Helsinki
Deja vu, czyli: gdie-to ja?

Zjeżdżając z promu po raz pierwszy zetknęliśmy się z tajemniczym drogowskazem „Keskusta”, zresztą jedyny raz przetłumaczonym na jakiś zrozumiały język. Wtedy dowiedzieliśmy się, że znaczy to „centrum”.
Tagi:
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Michałowska
Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
Ale wróćmy do stolicy. Pierwsze wrażenie: deja vu ? ?gdie-to ja?? na Newskim Prospekcie? Pierzeja zabudowana klasycystycznymi budynkami żywcem jak z Petersburku (mam plan miasta w biurku) i co tu na pierwszym planie robi cerkiew? Dlaczego na środku placu stoi smukła kolumna z dwugłowym orłem Romanowów?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
  • Helsinki. Deja vu, czyli: gdie-to ja?
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Prom z Tallina do Helsinek przybija około godz. 18. Wypatrzyliśmy na mapie, że wylądujemy w samym środku starówki, co doskonale ułatwiło zwiedzanie.

Zjeżdżając z promu po raz pierwszy zetknęliśmy się z tajemniczym drogowskazem ?Keskusta?, zresztą jedyny raz przetłumaczonym na jakiś zrozumiały język. Wtedy dowiedzieliśmy się, że znaczy to „centrum”. Od tej pory było to jedyne słowo w miejscowym narzeczu, które potrafiliśmy bezbłędnie rozpoznać. A ? przepraszam ? po dwóch dniach doszliśmy do przekonania, że ?kahvila? musi niechybnie oznaczać kawiarnię a ?ravintola? restaurację. I teraz to już naprawdę wszystko.

Ale wróćmy do stolicy. Pierwsze wrażenie: deja vu ? ?gdie-to ja?? na Newskim Prospekcie? Pierzeja zabudowana klasycystycznymi budynkami żywcem jak z Petersburku (mam plan miasta w biurku) i co tu na pierwszym planie robi cerkiew? Dlaczego na środku placu stoi smukła kolumna z dwugłowym orłem Romanowów? Czyżbyśmy pomylili promy? Szybko otrzeźwienie ? no tak ? toż Fińczycy, nieboraczki, takoż pod carskim butem cierpieli. To znaczy ? cierpieli może nie aż tak jak my, ponieważ nie mieli wcześniej odrębnej państwowości. W wiekach średnich o wpływy na tym terenie walczyły Szwecja, Dania i Rosja. Od XIV w. Finlandia była częścią Królestwa Szwecji. W 1809 r. po wojnie rosyjsko-szwedzkiej, na mocy pokoju we Fridrkshamn, Szwecja scedowała Finlandię na rzecz Rosji. Finlandia miała status autonomicznego księstwa, obowiązywał, jak wcześniej, język Szwedzki, był własny parlament, armia, sądownictwo, administracja i granica celna. ?Pod butem? Romanowych pojawiła się także fińska tożsamość narodowa, a język fiński stopniowo stał się językiem wykładowym i urzędowym, Zdaje się więc, że wcale tak źle nie mieli. To, co nas zbliża to fakt, że podobnie jak my w 1920 szabelką wywalczyli sobie granicę z wielkim bratem i również podobnie zostali przehandlowani najprzód w pakcie Ribbentrop Mołotow, który pozostawiał ich w całości pod wpływem Rosji, a potem w Jałcie. Pod słabnącym wpływem Rosji pozostawali praktycznie niemal do rozpadu ZSRR. A to, że ?słabnący? zawdzięczali zręcznym zabiegom dyplomatycznym na arenie międzynarodowej, za co im cześć i chwała. Dla nas na pewno dość trudnym jest fakt występowania Finów po stronie niemieckiej w II wojnie światowej, był to jednak sojusz bardziej antyradziecki niż proniemiecki. Trochę ich rehabilituje, że w okresie przed i rewolucyjnym chętnie przebywali tu rewolucjoniści. No i sam Lenin na parowozie się u nich skrywał. To zobowiązuje. Dobrze, że choć pałacu kultury nie dostali.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Zajrzyj na te strony:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Kamperem na Nordkapp

Kamperem na Nordkapp

Droga pachnie północną przygodą. Liche roślinki walczące z klimatem. Surowa północ. Bezludzie? – o wyprawie na kraniec Europy opowiada Jacek Michałowski.

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij