Rovaniemi
Jak kupowałem fiński nóż

Wielokrotnie brakowało mi na wyjeździe zwykłego porządnego noża. Takiego, żeby coś zastrugać, wydłubać, ciachnąć, skaleczyć się przy robocie, czy coś. Czyli jest okazja na "nóż z charakterem".
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Michałowska
Rovaniemi. Jak kupowałem fiński nóż
Waham się między dwoma: piękna finka z rękojeścią z czeczotki, czyli brzozy syberyjskiej, w ręcznie szytej pochwie, wzorowanej na wyrobach Samów i ? raczej nowoczesny duży solidny nóż z patentowym mocowaniem klingi w powlekanej gumą rękojeści.
  • Rovaniemi. Jak kupowałem fiński nóż
  • Rovaniemi. Jak kupowałem fiński nóż
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

U św. Mikołaja zdecydowałem, że na pamiatkę pamiątkę z wyprawy kupuję fiński nóż. Nie jestem jakimś zagorzałym miłośnikiem noży ? to pomysł raczej praktyczny.

Przez całe lata, z jednej strony, programowo nie przywiązywałem do noży żadnej wagi, z drugiej zaś, niestety, wielokrotnie brakowało mi na wyjeździe zwykłego porządnego noża. Takiego, żeby coś zastrugać, wydłubać, ciachnąć, skaleczyć się przy robocie, czy coś. Czyli jest okazja na „nóż z charakterem”.

Trafiamy do sklepu tuż przed zamknięciem ? przyjemnie i kameralnie. Samoobsługa. Ceny od 50 euro. Fajne noże. Rozmaite kształty i fasony. Wszystkie sprawiają bardzo solidne wrażenie. Dużo noży przemysłowych ? firma zaopatruje przetwórnie ryb. Noże dla nich mają bardzo wąskie i mocne klingi o różnych długościach i w kilku kontrastowych kolorach plastikowych rękojeści. W fabryce takie noże są ostrzone i dezynfekowane co kilka godzin ? np. do 10. pracujemy niebieskimi, a potem żółtymi itd., żeby się nic nie pomyliło ? głasnost i pierestrojka.

Ja waham się pomiędzy dwoma: piękna finka z rękojeścią z czeczotki, czyli brzozy syberyjskiej, w ręcznie szytej pochwie, wzorowanej na wyrobach Samów i ? raczej nowoczesny duży solidny nóż z patentowym mocowaniem klingi w powlekanej gumą rękojeści. Wszystko robi bardzo solidne wrażenie. Nóż wychodzi ze skórzanej pochwy z lekkim kliknieciem. Bajer. Co wybrać? Dzwonię do kumpla, nożoluba: słuchaj, chcesz fajny oryginalny nóż fiński oprawiony w brzózkę? Dobra. I ?  tym sposobem biorąc jeden mam przyjemność kupowania dwóch.

Znajduję dolną półkę z napisem „drugi gatunek”. Ceny od 30 euro. I oba moje noże w tańszej wersji. Pytam panią przy kasie: dlaczego drugi gatunek, czy są jakieś wady? Nie, technicznie nie ma żadnych. Mogą być jakieś estetyczne, ale na większości nie widać. Faktycznie. Nic nie widać. To dziwny kraj!

Kombinuję z finką dla kolegi – psze Pani, a można od tego noża zamienić pochwę do tego? (są z jednego rodzaju, ale odcień skóry lepiej pasuje do drewna… w końcu za 30 euro można trochę powybrzydzać, nie?). I znów znane mi już spojrzenie pełne łagodnej nagany ? ale mam nadzieję, że Pan nie zamienił noży? No jeszcze nie, dopiero mam zamiar… To proszę mi dać oba, absolutnie nie można zamieniać! Noże są spasowane z „kaburami” w procesie produkcyjnym ? proszę zobaczyć, każdy wyjmuje się lekko („klik”) ale odwrócony do góry nogami ? trzyma się pewnie. Jak zamienimy… wypada. No i proszę, jaka wiedza na temat. Kto by podejrzewał?
Kupujemy, dziękujemy.

 

Komentarze: 2

    Kamilina, 28 marca 2012 @ 07:22

    Czy pamiętam Pan nazwę tego sklepu z finkami, bo jestem zainteresowana.

    Jacek Michałowski, 4 lipca 2013 @ 11:02

    Bardzo rzadko tu zaglądam :) Sklep był zlokalizowany na kole podbiegunowym, przy szosie, w pasażu handlowym, pomiędzy innymi pamiątkami. Tutaj strona sklepu, w którym byłem: http://www.santaclausvillage.info/shopping/stores/marttiini-oy/
    A tutaj – sklep internetowy: http://www.marttiini.fi/epages/MarttiiniShop.sf/en_GB/?ViewObjectID=10498
    Niektóre noże to naprawdę cacuszka – szkoda, że nie umówiłem się na prowizję :)

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Kamperem na Nordkapp

Kamperem na Nordkapp

Droga pachnie północną przygodą. Liche roślinki walczące z klimatem. Surowa północ. Bezludzie? – o wyprawie na kraniec Europy opowiada Jacek Michałowski.

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij