Sounion
Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie

Dopiero za ostatnim zawijasem poszarpanej linii brzegowej widać rzędy kolumn stojących nad urwiskiem. To świątynia Posejdona na przylądku Sounion. Jest tu już dwa i pół tysiąca lat. Resztki potężnych murów porozrzucane po zboczu i doryckie kolumny.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Anna Ochremiak
Sounion<img src=
Spod świątyni patrzymy na wodę. Wiatr rozbija fale o urwisko. W oddali to tu, to tam mniejsze i większe wyspy. Trudno o lepsze miejsce, by czcić boga mórz. Starożytni wokół cypla urządzali regaty na cześć Posejdona.
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie
  • Sounion. Dobra kuchnia i białe kolumny na klifie

– Dobrze, że usiedliście po prawej stronie – chwali nas bileter w autobusie. – Cały czas będziecie mieć fantastyczne widoki. Jak długo trwa podróż? Dwie godziny. Może trochę dłużej, nie krócej – opowiada.

Nie dłużej i nie krócej. To z Aten tylko 68 kilometrów, ale droga wije się wzdłuż wybrzeża. Odwiedzamy po kolei wszystkie podateńskie kurorty, puste o tej porze roku. Dopiero za ostatnim zawijasem poszarpanej linii brzegowej widać rzędy kolumn nad wysokim urwiskiem. To świątynia Posejdona na przylądku Sounion (Σούνιο). Stoi tu już dwa i pół tysiąca lat. Resztki potężnych murów porozrzucane po zboczu i doryckie kolumny. Widok wart dwugodzinnej podróży.

Spod świątyni patrzymy na wodę

Wiatr rozbija fale o urwisko. W oddali to tu, to tam mniejsze i większe wyspy. Trudno o lepsze miejsce, by czcić boga mórz. Starożytni wokół cypla urządzali regaty na cześć Posejdona. W końcu to Grecja, tu bogów czczono zawodami sportowymi. Nie tylko w Olimpii.

W poszukiwaniu obiadu

Obok ruin świątyni jest knajpa. Nie podoba nam się. Nijaki, zimny, turystyczny przybytek. Schodzimy z cypla nad zatokę. Tam znajdziemy to, czego szukamy. Tawerna nad wodą, duży ruch. Większość to Grecy, oni lepiej wiedzą, gdzie zjeść. Kelnerka szybko zwija w papierowy obrus resztki po naszych poprzednikach i na nieco poplamioną kraciastą serwetę narzuca następny. Przed nami ląduje karafka z wodą, dwie szklanki i kawał chleba. To na początek, możemy zamawiać. Menu wprawdzie po angielsku, ale i tak nie znamy nazw miejscowych ryb. Kelnerka nie daje nam czasu na wątpliwości, prowadzi do kuchni. Otwiera lodówkę. Takie ryby mamy, którą chcecie? Są małe i duże, czerwone i w kolorze ryby. Które najlepsze? Te i te. Zamawiamy i nie żałujemy. Do tego dzbanek wina.

Dodano: 16 października 2009; Aktualizacja 16 października 2009;
 

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Dziękujemy, prosimy o więcej

Dziękujemy za pozytywną ocenę Otwartego Przewodnika Krajoznawczego po remoncie. I cały czas prosimy o wskazówki, jak się możemy ulepszać i rozwijać...

czekamy na Twoją opinię!
Przeczytaj także...

Ateny. Gapiąc się na zmianę warty…

autor: Anna Ochremiak

Wszyscy ubrani w stroje sprzed prawie dwustu lat, kiedy Grecja walczyła o niepodległość. Białe koszule z szerokim rękawem, białe plisowane spódniczki, buty z pomponami. I krok marszowy, jakiego nie ma nigdzie na świecie.

Przeczytaj także...

Ateny. Gapiąc się na zmianę warty…

autor: Anna Ochremiak

Wszyscy ubrani w stroje sprzed prawie dwustu lat, kiedy Grecja walczyła o niepodległość. Białe koszule z szerokim rękawem, białe plisowane spódniczki, buty z pomponami. I krok marszowy, jakiego nie ma nigdzie na świecie.

Zamknij