Wenezuela
Czas i sprawy mają tu inny tor…

W samolocie uprzykrzali nam życie dwaj pijani nieszczęśnicy ­– jak podejrzewałyśmy. W rozmowie z pilotem dowiedziałyśmy się jednak, że byli wprost przeciwnie – szczęśliwcami, którzy jechali do domu w Brazylii by roztrwonić zarobione pieniądze...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Katarzyna Pąk
Wenezuela<img src=
W Wenezueli życie płynie inaczej. Czas i sprawy należy zostawić własnemu torowi, a wszystko sie ułoży.
  • Wenezuela. Czas i sprawy mają tu inny tor…
  • Wenezuela. Czas i sprawy mają tu inny tor…
  • Wenezuela. Czas i sprawy mają tu inny tor…
  • Wenezuela. Czas i sprawy mają tu inny tor…
  • Wenezuela. Czas i sprawy mają tu inny tor…
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Trochę tu gorąco, to znaczy – bardzo gorąco. Gorzej, że stopy mi spuchły, moja wina, nie posmarowałam na plaży… Wymiana pieniędzy na czarno, wieczorem, to kiepski patent. Nie miałyśmy innego wyjścia, ale nam poszło.

W Wenezueli życie płynie inaczej. Czas i sprawy należy zostawić własnemu torowi, a wszystko sie ułoży. Z zachodnim liczeniem czasu pożegnałyśmy sie od razu na wstępie. Cierpliwości trzeba sie uczyć wszędzie, choćby w kolejce do samolotu. Stałyśmy grzecznie, bez klimatyzacji przez pół godziny, aż przyjechał pilot z załogą, „bo przylecieli późno, mieli turbulencje”. Dowiedziałam się, bo zapytałam. Oczywiście nikt nic nie powiedział, ani nie przeprosił. W samolocie okazało się, że każdy siada jak mu się podoba, wiec musiałyśmy sobie wyszukać miejsce. Na moim mieszkały akurat karaluchy. Pewnie było im mokro na miejscu sąsiadki, gdzie skraplała się woda z niesprawnej klimatyzacji. Wyleciałyśmy z trzydziestominutowym opóźnieniem, a miałyśmy godzinę na przesiadkę w następnym porcie… Poszłyśmy na całość ustawiając loty według europejskich wzorców, czyli planując godzinę-półtorej na przesiadki. No i liczymy że pilot tym razem nie zaśpi, ani że o nas nie zapomną na liście pasażerów. Mamy bilety choć to niczego przecież nie gwarantuje…

W kolejnym samolocie uprzykrzali nam życie dwaj pijani nieszczęśnicy ­– jak podejrzewałyśmy. W rozmowie z pilotem dowiedziałyśmy się jednak, że byli wprost przeciwnie – szczęśliwcami,  którzy jechali do domu w Brazylii by roztrwonić zarobione pieniądze. A że ciężko było im się rozstać z narzeczonymi w dżungli, musieli dodać sobie animuszu. Podobno tak żyje 90 proc. z poszukiwaczy złota… Zamawiają telefony satelitarne i inne gadżety do tej dżungli, żyją ze złota w domkach z blachy, by później kilkanaście tysięcy dolarów rozpuścić w dwa tygodnie. Wracają do narzeczonych, które czekają cierpliwie, bo ktoś musi w końcu je utrzymać i zamawiać jednorazowe pieluszki awionetką…

Pilot, pan w wieku wczesno-emerytalnym pomaga utrzymać się córce – księgowej i głosował za Chávezem, ale teraz jest zdecydowanie „contra”. Większość ostatnich rozmów koncentruje sie na tutejszej polityce i jej głównym przywódcy. Z zainteresowaniem śledzimy blokadę drogi, mam nadzieję że to nas nie dotknie… Jutro jedziemy autobusem…

 

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Obserwuj stronę na Google+
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij