czasu w Nowym Porcie nie miała jednak długiego żywota. Szybki rozwój łączności radiowej
na początku ubiegłego wieku sprawił, że sygnały czasu zaczęto przekazywać właśnie tą drogą. Kula stała się niepotrzebna i zdjęto ją z latarnianej wieży w 1929 roku. A gdy wybudowano Port Północny z nowa latarnią, starą zamknięto na kłódkę.
Teraz w wieży jest niewielkie muzeum prezentujące historię gdańskich latarni morskich, a od 2008 roku
w sezonie (od maja do września) o godz. 10, 12, 14, 16 i 18 możemy regulować zegarki obserwując, jak opada kula czasu. Zrekonstruowana ażurowa konstrukcja ma 1,5 metra średnicy i waży 70 kg.
Z wieży roztacza się ładny widok na Nowy Port i Westerplatte.
Warto wiedzieć
1 września 1939 roku o godzinie 4:45 rano właśnie z wieży latarni w Nowym Porcie padły pierwsze strzały w stronę polskiej placówki na Westerplatte. Dopiero dwie minuty później rozpoczął się ostrzał tego skrawka ziemi z pancernika „Schleswig-Holstein“. Tu zaczęła się II Wojna Światowa.
Prywatny kupił latarnie morską i urządził sobie taką zabawkę? Z tego dobrobytu to sie ludziom w głowach poprzewracało. Ale chwalić, chwalić....
wędrowiec, 16 grudzień 2009 @ 14:47
A co jest ciekawe, to latarnię kupił prywatny człowiek i on ją odrestaurował i zrobił tę kulę. Facet dorobił sie gdzieś w Ameryce, chyba w kanadzie i kupił sobie taką zabawkę. Ale inaczej nasze władze pewnie by palcem nie kiwnęły w tej sprawie. Takich kul było kiedyś dużo, a na całym świecie zachowało się kilka - pięć, czy sześć? To super, jak ktoś ma takie hobby.
maurycy, 14 grudzień 2009 @ 19:20









