Ateny
Miejskie życie, z dala od gruzów

Miło posiedzieć przy stoliku, spoglądając na spacerujących niemrawo po turystycznych dzielnicach westmanów i niespiesznie zmierzających w określonym, choć sobie tylko znanym kierunku ateńczyków. Może idą do pracy?
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Ateny. Miejskie życie, z dala od gruzów
Na popołudniową kawę warto zabłądzić gdzieś do normalnej, nieturystycznej dzielnicy zwyczajnego miasta. Wejść do kawiarni, w której będą siedzieli mężczyźni, będą popijali kawę albo ouzo, będą grali w karty...
  • Ateny. Miejskie życie, z dala od gruzów
  • Ateny. Miejskie życie, z dala od gruzów
  • Ateny. Miejskie życie, z dala od gruzów
  • Ateny. Miejskie życie, z dala od gruzów
  • Ateny. Miejskie życie, z dala od gruzów
  • Ateny. Miejskie życie, z dala od gruzów
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Ateński dzień trzeba zacząć od kawy. Kawiarnie są na każdym rogu, otwarte od rana do późnej nocy. No, przynajmniej od takiego rana, jakie jesteśmy w stanie znieść na urlopie. Wystarczy.

Kawa jest dobra. Czy to maleńkie mocne espresso, czy kawa po grecku (zwana w innych krajach kawą po turecku), czy cappuccino z pianką. Zawsze dostaniemy do niej szklankę zimnej wody, czasem maleńkie ciasteczko. Miło posiedzieć przy stoliku, spoglądając na prawdziwe Ateny, spacerujących niemrawo po turystycznych dzielnicach westmanów i niespiesznie zmierzających w określonym, choć sobie tylko znanym kierunku ateńczyków. Może idą do pracy?

Na popołudniową kawę warto zabłądzić gdzieś do normalnej, nieturystycznej dzielnicy zwyczajnego miasta. Wejść do kawiarni, w której będą siedzieli mężczyźni, będą palili miejscowe, wcale nie wykwintne papierosy, będą popijali kawę albo ouzo, będą grali w karty albo w warcaby, oglądali telewizję, czytali gazety. Sami faceci, no może oprócz kelnerki. A kawa nie gorsza niż pod Akropolem, a w zupełnie innej cenie. Tam za naparstek espresso zapłacimy nawet 5 euro, tu ? tylko 1 ? 1,50.

Wieczorem na Place

Zamieniona w deptak ulica Ermou w dzielnicy Plaka wieczorem należy do czarnoskórych ateńczyków. Ciągną tu ze wszystkich stron, wychodzą z bocznych uliczek. Każdy niesie na plecach ogromny tobół zawinięty w prześcieradło. Rozpakowuje go wprost na chodniku, a na prześcieradle rozkłada towar: torby, torebki, rzadziej paski, portfele, portmonetki. Wszyscy mają to samo. Próbują coś sprzedać, pracują. Nagle na deptak wjeżdża policja. Może nie nagle: spokojnie, ale na sygnale. Trzy radiowozy pełne umundurowanych mężczyzn. Przed nimi Murzyni zwijają swoje stoiska. Łapią prześcieradła za cztery rogi, zarzucają tobół na plecy i nikną w zaułkach. Ledwie przeminie miganie koguta, pojawią się znowu.

Nie dam na komunistów

Nieopodal narodowego Muzeum Archeologicznego stoi gmach politechniki. Dobiega stamtąd gwar, nawoływania przez szczekaczki, z głośników lecą rewolucyjne pieśni. Co się dzieje? Jest 17 listopada, rocznica wydarzeń sprzed lat. Protesty studentów przeciwko dyktaturze czarnych pułkowników rozjechano wtedy czołgami. Rok później pułkowników nie było już u władzy. Teraz ten dzień jest świętem, podczas którego demonstracja wędruje ulicami Aten sprzed politechniki do amerykańskiej ambasady. Kawał drogi. Na razie jest jednak spokojnie. Dwie młode panny podbiegają do nas i próbują nam sprzedać czerwono-czarną karteczkę. Dziękujemy.
? Nie chcecie wesprzeć Komunistycznej Partii Grecji? ? pytają trochę natarczywie. Nie chcemy. Nie chce mi się tłumaczyć pannom, że komunizm to ja już widziałam. I że nie będę go wspierać…

Przemówienia, wieńce pod pomnikiem ofiar, stragany z dziełami Lenina, komunistyczne plakaty. Z nieba lecą ulotki. Ktoś zachęca do czegoś, siedząc pod portretem Stalina. Na latarniach flagi z sierpem i młotem. Czerwone. Koszulki z portretem Che Guevary i ?Precz z imperializmem?. Policja przygotowuje się na wieczorną manifestację. W czarnym szpalerze mundurowych wyposażonych jak na wojnę demonstranci przewędrują swoją coroczną trasę. Transparenty, okrzyki, błyski petard. Nie było bitwy.

Zajrzyj na te strony:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij