Sianki
Koleją przez Przełęcz Użocką

Spędziliśmy tu kilka dni, nocując w skromnym „hoteliku” kolejowym we wsi Sianki, wraz z pracownikami zmieniających się załóg pociągów – maszynistami, konduktorami. Największą miejscową atrakcją jest przejazd Koleją Zakarpacką.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Jacek Płonczyński
Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
Warto sobie uświadomić, że przed II wojną światową Sianki były sławnym polskim letniskiem i zimowiskiem, goszczące więcej przyjezdnych niż Krynica. Oferowało ponad dwa tysiące miejsc noclegowych!
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką
  • Sianki. Koleją przez Przełęcz Użocką

Kiedy, stojąc na wierzchołku Wielkiej Rawki, spojrzeć na wschód, a dobra widoczność pozwala, zobaczyć można kontynuację naszych Bieszczadów poza granicą Polski. To Bieszczady Wschodnie, ciągnące się od Przełęczy Użockiej (852 m n.p.m.) po najwyższy ich szczyt – Pikuj (1408 m), i jeszcze dalej, poza Przełęcz Tucholską (839 m).

Góry te były przez setki lat nasze, podobnie jak Czarnohora, Gorgany i inne pasma Wschodnich Karpat. Były poznawane i zagospodarowywane przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie od II połowy XIX w. do drugiej wojny światowej, która zmieniła tu wszystko. Utraciliśmy je bezpowrotnie wraz z wielkim obszarem historycznej Galicji. Polityka wielkich mocarstw zamknęła na wiele dziesiątków lat swobodny dostęp w te rejony. Dopiero od niedawna polscy turyści mogą wędrować dolinami i grzbietami Bieszczadów po drugiej stronie granicy, z nostalgią odnajdywać nieliczne zachowane ślady polskości.

Ku górom

Poruszaliśmy się z rozsądną prędkością, która sprzyja zwiedzaniu, chwaląc system 4×4 i wysokie zawieszenie w naszym aucie, aż dotarliśmy w rejon Przełęczy Użockiej. W wielu miejscach są tu jeszcze pozostałości po obecności Polski i Polaków – stacje kolejowe, zrujnowane kościoły, dworki i gospody, zaniedbane cmentarze. Niestety wszystko w rozsypce. Spędziliśmy tu kilka dni, nocując w skromnym „hoteliku” kolejowym we wsi Sianki, wraz z pracownikami zmieniających się załóg pociągów – maszynistami, konduktorami. Było swojsko, choć biednie. W Siankach, poza wspomnianą kolejową noclegownią, nie ma gdzie spać.

A kiedyś był tu kurort

Warto sobie uświadomić, że przed II wojną światową Sianki były sławnym polskim letniskiem i zimowiskiem, goszczące więcej przyjezdnych niż Krynica. Oferowało ponad dwa tysiące miejsc noclegowych w domkach kempingowych, pensjonatach i kwaterach prywatnych. Schronisko w Siankach stało 500 metrów od stacji kolejowej. Było własnością Ligi Popierania Turystyki, dzierżawione było przez Polski Związek Narciarski, a zarządzało nim Przemyskie Towarzystwo Narciarskie. Drewniany budynek na kamiennej podmurówce, zaprojektowany w huculskim stylu, został uruchomiony 1 marca 1936 roku. Schronisko uchodziło za jedno z najpiękniejszych w całych polskich górach. Mogło pomieścić 150 gości. Pozostały po nim tylko fotografie, podobnie jak i po całej przedwojennej zabudowie uzdrowiska. Podczas działań wojennych i bezpośrednio po wojnie, sowiecka Armia Czerwona i miejscowa ludność ukraińska kompletnie zniszczyły dawny kurort.

Kolejowa wycieczka

Obecnie największą miejscową atrakcją jest niewątpliwie przejazd linią tzw. Kolei Zakarpackiej, z Sianek przez Przełęcz Użocką do Użoka lub Włosianki. My dotarliśmy jeszcze dalej, do Kostryni, by zobaczyć zabytkową drewnianą cerkiew bojkowską p.w. św. Męczennika Stefana z 1645 roku, uratowaną przed pożogą wojenną, bo przeniesioną z Sianek po wybudowaniu tam nowej. Liczne tunele (6) i wiadukty (27), przy dużej deniwelacji (370 m) na trasie długości 18 km, świadczą o wielkim kunszcie myśli inżynieryjnej i konstrukcyjnej projektantów i wykonawców tej trasy, przecinającej główny grzbiet Karpat z północy na południe, oddanej do użytku w 1905 roku. Linia ta nazywana była przez Mieczysława Orłowicza najpiękniejszą koleją północnych Karpat. Jest ona wciąż pilnie strzeżona przez wojsko, posterunki rozstawiono przy wiaduktach i na początku tuneli. Za drobną opłatą mogliśmy podróżować wraz z maszynistami w lokomotywie spalinowej, mając doskonały wgląd w trasę i niespotykaną frajdę z „prowadzenia” pociągu.

* * *

Wróciliśmy do Sianek również koleją, tym razem jednak, jak przystało, w normalnym wagonie wśród pasażerów wracających z Zakarpacia.

Zajrzyj na te strony:

  • Tekst stanowi fragment artykułu pt. Połoniny i doliny. Bieszczady Wschodnie – Pasmo Pikuja, opublikowanego w Gazecie Górskiej 2019 – jesień

 

 

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Doceniają nas!

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników Globtroter wyróżniło Otwarty Przewodnik Krajoznawczy nagrodą
za najciekawsze publikacje turystyczne w 2019 r.

Cieszymy się!

 

ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Bieszczady po tamtej stronie

Bieszczady po tamtej stronie

Dopiero od niedawna polscy turyści mogą wędrować dolinami i grzbietami Bieszczadów po drugiej stronie granicy.

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij