Cartagena
Kolumbia to pasja

Po trzech godzinach w autobusie mogę śmiało powiedzieć, że absolutnie wszystko co słyszałam, jest prawdą. To jedno z najpiękniejszych miast w Ameryce Południowej, a nawet i na świecie.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Kiełtyka
Cartagena. Kolumbia to pasja
Cały dzień włóczę się po wąskich uliczkach otoczonych pięknymi, kolorowymi kamienicami w stylu kolonialnym. Ponieważ miasto właściwie od zawsze było cennym łupem piratów, zostało otoczone murami z fortecą.
  • Cartagena. Kolumbia to pasja
  • Cartagena. Kolumbia to pasja
  • Cartagena. Kolumbia to pasja
  • Cartagena. Kolumbia to pasja
  • Cartagena. Kolumbia to pasja
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Na horyzoncie pojawia się już nowy cel, Cartagena, zwana perłą Karaibów. Dużo słyszałam o tym miejscu, oczekiwania co do niego rosły stopniowo już od samej granicy. Wszyscy moi amigos i każda napotkana osoba zachwycali się pięknem i atmosferą tego miasta.

Po trzech godzinach w autobusie mogę śmiało powiedzieć, że absolutnie wszystko co słyszałam, jest prawdą.  To jedno z najpiękniejszych miast w Ameryce Południowej, a nawet i na świecie. Mnie osobiście trochę przypomina Weronę, pewnie ze względu na charakterystyczne rzeźbione, drewniane balkony, dodające mu niesłychanego romantyzmu. Cały dzień włóczę się po wąskich uliczkach otoczonych pięknymi, kolorowymi kamienicami w stylu kolonialnym. Ponieważ miasto właściwie od zawsze było cennym łupem piratów, zostało otoczone murami z fortecą. Żeby dostać się do starego centrum, trzeba przejść przez Puerta del Reloj. To jak przekraczanie granicy do najpiękniejszego skarbu kraju: kościoły, muzea, parki i place, restauracje, targi ? by poznać piękno Cartageny, potrzeba przynajmniej paru tygodni.

Z zapoznanym Amerykaninem Chrisem postanawiamy zwiedzić inną atrakcję miasta ?słynącą na całe wybrzeże Karaibskie plażę ? Playa Blanca, która znajduje się na wysepce należącej do archipelagu Rosario. Mimo niewątpliwej sławy, trafić do tego miejsca nie jest wcale łatwo. Najpierw pojechaliśmy podmiejskim autobusem do przystani, potem  małym promem na wyspę, gdzie miejscowi zaoferowali podwózkę na pace ciężarówki. Odstani etap podróży odbyliśmy taksówką motocyklową ? nas dwoje i kierowca na jednym motorze ? ale cel został osiągnięty. Playa Blanca to  kawałeczek raju z białym piaskiem i krystaliczna, lazurowa woda. Ten widok sprawia, że człowiek zapomina w minutę,  jak ciężko było się tutaj dostać. Szybko decydujemy się zostać na noc, mimo braku prysznica, toalety, prądu i znowu na hamakach. Nocna kąpiel pod gwiazdami i ranek z szumem morza, szybko wynagrodziły wszelkie niedogodności.

* * *

Szkoda opuszczać Cartagenę, ale jeszcze ciężej jest opuszczać Kolumbię. To już mój ostatni przystanek tutaj. Z samego rana wypływam jachtem do Panamy. Pożegnalna noc to oczywiście rumba w lokalnym barze Havana, w rytmach salsy.

Na pytanie barmana Juana Manuela, jak mi się podobała Kolumbia, odpowiadam jedyne słowo, jakie przychodzi mi do głowy ?chevere? ? na co otrzymuję brawa od wszystkich Colombianos. Bo taka jest właśnie prawdziwa Kolumbia: uśmiechnięta, wesoła, roztańczona. To miejsce to nie narkotyki, wojna, czy bieda. To salsa, aguardiente, rumba, arepa ?i  ludzie, Cale?os, Rolos, Cachacos, Coste?os i cała reszta. To wszystko tworzy ten kraj, bo Kolumbia to pasja.

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij