Wiktor Rozmus Artykułów: 13

Wiktor Rozmus

Lat 28, technik energoelektronik, absolwent studiów podyplomowych z zarządzania projektami, magister systemów komputerowych na AGH w Krakowie, oraz inżynier Informatyki w sterowaniu i zarządzaniu na PWSZ Tarnów.

Poza komputerami uwielbia swojego nissana 100nx, sporty ekstremalne oraz orientalną kuchnię. Imał się już wielu zajęć, niebieski pas karate Kyokushin, nurek OWD, wspinacz, taternik jaskiniowy oraz licencjonowany pilot i przewodnik wycieczek. Na co dzień informatyk siedzący za biurkiem. Od momentu gdy pierwszy raz postawił stopę na Saharze zakochał się w podróżowaniu. Nie może nadal znaleźć swojego miejsca na Ziemi więc szuka – na razie po szczytach górskich i w ciemnych jaskiniach, ale nie wiadomo jeszcze gdzie go zaniesie. Członek Klubu Wysokogórskiego Kraków, współorganizator wyprawy do Base Campu pod Everestem 2009, oraz lider wyprawy na Mont Blanc 2010. Na koncie poza niezliczoną ilością szczytów tatrzańskich, między innymi Gokyo Ri (5357m n.p.m.) i Kalla Pattar (5550m n.p.m.) w Himalajach, oraz Mont Blanc (4810m n.p.m.) w Alpach.

Artykuły:

To właśnie ten szczyt przez długie lata i jeszcze do niedawna uważany był za najwyższy W Skandynawii. Było tak z powodu lodowca, który przez cały rok utrzymuje się na szczycie góry. Niestety w ostatnich latach lód bardzo stopniał...

Szlak łatwo odnaleźć, jest dobrze widoczny. Jak wszystkie popularne szlaki Norwegii, oznaczony jest czerwoną literą T namalowaną na kamieniach. W ostatnich dniach jest dodatkowo oznaczony tyczkami z czerwoną wstążką. Jutro zaczyna się coroczny bieg na Galdh?piggen.

To co zastajemy na miejscu zupełnie nie przypomina żadnego znanego nam schronisk. Całość stanowi kompleks kilku wykończonych drewnem budynków mieszkalnych. W środku restauracja, basen, sauna, suszarnia dla przemoczonych turystów i około 200 miejsc do spania.

Ostatnie kroki i przypinamy się bezpiecznie do stalowej konstrukcji. O godz. 10:53, po 5 godz. 31 min. od wyjścia z dolnego schroniska, piątka zdobywców staje na najwyższym szczycie Austrii.

Błądzimy, moim zdaniem odbiliśmy trochę za bardzo na prawo w stosunku do Grossglocknera i w zasadzie nie wiadomo, co to jest to ?wielkie, białe? na co się wspinamy. Wycofujemy się. Góra poczeka! Musi, bo w zasadzie nie wiemy nawet, gdzie teraz jest...

Docieramy na miejsce noclegu ? schronisko Studlhutte położone na 2803 m n.p.m. Sezon turystyczny w Austrii na tej wysokości zaczyna się dopiero od lipca. Na szczęście w otwarty jest mały, 14-osobowy schron, tzw. winterraum.

Dosłowne tłumaczenie nazwy oznacza wielki dzwon choć szczyt swoim charakterystycznym kształtem bardziej przypomina piramidę. Składają się na niego dwa wierzchołki: właściwy Grossglockner oraz niższy Kleinglockner.

Dziś przy dobrych warunkach na szczyt Mont Blanc dziennie uderzają dziesiątki osób. Jest on dostępny niemal dla każdego śmiertelnika i hordy turystów ciągną na szczyt. Nie zawsze są dobrze przygotowani.

Dzwoniący budzik utwierdził mnie w przekonaniu, że nadszedł czas. Na zewnątrz gęsta mgła, niemal bezwietrznie, widoczność na kilka metrów. Śnieg sypki, miękki i trudno będzie w nim chodzić. Z żalem odkładamy decyzję o ataku.

Czwartego dnia pobiliśmy rekord długiego spania i zbierania obozu. Byliśmy gotowi na pierwszą po południu. Gdy tylko wyszło, cała zawartość namiotów i plecaków suszyła się już na kamieniach po zimnej i wilgotnej nocy.

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!