Alpe d’Huez
Kiedyś było tu pastwisko…

Kurort leży na południowych zboczach Alp, dzięki czemu jest tu aż 300 słonecznych dni w roku. Już w 1936 roku odkryto, że zamiast wypasać tu owce i bydło, być może większe pieniądze da się zarobić na turystach.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot:
Alpe d’Huez. Kiedyś było tu pastwisko…
Miejscowości połączone są wyciągami, w kilkunastu wypadkach służącymi wyłącznie do ich skomunikowania a nie obsługiwania tras zjazdowych.
  • Alpe d’Huez. Kiedyś było tu pastwisko…
  • Alpe d’Huez. Kiedyś było tu pastwisko…
  • Alpe d’Huez. Kiedyś było tu pastwisko…
  • Alpe d’Huez. Kiedyś było tu pastwisko…
  • Alpe d’Huez. Kiedyś było tu pastwisko…
  • Alpe d’Huez. Kiedyś było tu pastwisko…

300 słonecznych dni w roku, najdłuższa czarna trasa na świecie o długości aż 16 km, dwa lodowce 240 km nartostrad i świetne centrum sportowe, do wykorzystania po lub zamiast nart. Zielone zbocza, gdzie jeszcze na początku XX wieku wypasano owce i bydło, przekształcono w jedną z ciekawszych stacji narciarskich w Alpach.

Alpe d’Huez kojarzy się miłośnikom kolarstwa jako kultowy wręcz etap Tour de France. Blisko 14-kilometrowy, kręty podjazd zaczyna się w okolicach Grenoble, na wysokości 1750 m n.p.m. a kończy w centrum miasteczka, ponad 1000 m wyżej. 21 zakrętów, ale precyzyjniej byłoby stwierdzić: nawrotów, oznaczono tabliczkami z nazwiskami zwycięzców tego etapu wyścigu. Kto był najlepszy? To Włoch, Marco Pantani, który w 1997 roku trasę o przeciętnym nachyleniu niemal 8 proc. pokonał w 37 minut. Raz tylko, w 2004 do tego wyniku zbliżył się Lance Armstrong, wjeżdżając na metę o sekundę wolniej. Ich średnia prędkość, niemal 23 km/h – pod górę! – robi wrażenie.

Wyspa słońca

Ten ostatni odcinek długiej podróży samochodem z Polski (od zachodniej granicy Polski to ok. 1300 km) – a tak na narty, wg. statystyk Travelplanet.pl podróżuje 90 proc. polskich turystów – to wyjątkowe doznanie. Ale, jak się okazuje na końcu, to tylko preludium estetycznych wrażeń, czekających w Alpe d’Huez. Przez środek otoczonej szczytami miejscowości, położonej na plateau zakończonym kilkusetmetrowym urwiskiem, przebiega rzadko spotykany wyciąg, w którym wagoniki mają kształt metalowych koszów. Przejeżdża się nim z jednego krańca miejscowości na drugi nie tylko z nartami. Niczym z drona podziwia się bajkowe zakamarki miasteczka i bombonierkowe domki, szusujących przez centrum narciarzy i wspaniały, odkryty basen z podgrzewaną wodą.

I to zwykle w pełnym słońcu. Bo Alpe d’Huez zwany jest właśnie Wyspą Słońca – kurort leży na południowych zboczach, dzięki czemu jest tu aż 300 słonecznych dni w roku. Już w 1936 roku odkryto, że zamiast wypasać tu owce i bydło, być może większe pieniądze da się zarobić na turystach. Wówczas postawiono tam pierwszy wyciąg narciarski typu Poma-Lift, zaprojektowany przez Jeana Pomagalskiego – francuskiego inżyniera polskiego pochodzenia oraz założyciela największej na świecie firmy produkującej wyciągi oraz koleje linowe Pomagalski S.A. (POMA). Górska miejscowość zyskała popularność wśród narciarzy i snowboardzistów dzięki zimowej olimpiadzie w 1968 r.

Stacja narciarska, promowana jako Alpe d’Huez to tak naprawdę w sumie sześć miejscowości (w skład ośrodka wchodzą jeszcze Auris en Oisans, La Garde, Oz en Oisans, Vaujany i Villard-Reculas). Po obszarze ok. 10 tys. hektarów – uwaga – można przemieszczać się bez odpinania nart. Miejscowości połączone są wyciągami, w kilkunastu wypadkach służącymi wyłącznie do ich skomunikowania a nie obsługiwania tras zjazdowych.

Sarenne i 119 innych

Nie bez powodu 22 proc. rezerwujących narty we Francji w biurach podróży w ubiegłym sezonie wybierało właśnie Alpe d’Huez i sąsiadujące z nim Les 2 Alpes (według statystyk Travelplanet.pl). To rezultat nieznacznie tylko niższy od znacznie lepiej kojarzonych u nas, legendarnych Trzech Dolin (23 proc.). Tylko w Alpe d’Huez jest  w sumie aż 120 nartostrad, o łącznej długości 240 km. W porównaniu z 600 kilometrami tras w Trzech Dolinach to znacznie mniej, ale przejechanie aż tylu tras na nartach w tydzień, a tyle najczęściej trwają zimowe wakacje, to raczej teoretyczna możliwość nawet dla świetnie jeżdżących.

Czytaj dalej - strony: 1 2
Dodano: 1 grudnia 2018; Aktualizacja 10 grudnia 2018;
 

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Obserwuj stronę na Google+
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij