Reklama:

Mulaj Idris. Święte miasto muzułmanów

dodany: 09.04.2010, autor: Halina Puławska

Mulaj Idris. Święte miasto muzułmanów
fot: Halina Puławska

Dwadzieścia pięć kilometrów od Meknes znajduje się Mulaj Idris, święte miasto muzułmanów. Jeszcze w latach 30. XX w. zamknięte było dla niewiernych – dosłownie.

Leży uroczo położone na wzgórzach Gór Rif. Nie można się w nim zatrzymać na nocleg – bo to miasto święte, w mieście nie ma kina, ani żadnych rozrywek, nie ma hotelu, ale można skorzystać z usług restauracji. Nazwa miasta pochodzi od imienia  prawnuka Proroka, Mulaja Idrisa, wnuka Fatimy – ulubionej córki Mahometa, założyciela pierwszej na tym terenie dynastii – dynastii Idrysów. Ekspansja islamu w VIII w. w kraju Berberów przebiegała za pomocą miecza, przekupstwa, ale również misjonarstwa, z którym związany był rozwój urbanistyczny: rosły meczety i minarety – trwała ostoja wiary. Miasteczko założył właśnie Mulaj Idris i ma tutaj mauzoleum.

Atrakcją miasta jest wybudowany w XX w. jedyny w Maroku cylindryczny, syryjski minaret. Wykafelkowany na zewnątrz zieloną dachówką, ułożoną w werset z Koranu. Ale dostrzec ten minaret  to sztuka. Trzeba wspięć się wąziutkimi uliczkami a gdzieś, na którymś zakręcie, pomiędzy domami będzie do połowy widoczny. Przez obszerną bramę świętego miasteczka przechodzi się do mauzoleum Mulaj Idrisa, ale zwiedzanie jest zabronione. 

My poszłyśmy wyżej, poza stare miasto, gdzie znajdują się urzędy i instytucje (policja) i prawdopodobnie najlepsza restauracja „Baraka”, uhonorowana międzynarodową nagrodą, a także ogród miejski. Szukałyśmy widokowego punktu, słynnych tarasów – małego lub dużego. Na moje pytanie, gdzie to jest, policjant szerokim gestem ręki pokazał na wzgórze oblepione białymi domkami. Obawiałyśmy się, że wejdziemy na czyjąś prywatną posesję. I faktycznie „duży taras”, z którego uwieczniłyśmy Mulaj Idris z zielonymi dachami kompleksu mauzoleum to prywatna posesja. Pomiędzy naszymi nogami kroczyły kury, kwitły nasturcje. Sceneria była rozkosznie sielska. A przewodnik Pascala tak instruował: skręcić w prawo od sklepu fotograficznego Agfy w brukowaną kocimi łbami uliczkę, a dalej już można zapytać miejscowych o drogę na tarasy. Ale: sklep fotograficzny – drzwi bez wystawy – był zamknięty, nad nimi jakiś wyblakły napis „polaroid” – to chyba tu? A brukowana uliczka nie miała już kocich łbów – leżały ułożone w stożki na poboczu.

Niemniej jednak warto było obejść miasteczko dookoła, nie tylko według instrukcji przewodnika. I dowiedzieć się wreszcie, co to są te „tarasy”. Bajkowo, tworząc stożek pobudowane są białe domy mieszkańców, miedzy nimi pamiętająca czasy średniowiecza kuźnia, a wąskie uliczki pną się wciąż do góry.   

Nie-muzułmanie ciągle jeszcze nie są w Mulaj Idris witani z otwartymi ramionami. To dumne miasto. Do mauzoleum corocznie przybywają pielgrzymki. 

Warto wiedzieć
* Zielony kolor dachów symbolizuje islam.
* Volubilis – sławne ruiny rzymskiego imperium oddalone są od Mulaj Idris o około pięć kilometrów. My jednak świadomie zrezygnowałyśmy z odwiedzenia ich. Jakoś nie pasowały.
* A w drodze powrotnej z Mulaj Idris, gdy przegapiłyśmy przystanek autobusu przy Instytucie Francuskim w Meknes, wykorzystałyśmy „znajomość” miejscowych zwyczajów. Na nasze klaskanie autobus się zatrzymał.

Relację z dwutygodniowej włóczęgi po Maroku sporządziłam bezpośrednio po powrocie.
Co się zmieniło? Nie ma już wiz oraz…? 

komentarze: 0

Zobacz, gdzie to jest

Reklama:

Znajdź nas na Facebook'u

Zaproś znajomych ze szlaku

Jeśli na naszych stronach znajdujesz ciekawe informacje, zaproponuj im, by również tu zaglądali.

jego e-mail