Reklama:

Nysa. Pod nieskończoną wieżą

dodany: 19.09.2009, autor: Anna Ochremiak

Nysa. Pod nieskończoną wieżą
fot: Anna Ochremiak

Nysa. Historykom motoryzacji skojarzy się  z niezastąpionym samochodem dostawczym z czasów peerelu. Hydrolodzy i turyści wiedzą, że nazwę Nysa nosi pięć rzek, spływających z północnych stoków Sudetów do Odry. Nysa to wreszcie nieduże miasteczko na Śląsku Opolskim, nad rzeka Nysą (Kłodzką). Tu, jeszcze niedawno, produkowano nysę - samochód.

Kiedyś stolica księstwa, duże centrum handlowe i kulturalne, nazywane nawet śląskim Rzymem. Potem potężna twierdza pruska. Dziś doskonały punkt wypadowy do wycieczek śladami śląskich dziejów, spacerów po trasach sudeckiego przedgórza,
rowerowych wypraw w nieznane, czy wreszcie do najzwyczajniejszego wypoczynku nad wodą.

Wysokie wieże – pozostałości po miejskich murach, stare kamieniczki
wokół rynku, kościoły i liczne forty wokół miasta – to wystarczająco dużo, by zatrzymać się w Nysie na zwiedzanie. Wizytówką miasta jest stara, gotycka fara. Obok niej stoi potężna wieża – dzwonnica. Niekompletna trochę, bo nie wieńczy jej ani gotycki dach, ani barokowy hełm. Nie ma nic. I nie jest to skutek zniszczeń w czasie ostatniej wojny, a wtedy Nysę zrównano prawie z ziemią. Wieża taka była zawsze, po prostu nigdy jej nie ukończono. Od niedawna można w niej obejrzeć skarbiec św. Jakuba, w którym zgromadzono przedmioty liturgiczne i dewocjonalia.

Patronami fary są święci Jakub i Agnieszka. W 1198 roku biskup wrocławski Jarosław konsekrował tu pierwszą murowaną świątynię. Jej pozostałości ukryte są pod posadzką obecnej, której obecny kształt nadano w XV w, a dzisiejszy wygląd, jest efektem odbudowy po wojennych zniszczeniach. Prace trwały aż do 1961 roku.
Gotyk i barok. To zwykłe na Śląsku. Kilka minut drogi od fary, i stajemy przed bogatą fasadą kościoła bożogrobców. Tuż obok pałac wrocławskich biskupów. Możemy wejść do środka, by obejrzeć eksponaty muzeum regionalnego. Potem wędrujemy w stronę barokowego  budynku kolegium jezuickiego, w którym mieści się teraz nyskie liceum. Szkoła z tradycją. W tym gmachu pobierał nauki późniejszy król polski Michał Korybut Wiśniowiecki.

W trakcie spaceru na pewno nie umkną naszej uwadze dwa drobniejsze, choć nie mniej ciekawe barokowe cuda: Piękna Studnia, z kutą w żelazie kratą i marmurowa Fontanna Trytona, zbudowana na wzór rzymskiej, tej z placu Trytona. Na koniec warto znów wdrapać się na wieżę, tym razem miejską, Ziembicką. W panoramie miasta  z łatwością odnajdziemy odwiedzane wcześniej miejsca i zaplanujemy dalszą część spaceru - po fortach tutejszej twierdzy.

Nysa, miasto znajdujące się na ważnym szlaku handlowym, murami otoczone było od zawsze. Ale twierdzą stała się po 1741 roku, kiedy w wyniku wojny austriacko-pruskiej znalazła się pod panowaniem Prusaków. Przez następne sto lat budowano tu  umocnienia, wykorzystując coraz to nowocześniejsze rozwiązania techniki. Wreszcie stworzono twierdzę nie do zdobycia, a miasto zamieniało się w jeden wielki obóz wojskowy. Dopiero zastosowanie dział z gwintowanymi lufami zmieniło sposób prowadzenia wojen i spowodowało utratę znaczenia militarnego Nysy.
Do dziś zachowała się więcej niż połowa dawnych fortyfikacji. Ceglano-ziemne umocnienia można zwiedzać z przewodnikiem.
Nysa. Historykom motoryzacji skojarzy się  z niezastąpionym samochodem dostawczym z czasów peerelu. Hydrolodzy i turyści wiedzą, że nazwę Nysa nosi pięć rzek, spływających z północnych stoków Sudetów do Odry.  

Nysa to wreszcie nieduże miasteczko na Śląsku Opolskim, nad rzeka Nysą (Kłodzką). Tu, jeszcze niedawno, produkowano nysę - samochód.

Kiedyś stolica księstwa, duże centrum handlowe i kulturalne, nazywane nawet śląskim Rzymem. Potem potężna twierdza pruska. Dziś doskonały punkt wypadowy do wycieczek śladami śląskich dziejów, spacerów po trasach sudeckiego przedgórza,
rowerowych wypraw w nieznane, czy wreszcie do najzwyczajniejszego wypoczynku nad wodą.

Wysokie wieże - pozostałości po miejskich murach, stare kamieniczki
wokół rynku, kościoły i liczne forty wokół miasta - to wystarczająco dużo, by zatrzymać się w Nysie na zwiedzanie. Wizytówką miasta jest stara, gotycka fara. Obok niej stoi potężna wieża - dzwonnica. Niekompletna trochę, bo nie wieńczy jej ani gotycki dach, ani barokowy hełm. Nie ma nic. I nie jest to skutek zniszczeń w czasie ostatniej wojny, a wtedy Nysę zrównano prawie z ziemią. Wieża taka była zawsze, po prostu nigdy jej nie ukończono. Od niedawna można w niej obejrzeć skarbiec św. Jakuba, w którym zgromadzono przedmioty liturgiczne i dewocjonalia.

Patronami fary są święci Jakub i Agnieszka. W 1198 roku biskup wrocławski Jarosław konsekrował tu pierwszą murowaną świątynię. Jej pozostałości ukryte są pod posadzką obecnej, której obecny kształt nadano w XV w, a dzisiejszy wygląd, jest efektem odbudowy po wojennych zniszczeniach. Prace trwały aż do 1961 roku.
Gotyk i barok. To zwykłe na Śląsku. Kilka minut drogi od fary, i stajemy przed bogatą fasadą kościoła bożogrobców. Tuż obok pałac wrocławskich biskupów. Możemy wejść do środka, by obejrzeć eksponaty muzeum regionalnego. Potem wędrujemy w stronę barokowego  budynku kolegium jezuickiego, w którym mieści się teraz nyskie liceum. Szkoła z tradycją. W tym gmachu pobierał nauki późniejszy król polski Michał Korybut Wiśniowiecki.

W trakcie spaceru na pewno nie umkną naszej uwadze dwa drobniejsze, choć nie mniej ciekawe barokowe cuda: Piękna Studnia, z kutą w żelazie kratą i marmurowa Fontanna Trytona, zbudowana na wzór rzymskiej, tej z placu Trytona. Na koniec warto znów wdrapać się na wieżę, tym razem miejską, Ziembicką. W panoramie miasta  z łatwością odnajdziemy odwiedzane wcześniej miejsca i zaplanujemy dalszą część spaceru - po fortach tutejszej twierdzy.

Nysa, miasto znajdujące się na ważnym szlaku handlowym, murami otoczone było od zawsze. Ale twierdzą stała się po 1741 roku, kiedy w wyniku wojny austriacko-pruskiej znalazła się pod panowaniem Prusaków. Przez następne sto lat budowano tu  umocnienia, wykorzystując coraz to nowocześniejsze rozwiązania techniki. Wreszcie stworzono twierdzę nie do zdobycia, a miasto zamieniało się w jeden wielki obóz wojskowy. Dopiero zastosowanie dział z gwintowanymi lufami zmieniło sposób prowadzenia wojen i spowodowało utratę znaczenia militarnego Nysy. Do dziś zachowała się więcej niż połowa dawnych fortyfikacji. Ceglano-ziemne umocnienia można zwiedzać z przewodnikiem.

tekst ukazał się w magazynie Wasze Podróże


 

zajrzyj na te strony:

komentarze: 0

Zobacz, gdzie to jest

Reklama:

Pooglądaj na zdjęciach

fot: Anna Ochremiak

Znajdź nas na Facebook'u

Zaproś znajomych ze szlaku

Jeśli na naszych stronach znajdujesz ciekawe informacje, zaproponuj im, by również tu zaglądali.

jego e-mail