Böckstein
Heilstollen, czyli wyprawa do piekła

Kładziemy się na drewnianych leżankach. Z głośnika leci najpierw krótka opowieść o sztolniach, potem kojący plusk wody. Ktoś pokasłuje, ktoś zaczyna chrapać. Relaks ciągnie się jak wieczność, nie ma czym oddychać, gorąc nie do wytrzymania?
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Gasteiner Heilstollen (6), Anna Ochremiak (3)
Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
Wewnątrz nie wolno robić zdjęć - raz że za wilgotno, dwa - ze względu na golasy. Stąd te upozowane, sztuczne, reklamowe. I skromne trzy z zewnątrz o przedwieczornej porze.
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
  • Böckstein. Heilstollen, czyli wyprawa do piekła
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

To jedyne w swoim rodzaju miejsce na świecie. W dawnej kopalni złota, dzięki obecności szlachetnego gazu ? radonu,  wysokiej temperatury i ogromnej wilgotności powietrza, leczy się choroby reumatyczne oraz całe mnóstwo innychdolegliwości.

To Gasteiner Heilstollen, czyli jakby lecznicza sztolnia. Można tu przyjechać na pełną trzytygodniową kurację, można na dni kilka, a można też, jak my, na krótką turystyczną wycieczkę.

Lekarski przegląd

Ale nawet jednorazowe, półtoragodzinne zejście do podziemia poprzedza wizyta u lekarza. Zdecydowanymi przeciwwskazaniami są ciąża, nieleczona nadczynność tarczycy, poważna klaustrofobia. Nie należy tu wchodzić też w pierwszym roku po zakończeniu terapii onkologicznej. Najpierw więc wypełniamy długą, dwustronicową ankietę, w której spowiadamy się ze wszystkich schorzeń i dolegliwości. Wypadło mi z głowy, ale chyba była także po polsku? Potem krótka rozmowa z lekarzem (tu już niemiecki lub angielski), zakończona pomiarem ciśnienia. Trochę za wysokie, ale ok, możemy się przebierać.

Obowiązuje strój kąpielowy. Do tego fasujemy służbowy szlafrok, ręcznik i siadamy w poczekalni. Oglądamy film reklamowy. Pani z panem w średnim wieku opowiadają, jak im pomogło, uśmiechnięci młodzi ludzie leżą na leżankach. Z toalety trzeba skorzystać na górze, w drodze nie wychylać się z pociągu, a gdyby się zrobiło słabo, naciskając guzik alarmowy by wezwać lekarza. Film leci na okrągło, po niemiecku, angielsku, rosyjsku. Ponoć nasi wschodni sąsiedzi stanowią poważna klientelę uzdrowiska. To słychać i w naszej, turystycznej grupie.

Wreszcie w drogę

Drzwi się otwierają i wchodzimy na podziemną stację kolejki, wsiadamy do kopalnianych, pomalowanych na żółto wagoników. Wszyscy w szlafrokach, maszynista i towarzysząca nam lekarka też. Trochę ciasno. Kolejka rusza na czterokilometrową pętlę. Z początku do wytrzymania, jednak z każdą chwilą robi się coraz cieplej. Temperatura w kopalnianych komorach sięga od 37 do 41,5 st. C. Gorącu towarzyszy wilgotność zbliżającą się do 100 proc. A w powietrzu wspomniany radon. Wjechaliśmy 2,3 km w głąb góry.

Mijamy kolejne stacje, niektórzy wyskakują ze szlafroków. Wreszcie wysiadamy. Prowadzą nas w głąb korytarza, kładziemy się na drewnianych leżankach. Z głośnika leci najpierw krótka opowieść o sztolniach, potem kojący plusk wody. Ktoś pokasłuje, ktoś zaczyna chrapać. Relaks ciągnie się jak wieczność, nie ma czym oddychać, gorąc nie do wytrzymania. Uciekać stąd jak najszybciej? Leżę jednak, bo cóż zrobić, nie będę rozniecać afery, trochę jeszcze wytrzymam. Czyż pół godziny może trwać aż tak długo? Wreszcie koniec. Nikt już nie zakłada szlafroka, wszyscy spływają potem. Wracamy, robi się coraz chłodniej. Po drodze pociąg zatrzymuje się tylko po to, by wszyscy się trochę okryli. W drodze się nie da, wagoniki za ciasne. Na koniec szklanka soku i po zabawie. Wróciliśmy z piekła.

Kuracja i wellness

Najważniejszą korzyścią, jaką odnoszą kuracjusze, jest uśmierzenie bólu, a i w związku z tym ? ograniczenie liczby przyjmowanych leków. Klimat sztolni aktywuje mechanizmy obronne organizmu, pobudza wytwarzanie substancji przeciwzapalnych, ułatwia osiągnięcie równowagi immunologicznej. Oprócz dolegliwości reumatycznych leczy się tu schorzenia dróg oddechowych i skóry. Pobyty w kopalni można też potraktować profilaktycznie. Leczniczo standard to minimum 10 godzinnych sesji. Oczywiście pod kontrolą lekarza.

Czytaj dalej - strony: 1 2
Dodano: 12 grudnia 2016; Aktualizacja 31 grudnia 2016;

Zajrzyj na te strony:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Doceniają nas!

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników Globtroter wyróżniło Otwarty Przewodnik Krajoznawczy nagrodą
za najciekawsze publikacje turystyczne w 2019 r.

Cieszymy się!

 

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij