Cezary Rudziński Artykułów: 1080

Cezary Rudziński

Podróżuję od… trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy „na letniska”, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas „podróżowałem” głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości „ostro” chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez – bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwem – stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę „Turist SSSR”.

Z czasem „liznąłem” również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy – o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu – łącznie pod blisko 40 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję – i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję – w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie – lub w trakcie pobytu zagranicą – piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już… ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez – dodam nieskromnie – sukcesów: ponad pół setki medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who’s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

Od zamku Nuorenberc, co znaczyło Skalista Góra, rozpoczęła się już niemal 10-wiekowa historia tego tak ważnego w Niemczech miasta. Został on wzniesiony w pobliżu granicy germańsko-słowiańskiej w celach obronnych.

Czteropiętrowy dom zbudowany w 1420 r. jest jednym z nielicznych, a zarazem pięknym przykładem późnośredniowiecznej norymberskiej architektury mieszkalnej. Tu Albrecht Dürer żył i tworzył przez 19 lat.

Pojęcie czym była i jest norymberska starówka, daje przejście przez nią z południa na północ. Od zabytkowej Fraunetor – Bramy Dziewiczej w średniowiecznych murach obronnych, do Zamku Cesarskiego.

Miasto kilkakrotnie było bombardowane przez aliantów, a w rezultacie amerykańsko-brytyjskiego nalotu 2 stycznia 1945 r. średniowieczne centrum zostało zniszczone w 90 proc. Po wojnie odbył się tu słynny proces norymberski.

Z czasów rządów margrabiów zachowało się w mieście kilka zabytków, w tym słynna barokowa Opera Margrabiów wpisana w 2012 r. na listę dziedzictwa UNESCO. Zbudowali oni również Nowy Ermitaż, kościół zamkowy oraz rozpoczęli wznoszenie Nowej Rezydencji.

Najdroższe bilety, jakich cenę znalazłem w festiwalowym folderze były w cenie 400 €. Najtańsze, w 9 rzędzie balkonów bocznych, 95 €. Praktycznie jednak kupować je trzeba z… 10-letnim wyprzedzeniem...

W niewielkiej Górnej Frankonii, której stolicą jest Bayreuth, istnieje około 200 (!!!) browarów produkujących ponad tysiąc rodzajów piwa. Przy czym pod względem ich liczby na mieszkańca, region ten dzierży rekord świata.

Stała ekspozycja poświęcona jest roli Richarda Wagnera w ideologii hitlerowskiej. Chociaż zarzucanie mu nazizmu to głębokie nieporozumienie. Hitleryzm narodził się w grubo ponad 30 lat po jego śmierci.

Każde z pomieszczeń jest dokładnie opisane, z ich historią, ciekawostkami, informacjami o ludziach, którzy tu bywali, bez pomijania dosyć wstydliwego przecież okresu fascynacji gospodarzy nazizmem.

Nazwę domu w którym zamieszkał Richard Wagner, kompozytor wymyślił dokonując nieprzetłumaczalnej na język polski zbitki dwu słów: Wahn, co znaczy zarówno złudzenie jak i szaleństwo, oraz Fried(e) – pokój lub wolność.

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Obserwuj stronę na Google+
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij