Przehyba
Jakie znaki, takie szlaki

Dalej droga fajna, ale przez las. Nie ma widoków, drzewa zarosły. Znów rozwidlenie dróg, i znów szlak zginął! Czy tylko ja mam takie odczucia, że najbardziej zaniedbane szlaki wiodą właśnie przez Beskid Sądecki?
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Barbara Górecka
Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
Znaczek wskazuje czas przejścia na Dzwonkówkę: 2 godziny – bzdura! Nawet szybkobiegacz tego nie dokona. Zastanawiam się czy „czasy” wyznaczali maratończycy górscy, czy może dwie różne grupy o różnych możliwościach? Na rozstaju ścieżek znów żadnego oznaczenia. Ktoś wcześniej zaznaczył kierunek na śniegu, ale jak śniegu zabraknie…
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
  • Przehyba. Jakie znaki, takie szlaki
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Przehyba (1173 m n.p.m.), szczyt w zachodniej części Pasma Radziejowej w Beskidzie Sądeckim, znajduje się w głównym grzbiecie, na zachód od Wielkiej Przehyby.

Jego nazwa, podawana jest w różnej pisowni (Prehyba, Przechyba) i różna bywa wysokość (także 1175 m). Ja trzymam się nazwy – Przehyba. Krzyżują się tu szlaki turystyczne prowadzące do Szczawnicy, Krościenka, Starego Sącza, Rytra, Jazowska i Piwnicznej Zdroju. Przehyba jest licznie odwiedzana przez turystów pieszych i rowerzystów. Na zachodnim jej wierzchołku znajduje się schronisko turystyczne oraz Radiowo-Telewizyjny Ośrodek Nadawczy. Z Hali Przehyba roztacza się ładny widok na południe w kierunku Pienin i Tatr oraz na północ, na Kotlinę Sądecką.

Jest wczesna wiosna, na Przehybę wybieramy się po raz pierwszy. Wchodzimy szlakiem niebieskim, od strony Szczawnicy Zdroju. Samochód parkujemy troszkę powyżej Placu Dietla, zejdziemy w to samo miejsce. Na placu rozwidlenie dróg i aż się prosi, żeby tu był węzeł szlaków. Nie ma. Według mapy idziemy za niebieskimi znakami w stronę Parku Górnego i przechodzimy obok ośrodka „Hutnik”. Teraz dość stromą ulicą w lewo. Za nami rozciąga się ładna panorama na Palenicę, a przed nami na nowobudowane ośrodki wypoczynkowe. Drogą polną, później asfaltową, dochodzimy do doliny Potoku Sopotnickiego. Ma się tu znajdować „imponujący” wodospad Sopotnia… Jest  imponujący – jak na Beskidy – ale bałagan i brud wokół też… imponujący. Z tego miejsca poprowadzono nowy szlak na Bereśnik, i chyba ładny to szlak. Na mojej mapie jeszcze go nie ma.

Zaraz przy wodospadzie spory ogrodzony teren z tablicą „Popradzki Park Krajobrazowy”. Pojęcia nie mam czy to ma być pole namiotowe, czy coś innego… na pewno nie parking. Nie znalazłam ani jednej ławki żeby tu spocząć – przy wodospadzie. Jest za to ogromna chata-karczma „Czarda”. Kawałeczek dalej rozgałęzienie dróg. Jakie znaki – takie szlaki… nie bardzo wiadomo dokąd iść. Skręcamy w prawo i sympatyczną drogą leśną wędrujemy w dolinkę Podgóry. Zaczyna się podejście na polanę Koszarki. Udaje nam się stąd wypatrzeć Tatry, ale to koniec widoków na długi czas. Być może wiele lat temu (tak piszą w przewodniku) była to trasa bardzo widokowa. Teraz drzewa wyrosły…

Dość długo podchodzimy do Polany Jaworzyna. Tu już zaczyna się marcowo-zimowa droga na Przehybę.  Znowu sugeruję się przewodnikiem (no prawda, że on już stary trochę), i liczę, że że na „uroczej” polanie Przehyba wreszcie pozachwycam się panoramami… Ojjjj, nadzieja… Już z daleka widać imponującą budowlę … coś mi się wydaje, że na szczycie. Nie mylę się. Stoi tam nie tylko ogrom stalowy, ale i jego zaplecze, ogrodzone siatką. Wygląda mi to na jakieś domy wypoczynkowe… Wielki napis: „wejście zabronione” powstrzymuje od wejścia. Na szczęście z daleka widać drewnianą tabliczkę wbitą w ziemię: „na Przehybę”. Widoków nie ma, niestety, mgła osnuła góry. Na polanie pod szczytem duże schronisko. Żywej duszy. Wita nas tylko sympatyczny piesek. We wnętrzu miło. Pyszne tu robią naleśniki.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Zajrzyj na te strony:

Komentarze: 3

    roman2544, 28 stycznia 2011 @ 20:02

    Nawiązując do tematu szlaków turystycznych, ruszając na Bereśnik po drodze na przeciwko zabudowań zatrzymuję mnie ubijający zapach wydobywający się prawdopodobnie z pobliskiego gospodarczego budynku. Zbliżając się do tych zabudowań, myślałem że jest to Bacówka, lecz brak jakichkolwiek znaków wykluczyły moje domysły. Idąc dalej spostrzegłem na drzewie zawieszona informację o kierunku jaki należy obrać, aby dojść na upragnioną Bacówkę. Po jakimś czasie docieram do celu. Nie mogąc nacieszyć się widokami Bacówki oraz wszystkiego co ją otacza, altana z grillem oraz wskazówki -2minuty pieszo lub 20 sekund biegiem -pomyślałem, miał ktoś poczucie humoru. Wchodząc do Bacówki na wysokości tarasu uderzył mnie niesamowity fetor, smród dochodził z łąki.
    W związku z tą sytuacją czym szybciej wszedłem do środka nie musiałem wkładać dużo wysiłku, już po chwili przez okno zauważyłem jak rurą na łączkę z pod okna Bacówi wypływają fekalje. Gratuluję pomysłu i w imieniu własnym oraz innych pragnę podziękować za te zagrodzenie łączki, teraz to układa się w logiczną całość- bynajmniej mnie uchroniło to ,że nie wdepnąłem w to g…. .
    Ja odwiedziłem to miejsce w styczniu 2011r nie wiem jak było do tej pory, nie wyobrażam sobie jak tam jest w lecie na tym tarasie, ja w każdym bądź razie życzę wszystkim smacznego. Jeżeli chodzi o mnie to ta wyprawa nauczyła mnie, że jeżeli przyjdzie mi do głowy napić się bezpośrednio ze źródełka krystalicznie czystej wody, to najpierw sprawdzę wyżej czy ktoś nie stoi z „rozpiętym rozporkiem”- pojmowanie tak ekologii i rezerwatu w/g mojej oceny jest skandaliczne.

    Hermoll, 29 stycznia 2011 @ 18:02

    Poruszyłeś ciekawy temat. Czyli jak te proste sprawy są regulowane. Pozwolę sobie przedstawić moje zdanie na to zagadnienie.

    Po pierwsze- kto jest właścicielem większości schronisk? Brawo. PTTK. I cóż z tego wynika dla tych mniej reprezentatywnych. To, że beneficjent, czyli faktyczny właściciel do minimum ogranicza nakłady inwestycyjne. Te, które unieść może osoba dzierżawiąca obiekt, są raczej niewielkie. Czemu? Bo kwota czynszu dzierżawnego jest raczej (co sprawdziłem) nie do wyobrażenia dla przeciętnego zjadacza szlaków. A, że cisza w tym temacie- to dlatego, że nikt sobie pętli na szyję nie założy- i nie zaryzykuje zerwania umowy.

    Po drugie. Znam drogę prowadzącą na Bereśnik, tak samo jak naprawdę każdą, do każdego obiektu w Beskidzie Sądeckim. I jeśli ktoś ma wyobraźnię to niech sobie wyobrazi wjazd do tych obiektów beczkowozów asenizacyjnych, zwłaszcza w zimie.Pozostaje minimalizowanie negatywnego oddziaływania. Np. bakterie. Co i tak nie rozwiązuje całkowicie problemu. Znam pewne „inne” rozwiązania stosowane przez różne obiekty, i naprawdę, są one dość dyskusyjne. Zdziwili by się Państwo jakie schroniskowe sławy mają coś na sumieniu.

    Po trzecie. Mają na sumieniu dzięki nam turystom. Pamiętam taką ideę, według której swoje śmieci grzecznie znosiliśmy na dół. Do kubła np. na przystanku PKS. A teraz, jak zauważyłem, z grupy 30 osób nocującej w schronisku, tylko ja i moja córka, tak robimy. Reszta turystów równo wali resztki chleba, podpaski, butelki i puszki i inne swoje (podkreślam- swoje) śmieci- czasem nawet nie do kosza.

    Znam wielu gospodarzy schronisk- obecnych i byłych, i powiem wprost: nie tylko oni ponoszą odpowiedzialność za taki, a nie inny stan rzeczy w schroniskach. Ponosi ją też właściciel i my- użytkownicy, czyli turyści. Naprawdę, z tego co mi gospodarze opowiadali, na temat tego co potrafią zrobić niektórzy turyści, można by niezły horror napisać.

    Nie lubię internetowych dyskusji, bo są bezosobowe, jednak mam nadzieję, że część z nich nie będzie jałowym biciem piany, ale coś zmieni, coś pokaże i do dobrych zmian doprowadzi.

    wędrowiec, 30 stycznia 2011 @ 10:03

    Prawdą jest, że świadomość ekologiczna właścicieli schronisk woła o pomstę do nieba. Ale też – prawdą jest, że ci, którzy chodzą po górach traktują górskie szlaki jak osiedlowe ulice, na które ktoś przyjdzie i je posprząta. Jeszcze kilka lat temu wychodząc w góry brałem ze sobą reklamówkę i zbierałem śmieci porzucone na szlaku. Znosiłem je na dół i wrzucałem do kosza na przystanku czy gdziekolwiek. Teraz przestałem to robić. Dlaczego? Bo musiałbym nosić chyba drugi plecak.
    „Krystalicznie czystej” wody z potoku nie pijam od lat, jeśli wiem, że gdzieś w górze jest schronisko. Niestety. Co można zrobić? Chyba tylko uczyć własne dzieci, bo za uczenie cudzych można odebrać tylko nieprzyjemną wiązankę. Jeszcze kilka pokoleń i będą w większości.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Obserwuj stronę na Google+
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij