Bory Tucholskie
Na grzyby w aromatów pełny las…

Las był piękny, już pełen barw, ale jeśli chodzi o grzyby... No cóż, zdarzały się, nawet całe grupy, tyle że zeschniętych, spękanych od słońca, tak że kilkuosobowa grupa w ciągu dwóch godzin zebrała raptem niewielki koszyk....
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Barbara Doktór
Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
Północ pogodna, wręcz upalna, ale z grzybów nici. Za to nasłuchaliśmy się o nich wielu ciekawych informacji od znawcy czyli mykologa...
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
  • Bory Tucholskie. Na grzyby w aromatów pełny las…
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

A może by tak na grzyby w aromatów pełny las… Tak mnie jakoś przed planowanym grzybobraniem natchnęło i przypomniałam sobie poetów rozmaitych – a to Kabaret Starszych Panów a to powtarzałam za Janem Brzechwą – grzyby, grzyby przybywajcie do swojej siedziby

Może dlatego, że już przed grzybobraniem zrodziły się wątpliwości, czy w ogóle coś znajdziemy. Bo tu – jak mówili mieszkańcy tej pięknej krainy – od trzech miesiącach nie spadła kropla deszczu. Mowa o Borach Tucholskich, a konkretnie okolicach ich stolicy – Tucholi. Iskierka nadziei zrodziła się w nocy, kiedy obudziły mnie bębniące o dach solidne krople deszczu. Zaraz jednak uleciała, bo dosłownie po chwili deszcz szemrał cichutko, potem już tylko pojedyncze krople smętnie uderzały o parapet. I tyle. Tym niemniej rano wyruszyliśmy.

Sorry, taki mamy klimat

Bory Tucholskie. Las był piękny, już pełen barw, ale jeśli chodzi o grzyby… No cóż, zdarzały się, nawet całe grupy, tyle że zeschniętych, spękanych od słońca, tak że kilkuosobowa grupa w ciągu dwóch godzin zebrała raptem niewielki koszyk. Sorry, taki mamy klimat i nic się na to nie poradzi – w tym roku Polska podzieliła się pogodowo i w związku z tym grzybowo na pół – południe deszczowe ale i grzybowe, północ pogodna, wręcz upalna, ale z grzybów nici. Za to nasłuchaliśmy się o nich wielu ciekawych informacji od znawcy czyli mykologa. Że błędne jest przekonanie, że grzyby trujące są gorzkie i piekące, bo na przykład śmiertelnie niebezpieczny muchomor sromotnikowy ma łagodny, słodkawy, orzechowy smak. Nieprawdą jest też, że te których owocniki zostały nadjedzone przez np. ślimaki, są i dla nas bezpieczne.

Sromotników nie zbieramy

A co do sromotnika, to bezwzględny zabójca – działania zawartej w nim amanityny nie osłabią żadne zabiegi, bo ginie dopiero w temperaturze bliskiej 300 st. Celsjusza. Na nic także marynowanie, bo dopiero po dziecięciu latach trucizna zostanie zneutralizowana. Sromotnika trzeba spalić, żeby stracił śmiertelną moc. Można go pomylić z jadalnymi gąską zielonkawą lub czubajką kanią (zwaną też sową), ale – jak twierdzą specjaliści – tylko wtedy, gdy zbieramy młode owocniki, w których nie wykształciły się jeszcze charakterystyczne cechy. Dorosłego sromotnika wyróżniają co najmniej trzy: prawie idealnie białe, bardzo gęste blaszki, duży, przyrośnięty pierścień, dół trzonu mocno osadzony w skórzastej białej pochwie.

Grzyby wkładamy do koszyka

Nawet jednak, jeśli zbierzemy wyłącznie dobre grzyby, to przez nieumiejętne przechowywanie możemy sprawić, że staną się niejadalne. Nie zabiją nas wprawdzie, ale na pewno dostarczą wielu niezapomnianych wrażeń. Trzeba je zbierać do koszyków lub łubianek, a nie do toreb foliowych lub plastikowych wiader i nie powinno się ich wycinać nożykiem z podłoża, ale wykręcać.

Warto wiedzieć

A co z zrobić, gdy w pogoni za grzybami zabłądzimy w lesie? Otóż lasy w Polsce są podzielone na ponumerowane prostokąty czyli oddziały, na których krańcach są kamienie z numerami. Trzeba znaleźć taki kamień, zadzwonić pod 112 i podać zapisany na nim numer. Oczywiście jeśli mamy przy sobie naładowaną komórkę, ale przecież o tym nie zapominamy…

Dodano: 10 października 2014; Aktualizacja 16 października 2014;
 

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Obserwuj stronę na Google+
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij