Cezary Rudziński Artykułów: 1147

Cezary Rudziński

Podróżuję od? trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy ?na letniska?, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas ?podróżowałem? głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości ?ostro? chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez ? bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwem ? stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę ?Turist SSSR?.

Z czasem ?liznąłem? również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy ? o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu ? łącznie pod blisko 50 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję ? i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu ? kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję ? w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie ? lub w trakcie pobytu zagranicą ? piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już? ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez ? dodam nieskromnie ? sukcesów: ponad 70 medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who?s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

Pietę przeniesiono do kapliczki i ?słynąca łaskami? figurka stała się już w XVII w. celem pielgrzymek. Zwłaszcza, gdy spod kapliczki wypłynęło źródło wody. Mimo sporu między dworem i plebanią Pieta znalazła się w kościele w Limanowej.

Sądecki Park Etnograficzny jest bardzo ciekawym, wartym dokładniejszego poznania muzeum etnograficznym. Najlepiej zwiedzać go spacerując z mapką i folderem w ręku.

W XIV w. kościół św. Małgorzaty stał się główną świątynią miasta. Ma on rzadko spotykane, dwunawowe wnętrze z trzema kamiennymi kolumnami w głównej osi kościoła podtrzymującymi ostrołukowy strop.

Miasteczko stanowi replikę XIX-wiecznego miasta w ówczesnym zaborze austriackim. I wszystkie z dwudziestu stojących w nim budynków też są replikami bądź kopiami oryginałów, częściowo już nieistniejących, z różnych miasteczek i galicyjskich wsi.

Galeria Marii Ritter zajmuje cztery duże i wysokie pomieszczenia. Obejrzeć w niej można wyposażenie: meble i inne sprzęty oraz bibeloty pochodzące zarówno z pamiątek rodzinnych, jak i innych mieszkań.

Przy dobrej pogodzie roztaczają się z niej piękne widoki na Dolinę Popradu, Pasmo Radziejowej i całą Kotlinę Sądecką oraz Beskid Wyspowy. Oglądane stąd panoramy atrakcyjne są o każdej porze roku.

Na ich końcu znajdują się dwie czatownie przystosowane do obserwowania życia na wodzie. Na wyższej, piętrowej czatowni, są specjalne lunety obserwacyjne, dzięki którym można oglądać także to, co dzieje się w oddali.

Zaliczany jest do najcenniejszych założeń klasztornych w Polsce i w 2018 roku został wpisany, wraz ze starym miastem, na listę ?100 Pomników Historii na stulecie odzyskania niepodległości?.

Rynek ma niemal hektar powierzchni. Przez kilka wieków nie miał trwałej nawierzchni, pokryty był żwirem. Granitowymi otoczakami zaczęto wykładać go dopiero w 1861 r. i trwało to?11 lat.

Stary Sandecz ? jak zaczęto go wówczas nazywać, nie znikł głównie dzięki Kindze, węgierskiej królewnie z dynastii Arpadów, żonie naszego władcy Bolesława V Wstydliwego, od 1999 r. świętej kościoła katolickiego.

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!