Gorlice
Dzieje ropy nad rzeką Ropą

Plamy na ziemi były tu zawsze. Czasem rozrastały kształt śmierdzących małych sadzawek. Ludzie szukali w nich właściwości leczniczych, zauważyli, że czarny płyn konserwuje drewniane konstrukcje. Gęsta maź doskonale nadawała się do smarowania piast w kołach wozów. W oleju skalnym było coś...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Anna Ochremiak
Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
Z pustoszejących kopalni maszyny i urządzenia trafiają na złom, albo do... skansenów. Z likwidowanych zakładów zbiera je też Kazimierz Gil, który na prywatnej działce obok kopalni Magdalena w Gorlicach tworzy niewielkie muzeum.
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą
  • Gorlice. Dzieje ropy nad rzeką Ropą

Na północnym skraju Beskidów, od Limanowej aż po Borysław na ziemi pojawiają się tłuste plamy. Zwłaszcza dobrze je widać po deszczu. Kałuże przy brzegach mienią się kolorowo, podobne są trochę do tych znanych z wielkich miast, do których deszczówka zmywa z dróg i chodników rozchlapany olej silnikowy.

Ale skąd olej silnikowy w środku lasu? Albo na łące, na którą nikt nie wjeżdża traktorem? To nie jest olej silnikowy. To olej skalny, zwany też – bardziej współcześnie – ropą naftową.

Plamy na ziemi były tu zawsze. Czasem rozrastały kształt śmierdzących małych sadzawek. Zainteresowali się więc nimi ludzie: szukali w nich właściwości leczniczych, zauważyli, że czarny płyn konserwuje drewniane konstrukcje. Gęsta maź doskonale nadawała się do smarowania piast w kołach wozów.
W oleju skalnym było coś…

Pierwsze błyski

Tym czymś zainteresował się lwowski aptekarz, Ignacy Łukasiewicz. Wypreparował z oleju skalnego ciecz, którą do dziś znamy jako nafta i skonstruował lampę świecącą jaśniej niż 15 świec. Światowy debiut lampy naftowej miał miejsce w 1853 roku – posłużyła do oświetlenia sali operacyjnej w Lwowskim szpitalu. Rok później rada miasta Gorlice zapaliła – również skonstruowaną przez Łukasiewicza – pierwszą na świecie uliczną lampę naftową. Zawisła ona na baniastej kapliczce z figurą Chrystusa Frasobliwego przy skrzyżowaniu głównego traktu prowadzącego z Nowego Sącza do Jasła i Krosna z drogą wiodącą w stronę gór, i w stronę roponośnych pól w okolicach miejscowości Siary i Sękowa. Kapliczka stoi w tym samym miejscu do dziś. Nadal też wisi na niej lampa – już elektryczna (pierwsze zdjęcie w galerii).

Sprawy nabrały tempa

W 1854 roku otwarto pierwszą kopalnię ropy z prawdziwegozdarzenia – w małej wsi Bóbrka, koło Krosna. Zakładał ją – a jakże – sam Łukasiewicz. Potem poszło już szybko: długie obniżenie na przedpolu Beskidów ciągnące się od Limanowej, przez Gorlice, Jasło, Krosno i Sanok aż po ukraiński dziś Borysław i Lwów pokryło się kopankami, kiwonami, szybami wiertniczymi – czyli bardziej lub mniej zaawansowanymi urządzeniami do wysysania z ziemi robiącego zawrotną karierę surowca. Jakwyglądała wtedy ta okolica? Na zdjęciu przy wejściu do powstającego skansenu naftowego przy kopalni Magdalena w Gorlicach widać las szybów pokrywających wzgórze nad miastem. Kuwejt? Teksas? Nie, to gorlicka kopalnia osiemdziesiąt lat temu!

Czytaj dalej - strony: 1 2
Dodano: 19 lutego 2010; Aktualizacja 3 marca 2012;

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Dziękujemy, prosimy o więcej

Dziękujemy za pozytywną ocenę Otwartego Przewodnika Krajoznawczego po remoncie. I cały czas prosimy o wskazówki, jak się możemy ulepszać i rozwijać...

czekamy na Twoją opinię!
Przeczytaj także...

Dziwnów. Miasto i kurort nad dziwną rzeką

autor: Małgorzata Raczkowska

Dziwnów leży nad rzeką Dziwną. na czym polega jej dziwactwo? W zasadzie można by ją określić jako cieśninę między stałym lądem a wyspą Wolin. Tak jest z geograficznego punktu widzenia. W Dziwnej jednak można zauważyć wyraźny nurt.

Wapienne. W najmniejszym uzdrowisku

autor: Anna Ochremiak

Zdrój to niewielki, ale za to tradycją. Jako pierwsi stanęli tu podobno na kurację wracający spod Moskwy żołnierze Wielkiej Armii Napoleona. Leczyli się jakoby nie z ran, i nie z odmrożeń, ale na francę (syfilis), żołnierską chorobę.

Nowy Targ. Stok nad Miastem

autor: Anna Ochremiak

Stacja jest malutka. Wyciąg jest jeden, za to podwójny orczyk. Jego długość to 550 metrów, tyle samo ma obsługiwany przezeń stok. Trasa jest łatwa, równomiernie nachylona.

Sękowa. Puste wnętrze pod wielkim dachem

autor: Anna Ochremiak

Schylamy głowy, wchodzimy pod dach, stajemy na kamiennej posadzce. Naturalny kamień świetnie harmonizuje ze starym drewnem modrzewiowych ścian. Spomiędzy belek i gontów dyskretnie wystają końcówki instalacji przeciwpożarowej.

Przeczytaj także...

Dziwnów. Miasto i kurort nad dziwną rzeką

autor: Małgorzata Raczkowska

Dziwnów leży nad rzeką Dziwną. na czym polega jej dziwactwo? W zasadzie można by ją określić jako cieśninę między stałym lądem a wyspą Wolin. Tak jest z geograficznego punktu widzenia. W Dziwnej jednak można zauważyć wyraźny nurt.

Wapienne. W najmniejszym uzdrowisku

autor: Anna Ochremiak

Zdrój to niewielki, ale za to tradycją. Jako pierwsi stanęli tu podobno na kurację wracający spod Moskwy żołnierze Wielkiej Armii Napoleona. Leczyli się jakoby nie z ran, i nie z odmrożeń, ale na francę (syfilis), żołnierską chorobę.

Nowy Targ. Stok nad Miastem

autor: Anna Ochremiak

Stacja jest malutka. Wyciąg jest jeden, za to podwójny orczyk. Jego długość to 550 metrów, tyle samo ma obsługiwany przezeń stok. Trasa jest łatwa, równomiernie nachylona.

Sękowa. Puste wnętrze pod wielkim dachem

autor: Anna Ochremiak

Schylamy głowy, wchodzimy pod dach, stajemy na kamiennej posadzce. Naturalny kamień świetnie harmonizuje ze starym drewnem modrzewiowych ścian. Spomiędzy belek i gontów dyskretnie wystają końcówki instalacji przeciwpożarowej.

Zamknij