Cezary Rudziński Artykułów: 1178

Cezary Rudziński

Podróżuję od? trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy ?na letniska?, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas ?podróżowałem? głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości ?ostro? chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez ? bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwem ? stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę ?Turist SSSR?.

Z czasem ?liznąłem? również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy ? o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu ? łącznie pod blisko 50 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję ? i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu ? kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję ? w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie ? lub w trakcie pobytu zagranicą ? piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już? ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez ? dodam nieskromnie ? sukcesów: ponad 70 medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who?s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

Zarówno ten ołtarz, jak i boczne, a także ambona, zostały przepięknie wyrzeźbione w drewnie, pokryte czarną farbą i ozdobione bogato złoconymi dekoracjami. Obecnie całe wnętrze tego jednonawowego kościoła jest w tym samym stylu.

Ludowym haftem zdobiono na Słowacji zarówno odzież, jak i tekstylia domowe. Kryje on w sobie wiele symboliki. Przy czym na Słowacji każda wioska miała własne, charakterystyczne stroje.

Kameralne warunki powodują, że obserwowanie jak powstają szklane cudeńka, jest bardzo ciekawe. Znacznie bardziej, niż w wielu innych podobnych pracowniach, w których byłem wcześniej.

Część najstarszą, a ściślej piwnice i dolne poziomy, zamieniono w muzeum dostępne w soboty i niedziele, z osobnym wejściem od zewnętrznego dziedzińca. Oprowadza po nim przewodnik w stroju krzyżackim.

Trafiają tu zwierzęta i ptaki z cyrków, prywatnych hodowli, konfiskat, porzucone. Otoczone życzliwością opiekunów i należycie karmione żyją na sporej przestrzeni i mają tu zapewnione „dożywocie”.

Konieczne jest zabranie, jednego z dwu, metalowych numerków, gdyż jego brak na wieszaku po zakończeniu pracy, a w naszym przypadku podziemnej wycieczki, świadczyłby, że ktoś – konkretny – nie wrócił...

Z czasem, w XVII w., monastyr w Żydyczynie stał się najbogatszym, po kijowskiej Pieczerskiej Ławrze, najważniejszej we wschodnim, słowiańskim prawosławiu, klasztorem na ziemiach ukraińskich.

Pięknie zrewaloryzowane wnętrza z pokojami dla gości, a każdy inaczej wyposażony, robią wrażenie. A pan Piotr w trakcie oprowadzania sypie szczegółami z bardzo dawnej i świeżej przeszłości.

Głównym magnesem przyciągającym do Dunajskiej Stredy turystów jest Park Termalny – Thermalpark. Należy on do najbardziej uczęszczanych atrakcji rekreacyjnych południowej Słowacji.

Ogromna atrakcję stanowi bezpłatna przeprawa promowa na południowy brzeg Dunaju przez główny jego nurt. A są tam zagadkowe ramiona tej rzeki, lasy lęgowe ptactwa oraz wielkie jeziora z czystą wodą

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!