Warszawa
Gazowe latarnie przy ulicy Agrykola

Każdego dnia, rano i wieczorem, na prowadzącej do Łazienek ulicy Agrykola można spotkać prawdziwego latarnika, który za pomocą długiego kija zakończonego haczykiem zapala i gasi gazowe latarnie.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: ARO
Warszawa. Gazowe latarnie przy ulicy Agrykola
Rozwój nowoczesnego oświetlenia odbywał się kosztem starych latarni. W latach 70. XX w. oświetlenie gazowe niemal przestało istnieć. Teraz zaś ratuje się to, co jeszcze zostało.
  • Warszawa. Gazowe latarnie przy ulicy Agrykola
  • Warszawa. Gazowe latarnie przy ulicy Agrykola
  • Warszawa. Gazowe latarnie przy ulicy Agrykola
  • Warszawa. Gazowe latarnie przy ulicy Agrykola
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Drugiej takiej ulicy w Warszawie nie ma. I choć w stolicy jest jeszcze ok. 200 latarni gazowych, tylko Agrykola w całości jest nimi oświetlona.

Każdego dnia, rano i wieczorem, można tu spotkać prawdziwego latarnika, który za pomocą długiego kija zakończonego haczykiem zapala i gasi płomienie.

Prawie trzysta lat gazowego światła

Pierwsze latarnie gazowe  w Warszawie zapalono w roku 1716 na rogach ratusza na rynku Starego Miasta, (po trzy w każdym). W 1754 r. Jan Dulfus, prezydent Starej Warszawy, nakazał oświetlić w ten sposób bramy: Nowomiejską i Krakowską oraz plac przed ratuszem. W 1856 r. latarnie stanęły na całym Trakcie Królewskim i ten rok jest uważany za początek oświetlenia gazowego w stolicy. Pod koniec XIX w. takich latarni było już blisko 2 tys. (a we Wrocławiu świeciło wtedy aż  3832 płomienie gazowe, w Berlinie 12 771, w Paryżu – 43 089!). Dawały jasny i ciepły, choć migotliwy blask.

Gazowe kontra elektryczne

Lampy z 1819 r. to tzw. genewskie. Do wybuchu powstania listopadowego (1830 r.) ustawiono ich ok. 600, a w ciągu następnego piętnastolecia – jeszcze 200. W 1856 r. koncesję na oświetlenie Warszawy gazem uzyskało Niemieckie Kontynentalne Towarzystwo z Dessau, które mocną ręką dzierżyło monopol gazowniczy. Dopiero w 1903 r. koncern „Siemens-Schuckert” rozpoczął budowę centralnej elektrowni, pierwsze zaś latarnie elektryczne zapalono w roku 1906. Ale i tak nie wyparły one gazowych (w chwili wybuchu I wojny światowej Warszawę oświetlało niespełna 900 latarni elektrycznych i blisko 5 tys. płomieni gazowych). Dopiero od ok. 1930 r. lamp gazowych było mniej niż elektrycznych (w 1939 r. zaledwie 6970, gdy elektrycznych prawie 11 tys.)

Ratowanie gazowych pamiątek

II wojna światowa przyniosła zagładę miasta. Do końca 1945 r. uruchomiono zaledwie 20 (!) latarni gazowych, a w maju 1945 roku włączono pierwsze 45 latarni elektrycznych. Rozwój nowoczesnego oświetlenia odbywał się kosztem starych latarni. W latach 70. XX w. oświetlenie gazowe niemal przestało istnieć. Teraz zaś ratuje się to, co jeszcze zostało. Dwie najstarsze latarnie gazowe w Warszawie stoją przed kościołem Najświętszej Maryi Panny na Nowym Mieście. Kilka lat temu zostały wyremontowane i zmodernizowane. Ich słupy i przeszklone oprawy pamiętają czasy Bolesława Prusa, ale cztery palniki są odpalane elektronicznie. Uliczne latarnie gazowe zobaczyć można także na Bielanach (rejon placu Konfederacji, ul. Płatnicza, Granowska, Szaflarska, Cegłowska), Powiślu (ul. Jezierskiego) i Sadybie (ul. Orężna, Kąkolewska, Godebskiego i Jodłowa). W Śródmieściu są jeszcze przy ul. Srebrnej przed Muzeum Woli i przy skrzyżowaniu alei Szucha i ul. Emila Zoli.

Warto wiedzieć

* „Kurier Warszawski” w ostatnich dniach 1856 r. donosił: Około godziny 4-ej z rana sposobem próby zapalono latarnie gazowe, ustawione od samego zakładu fabrykacji gazu, wzdłuż Nowego Świata, Krakowskiego Przedmieścia aż do Zamku Królewskiego. Próba ta najpomyślniejszym skutkiem uwieńczoną została, wszystkie bowiem latarnie na tej przestrzeni bez wyjątku paliły się, wydając światło w kształcie wachlarza przyjemne, mocne doskonale oświetlające ulice i przyległe im przedmioty. Tysiące osób przechodziło tłumnie po chodnikach, przypatrując się temu jeszcze jednemu więcej przedsięwzięciu, jakie uwieńczyło rok bieżący, z taką korzyścią dla mieszkańców, z taką ozdobą dla miasta.
*  Ulica Agrykola ma 850 metrów. Biegnie od Alej Ujazdowskich do skrzyżowania ulicy Szwoleżerów z Myśliwiecką (w 1952 r. dolny odcinek ulicy przemianowano na ul. Szwoleżerów). Została  wytyczona w latach 1777-79 w dolinie dawnego strumienia, jako droga dojazdowa do Łazienek (al. Ujazdowskie były wówczas tylko traktem spacerowym). Dokonał tego inżynier Karol Ludwik Agricolia. Nazwa ulicy od nazwiska twórcy przyjęła się pod koniec XIX w. (w latach 1901-16 nosiła miano ulicy Ułańskiej). W 1780 r. Dominik Merlini zbudował most kamienny nad kanałem. W 1788 roku na moście ustawiono pomnik Jana III Sobieskiego.
* Na rogu Agrykoli z Al. Ujazdowskimi, w trawie ledwie można dojrzeć poziomą tablicę pamiątkową. Widnieje na niej  napis: W 1856 ROKU PIERWSZE LATARNIE GAZOWE OŚWIETLIŁY WARSZAWSKIE ULICE Z OKAZJI JUBILEUSZU 150-LECIA SWEGO ISTNIENIA GAZOWNIA WARSZAWSKA ODRESTAUROWAŁA ZABYTKOWE LATARNIE GAZOWE NA UL. AGRYKOLA.

Dodano: 27 grudnia 2011; Aktualizacja 9 stycznia 2019;
 

Komentarze: 3

    elbora, 27 grudnia 2011 @ 15:21

    A nie wiem, czy wiecie, że te latarnie można zapalić samemu? Podejrzałam kiedyś przewodnika, jak długą parasolką pociągnął taki drucik wiszący w kloszu i poszło! Radość była wielka, ale niestety, pan później nie zgasił tej latarni. To zapewne dlatego niektore palą się cały dzień!

    maurycy, 28 grudnia 2011 @ 19:23

    Nie tak dawno temu spacerowałem tamtędy w środku dnia. Paliła się mniej więcej co trzecia. zastanawiałem się nawet dlaczego. Ale czy to ludzie zapalają dla zabawy? wątpię, to dość wysoko. Gdyby „latarnik” nie przyszedł, nie zgasiłby wszystkich.

    Tomk, 30 grudnia 2018 @ 22:20

    Oj… nieprawda jest w artykule! Na pocz. XVIII w. oświetlenie gazowe nie było jeszcze znane! Pierwsze latarnie gazowe zainstalowano bowiem w Londynie na pocz. w XIX- tego. A latarnika pamiętam z dzieciństwa- właśnie taką sztycą zapalał latarnie przy ul. Podchorążych w W-wie, były to wczesne lata 70-te. I latarni tych już nie ma i latarnika na tym świecie zapewne też.. nostalgia chwyta za serce i łza się w oku kręci .. „Oj, wi szneł bin ich ojch alt geworn” – jid. „jakżem szybko się zestarzał” :(

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij