Cezary Rudziński Artykułów: 1060

Cezary Rudziński

Podróżuję od… trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy „na letniska”, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas „podróżowałem” głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości „ostro” chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez – bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwem – stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę „Turist SSSR”.

Z czasem „liznąłem” również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy – o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu – łącznie pod blisko 40 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję – i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję – w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie – lub w trakcie pobytu zagranicą – piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już… ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez – dodam nieskromnie – sukcesów: ponad pół setki medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who’s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

Sztuka Tinga Tinga ma swoje korzenie w tradycji zdobienia chat w południowej Tanzanii. Początkowo obrazy malowano pigmentami znajdowanymi w przyrodzie, a głównymi ich motywami byli ludzie i zwierzęta.

W kościółku odremontowano fasadę i uporządkowano wnętrze. Główny budynek klasztoru – jego refektarz – służy obecnie jako miejsce wystaw i akcji kulturalnych. Rozpoczęto odnawianie kapliczek drogi krzyżowej.

Obecnie pałac jest własnością miasta. Sala terrena na parterze stanowi pomieszczenie reprezentacyjne. Na tym poziomie znajdują się również miejskie centrum informacyjne i galeria sztuki urządzająca ogólnokrajowe wystawy artystyczne i muzeum miejskie.

Klasztor w Sazawie był czwartym jaki powstał w Czechach i od początku miał wyraźnie charakter słowiański. Równocześnie był on ostatnim, ale najważniejszym czeskim ośrodkiem piśmiennictwa starosłowiańskiego.

Obok miasta Beroun są ogromne Jaskinie Koniepruskie (Konĕpruské Jeskynĕ) z szalenie ciekawą budową geologiczną oraz znaleziskami szczątków prehistorycznych zwierząt i ludzi oraz pozostałościami średniowiecznej mennicy, w której bito fałszywe monety.

Piękny ogród i park stanowią nieodłączną część tutejszej reprezentacyjnej architektury magnackiej siedziby. Ogród założono na początku XVIII w. równolegle z budową pałacu. Ze względu na rzeźbę terenu na tarasach.

Cypryjski Dodekameron, liczący dwanaście dni okres świąteczny rozpoczyna się 25 grudnia i od Bożego Narodzenia trwa, przez Nowy Rok, aż doObjawienia Pańskiego. Jest to czas pełen radości, wypełniony zapachami świątecznych wypieków.

Dlaczego pałac ma tylko trzy wieże? Legenda mówi, że początkowo miał cztery. Zerwała się jednak potworna burza i wichura, podczas której sam „książę piekieł” porwał jedną z jego wież i poleciał dalej...

Szczególne miejsce wśród tutejszych zabytków zajmuje jednak fara – parafialny, a zarazem dziekański kościół św. Franciszka Ksawerego. Zajmuje ona, wraz z kompleksem dawnego klasztoru jezuitów, jedną z dwu wąskich pierzei rynku.

Dawny kamieniołom, a ściślej trzy obok siebie, które tworzą kaniony. Największy i najgłębszy z nich, nosi nazwę Wielka Ameryka (Velká Amerika) tak jak opuszczony kamieniołom.

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Obserwuj stronę na Google+
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij