Erfoud
Kamienie i piasek Erg Chebbi

Wielbłąd musi być na pustyni. Gdy podnosi się prostując tylne nogi (które ma chyba złożone wielokrotnie) i rzuca niespodziewającym się niczego turystą w przód, w tył i znowu w przód, krzyk sam się wydobywa z gardła. A jak miło jest zanurzyć dłoń w wielbłądziej sierści...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Halina Puławska
Erfoud. Kamienie i piasek Erg Chebbi
Na wydmy Sahary weszłyśmy w okolicy Auberge Erg Chebbi. Intensywnie słoneczne wydmy, pokładające się niby w draperie i poruszające, gdy wiatr goni piasek, a obok hamada.
  • Erfoud. Kamienie i piasek Erg Chebbi
  • Erfoud. Kamienie i piasek Erg Chebbi
  • Erfoud. Kamienie i piasek Erg Chebbi
  • Erfoud. Kamienie i piasek Erg Chebbi
  • Erfoud. Kamienie i piasek Erg Chebbi
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Z Er-Rachidii wyruszyłyśmy na południe – na wydmy Erg Chebbi –  jedynego miejsca w Maroku, w którym pustynia jest również kamienista.

Proponowany zwykle przez biura turystyczne program obejmuje i ogladanie wschodu słońca na pustyni i objazd ogromnych gajów palm daktylowych w okolicy Rissani i jazdę na grzbiecie wielbłąda. Trzy w jednym. My wybrałyśmy podróż do Erfoud malowniczą trasą Doliny Tafilalet, autobusem, na własną rękę. Erfoud to małe miasteczko, zbudowane przez Francuzów jako garnizon w 1917 r. Stąd – było tu bardzo dużo turystów wynajmujących landrowery – udało nam się pojechać na Erg Chebbi (ok. 50 km) – właśnie landrowerem.

Droga, której nie było, prowadziła przez kamienistą pustynię – hamadę. Najpierw krótki postój, aby zobaczyć zastygłe w kamieniu ślady rozlewającego się tu niegdyś (miliony lat temu) morza. Dalej turystyczny namiot beduinów. Na wydmy Sahary weszłyśmy w okolicy Auberge Erg Chebbi. Intensywnie słoneczne wydmy, pokładające się niby w draperie i poruszające, gdy wiatr goni piasek, a obok hamada. W Erg Chebbi – jak w kilku innych oazach – można zanocować oczekując wschodu słonecznej pomarańczy na pustyni. To niezwykłe zjawisko, chyba tylko w Afryce północnej do zobaczenia. Słońce, jak piłka, wyskakuje nagle zza horyzontu pustyni i staje niemal w zenicie. Warto chociaż raz to przeżyć.

A wielbłąd musi być na pustyni. Wszak bez niego przebycie jej w karawanach nigdy nie byłoby możliwe. Gdy podnosi się prostując tylne nogi (które ma chyba złożone wielokrotnie) i rzuca niespodziewającym się niczego turystą w przód, w tył i znowu w przód, krzyk sam się wydobywa z gardła. A jak miło jest zanurzyć dłoń w wielbłądziej sierści.

Dopadła nas w Erfoud najprawdziwsza burza piaskowa. Wiało niemiłosiernie ciepłymi podmuchami, a piasek był wszędzie. Nie miał nad nami zmiłowania. Nie pomogła nawet kupiona „ręka ochronna” – wisiorek w kształcie ręki – symbol liczby pięć, która jest motywem biżuterii berberyjskiej. I nie było gdzie się schować, był piątek i prawie wszystko pozamykane. A już dopełnieniem był autobus wiozący nas z powrotem. Ekspress Tafilalet – taką nosił nazwę – nie miał żadnej gwiazdki. Popękane ceratowe siedzenia, jakieś krzywe, jedno wyżej, drugie niżej i ciasno ustawione rząd za rzędem. Ale uśmiech, który zagościł na naszych twarzach na widok tego ekspressu, będącego bądź co bądź schronieniem, został dodatkowo dosłownie osłodzony. Sprzedawano w autobusie świeże, pachnące daktyle – było daktylowe święto.

Warto wiedzieć

Biżuteria zwana potocznie berberyjską to głównie plakietki w kształcie dysków, rombów, trójkątów z ornamentacją geometryczną lub malowane różnobarwną emalią. Kształty mają znaczenie religijne lub magiczne, a najczęściej spotykane są – ręka, gwiazda pięcioramienna, koło słoneczne czy też fibula trójgraniasta – ozdobna  klamra przypominająca agrafę służąca do spinania szat.

Zajrzyj na te strony:

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Diariusz włóczęgi po Maroku

Diariusz włóczęgi po Maroku

Relację z dwutygodniowej włóczęgi po Maroku sporządziłam bezpośrednio po powrocie. Co się zmieniło? Nie ma już wiz oraz…?

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij