Grindelwald
First Flieger, czyli szalony zjazd

To jedyne tego rodzaju urządzenie w Europie do podwyższania poziomu adrenaliny w krwi. 800-metrowy zjzd na linie aż do pośredniej stacji kolejki, Schreckfeld. Pokonujemy ponad 170 metrów różnicy poziomów z prędkością do 84 km/h i hamujemy na dole w ułamku sekundy.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
Głównym celem naszego tu przyjazdu jest jeden z wielkich hitów szwajcarskich Alp ? First Flieger. Jedyne tego rodzaju urządzenie w Europie do podwyższania poziomu adrenaliny w krwi.
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
  • Grindelwald. First Flieger, czyli szalony zjazd
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Grindelwald,  położony na wysokości 1034 m n.p.m. u stóp słynnej północnej ściany Eigeru, odległy jest o pół godziny jazdy pociągiem z Interlaken. 

Jest tu stacja kolejowa, kościół, muzeum regionalne, centrum kongresowe, centrum sportowe, blisko 50 hoteli i hosteli od 1- do 5-gwiazdkowych oraz 3 trzy kempingi. A także trzy stacje kolejek linowych: Männlichenbahn, Pfingsteggbahn oraz najdłuższa ? Firstbahn. To nią pojedziemy na szczyt First o wysokości 2168 m n.p.m. Ale najpierw musimy przejść kilkaset metrów przez centrum tej formalnie wioski alpejskiej, ulicą ? nomen omen ? Dorfstrasse, czyli Wiejską.

Gondolką na szczyt, bez przesiadki

Kolejka na szczyt góry First jest długa. Pokonuje 1118 metrów różnicy poziomów, ma dwie stacje pośrednie: Bort na wysokości 1570 m oraz Schreckfeld na 1995 m n.p.m. Kto jednak, tak jak my, jedzie aż do końca, nie musi się na nich przesiadać. Sześcioosobowe gondole kursują bowiem na całej trasie. Zwalniają tylko na stacjach pośrednich, gdyż można na nich również wsiadać i wysiadać.

Na narty, na wycieczkę

Gdy ruszamy, poranne mgły trochę zaciemniają widoki. Ale im wyżej, tym widoczność staje się coraz lepsza, a panoramy gór, zboczy i dolin, piękniejsze. Na górze świeci słońce. Szczyty, mimo iż najwyższy w tym masywie, Schwerzhorn, ma wysokość 2928 m n.p.m., są jeszcze beżowo-rude, bez śladu śniegu. Jest tu sporo pieszych szlaków turystycznych. Niektórymi prowadzącymi przez zbocza i doliny można przejść na inne szczyty lub na dół, do Grindelwaldu. W zimie czynne są wyciągi krzesełkowe, gdyż jest to miejsce popularne wśród narciarzy. Na szczycie First stoi hotel z dużą restauracją oraz tarasem wypoczynkowo-widokowym, z którego roztaczają się rozległe widoki szczytów i dolin.

First Flieger, czyli 800 metrów na złamanie karku

Głównym celem naszego tu przyjazdu jest jeden z wielkich hitów szwajcarskich Alp ? First Flieger. Jedyne tego rodzaju urządzenie w Europie do podwyższania poziomu adrenaliny w krwi. Na linach można nim zjechać 800 metrów w dół aż do pośredniej stacji kolejki, Schreckfeld, pokonując równocześnie ponad 170 metrów różnicy poziomów z prędkością do 84 km/h i gwałtownie hamując na dole w ułamku sekundy. Zabawa jest przednia.

Kup bilet, ale?

Na samą jazdę, bardziej lot, gdyż odbywa się ona w uprzęży podobnej do spadochronowej, kosztuje on 25 franków, dzieci płacą tylko 18. Łączony z biletem na kolejkę linową, w zależności od tego skąd i dokąd zamierza się nią jechać, od 75 do 57 CHF dla dorosłych i od 43 do 34 CHF dla dzieci. Ale kupienie biletu to nie jedyny warunek. Trzeba ważyć nie mniej niż 35 i nie więcej niż 125 kg. Ponadto przeczytać w jednym z kilku języków, a następnie podpisać oświadczenie, że nie choruje się na serce lub inną ? spośród wymienionych, chorobę wykluczającą taka jazdę.
A gdy te formalności zostaną spełnione, amatorzy mocnych wrażeń siadają, przeważnie parami lub nawet po cztery osoby, gdyż tyle równocześnie może zjeżdżać w dół na równoległych linach, na miękkich siedzeniach podwieszonych do liny. Personel dokładnie zapina ich kilkoma pasami. Trzeba mocno oprzeć się stopami o drzwiczki i czekać aż się one  nagle otworzą jak zapadnia szubienicy. I wtedy rozpoczyna się coraz szybsza jazda w dół. Powietrze uderza w twarz, słońce świeci, widoki i wrażenia są wspaniałe. Na dole zaś prowadnica i pałąk zaczepu siedzenia uderza w sprężyny na końcu lin. Gwałtowny stop, adrenalina uwalnia się, i to już koniec przyjemności, która trwała zdecydowanie za krótko. Personel odpina pasy, można na trochę pozostać i obserwować zjazdy innych. Lub wsiąść do kolejki jadącej w dół, ewentualnie wrócić nią na górę.
Zanim jednak ruszymy w dół uważnie oglądam konstrukcję dolnej stacji tych lin. Są to solidne metalowe słupy ? kratownice z zaczepami i naciągami. Na linach jest po kilkanaście metrów sprężyn hamujących. Nie ma więc praktycznie siły, aby powietrzny podróżnik dotarł nawet na sporą odległość do tych konstrukcji. Na wszelki wypadek zabezpieczone są one jednak dodatkowo materacami.

Trottibike, czyli ni to rower, ni hulajnoga

Czas jednak nagli, gdyż to nie koniec dzisiejszych atrakcji. Wsiadamy do kolejki linowej, zjeżdżamy na niższą stację pośrednią, Bort. Jest obok niej restauracja, a dla maluchów świetnie wyposażony plac zabaw o powierzchni 700 m kw. Niemal tuż pod przejeżdżającymi nad nim wagonikami kolejki linowej. Dzieciaki i pilnujący ich rodzice mają sporo radości.
Nas czeka jeszcze zjazd aż do Grindelwaldu na? właściwie na czym? Nazywa się toto Trottibike, co można przetłumaczyć jako pojazd chodnikowy lub trotuarowy. Ale i ? to już przeze mnie trochę naciągane ? bicykl dla idiotów. Bo niemieckie słowo Trottel znaczy kretyn, idiota, lub delikatniej bęcwał, cymbał, jołop, głupiec, dureń. A pojazd ten stanowi skrzyżowanie? roweru z hulajnogą. Posiada dwa rowerowe koła oraz kierownicę z mocnymi hamulcami. Nie ma natomiast siodełka. Zaś dolna półeczka na stawianie nóg jest tak krótka, że nie mieszczą się na niej dwie stopy mężczyzny. Zjeżdża się na tym na dół betonową ścieżką, obowiązkowo w kasku na głowie.

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij