Rodopy. Inaczej niż w przewodnikach
dodany: 31.08.2010, autor: Katarzyna Pąk
Bułgarię polecam żądnym wrażeń trudów przygody i niespodzianek. Dla zainteresowanych filmami Kusturicy jest to surrealistyczny film w realu. Życie między cerkwią, a mafią, szumem morza, a dzwonkami kóz. Tam nawet krowy i owce kontemplują wpatrując się w horyzont ze szczytu klifowego wzgórza.
Lekki brudek, nieporządek w otoczeniu, zdezelowane samochody porzucone w różnych etapach życia. Małe natężenie ruchu na najgorszych drogach w Europie. Właściwie niewiele zgadzało sie z opisem przewodników, ale im głębiej w krainę Orfeusza, tym ciekawsze były niespodzianki.
Senny Płowdiw, pełen ciekawych domów kupieckich z pełnym umeblowaniem, daje wyobrażenie o kwitnącym mieście epoki bułgarskiego odrodzenia. Klasztor Baczkowski odradzam co wrażliwszym na zwierzęca krzywdę. Bukoliczne opisy z „Pascala” ziściły się tylko w kwestii obecności owiec, tyle że dogorywających na klasztornym dziedzińcu. Piękne zakopcone malowidła nie rekompensowały smrodu uryny w kruchcie. Największą atrakcją odpustu maryjnego 15 sierpnia była „snimka z pytonem”.
Ta sama uroczystość w cerkwi NMP w Szerokiej Lyce jest cała radością uczestnictwa w parafialnej uczcie. Miły i uśmiechnięty pop rozmawiający z parafianami. Czysta i odnowiona cerkiew, pełna ciast, którymi zgodnie z tradycją dzielą się gospodynie z okolicy. Miło było pogrzać sie w cieple wspólnotowego wydarzenia.
Festiwal dud w Geli (7 km od Szerokiej Lyki) jest godzien uwagi. Kto nie zdąży, może uczestniczyć w codziennych koncertach zaplanowanych w szkole muzycznej w Szerokiej Lyce. Koniecznie należy pojechać do okolicznych wąwozów Jagodinskiego i Trigrawskiego. W obu otwarte są (wbrew przewodnikom) przez cały tydzień jaskinie. Rodopy to piękny i sielski krajobraz, ale też i zioła, ich zbieraniu oddaja sie i miejscowi i przyjezdni.
Polecam też Park Narodowy Stranja ze wsią Bryszljan. Trochę jak w skansenie, cala wieś zamieszkana jest przez emerytów. Zimą kopci tam tylko 25 „dymów”. Czas sie tam zatrzymał, ale jest gdzie mieszkać u ludzi lub stylowym hoteliku. Spacery i przedstawienia folklorystyczne towarzystwa gospodyń bryszliańskich to naprawdę miła odmiana po ściganiu się z mafią w okolicy Kyrjali i ruin Perpericonu.
Wreszcie morze...
Idyllicznie jest w Rezowie, przy samej granicy tureckiej. Ludzi mało, widoki z klifu groźne, ale plaża najbliższa – 7 km.
zajrzyj na te strony:
- o nadmorskim Rezowie w naszym portalu
Rozmawiałam kiedyś z jednym panem Bułgarem na temat przebudzenia turystycznego Bułgarii po tak zwanych przemianach. Opowiadał mi o tej wsi (Szyroka Lyka), jako o jednym z pierwszych miejsc w interiorze, które takiego przebudzenia doznało i zaczęło sprzedawać folklor. Jest więc zapewne w tym trochę cepelii, ale gdzież jej nie ma. Rękodzieło, kuchnia i te rzeczy. Trochę to wszystko pod turystów. Tak mówił, a był fachowcem w sprawie turystyki. Czy miał rację - nie wiem, nie byłam.
anna, 05 wrzesień 2010 @ 11:11
Przejeżdżałem kiedyś, kilka lat temu przez Szyroką Lykę. Już z drogi wyglądała ta wieś ciekawie. Zupełnie inaczej niż inne mijane po drodze wioski. Była odnowiona, zadbana. Nie zatrzymaliśmy się jednak wtedy, chyba się gdzieś spieszyliśmy, nie wiadomo dlaczego. W przewodniku nic o niej nie było, nic co kazałoby się zatrzymać. Ale miałem przeczucie, że trzeba było stanąć. Potem już czytałem gdzieś, że to ciekawe miejsce. I teraz też. Pośpiech w podróży jest złym doradcą.
wędrowiec, 02 wrzesień 2010 @ 11:52















