Bhutan
Kraj szczęśliwych ludzi

Zanim człowiek Zachodu odkrył banalną prawdę, że nie dochodem PKB najskuteczniej można mierzyć zadowolenie mieszkańców, bhutański król zainicjował nową formę mierzenia potencjału narodowego – Indeks Szczęścia.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Katarzyna Pąk
Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
Bhutan słynie z ręcznie tkanych materiałów. Piękne, kolorowe, mięsiste w gruby jedwab kupony samodziału bardzo drogo są wyceniane dla turystów. Na co dzień w miesicie nosi się tradycyjne ubrania z fabrycznie tkanych materiałów, a na wsi z ręcznie tkanych w domach, wełnianych samodziałów.
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
  • Bhutan. Kraj szczęśliwych ludzi
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Bhutan – himajskie królestwo. Wielkość niemal Szwajcarii (47 tys. km kw.), dziesięciokrotnie mniejsze zaludnienie (628 tys. mieszkańców) i ponad dziesięciokrotnie mniejszy od szwajcarskiego dochód narodowy na głowę. A jednak to Bhutańczycy, a nie Szwajcarzy należą do najszczęśliwszych nacji na świecie.

Zanim człowiek Zachodu odkrył banalną prawdę, że nie dochodem PKB najskuteczniej można mierzyć zadowolenie mieszkańców, bhutański król Jigme Single Wangchuck w 1972 roku zainicjował nową formę mierzenia potencjału narodowego – Indeks Szczęścia. Bhutan z małego i zamkniętego kraju na antypodach himalajskich szlaków znalazł się w awangardzie krajów o dalekowzrocznej polityce społecznej i politycznej. Po kryzysie ekonomicznym w 2009 r. wprost modelowy wzór bhutański wykorzystywany jest jako przykład do naśladowania.

Społeczna szczęśliwość przekłada się na jakość podróży i kontaktów z mieszkańcami Bhutanu. Uzyskanie wizy jest obwarowane wieloma warunkami. Podróżować można tylko w grupie (ale grupa to już dwie osoby!).  Za minimum 230 dolarów obowiązkowej opłaty za każdy dzień pobytu, otrzymamy hotel, trzy posiłki dziennie, transport i opiekę przewodnika. Wysokość dziennych opłat limituje liczba zainteresowanych, jak i długość pobytu w Bhutanie. Dlatego rocznie odwiedza Królestwo nie więcej niż 20 tys. turystów.

Buddyzm jest dominującą religią Bhutanu, ma też ogromny wpływ na mentalność, tradycje i zachowanie mieszkańców. Trasa podróży opierać się więc będzie o budowle i miejsca sakralne. Miejsca te są ważne ze względów historycznych, społecznych, komunikacyjnych i architektonicznych. Najciekawsze są dzongi, czyli twierdze. Dzong był usytuowany strategicznie chroniąc wejście do doliny. Był siedzibą klasztoru, świątyni a zarazem urzędu. Tak jest i dzisiaj. Mimo oddzielenia w ostatnich latach władzy świeckiej i klasztorów, urzędy mieszczą się w obrębie dzongów.

Odwiedziny w urzędzie związane są z odzianiem się w uroczysty strój wraz z paradnym szalem. Kolor pasów na szalu wskazuje na pełnioną przez urzędnika funkcję. Mimo że wszyscy na ulicy, czy we wsi, od dzieci w szkole po wójta w dzongu, ubrani są w tradycyjne stroje, nie sprawiają wrażenia przebierańców na cepeliadzie.

Czytaj dalej - strony: 1 2
 

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: 2

    kasienka.te, 24 marca 2011 @ 21:06

    Dobrze, pieniądze szczęścia nie dają, ale na czym polega indeks szczęścia?

    wędrowiec, 29 marca 2011 @ 11:07

    Wskaźnik mierzący szczęście narodu brutto (Gross national happinness) wprowadził tamtejszy król. Dokładnie jak to mierzą – nie wiem. Ale pomysł opiera się na założeniu, że zadowolenie ludzi z życia jest najważniejsze. Mogą korzystać z dobrodziejstw współczesnego świata nie zatracając z tradycji. I – z tego co czytałem, jakoś tam się udaje. Amerykanie, Anglicy, Francuzi są zadowoleni w znacznie mniej niż Bhutańczycy. I to bez względu na to, czy użyje się bhutańskiego sposobu mierzenia szczęścia, czy jakiegokolwiek innego, zachodniego. Chyba rzeczywiście ludziom żyje się tam dobrze, w ich pojęciu oczywiście. Może dlatego, że w izolacji od „dobrobytu” w europejsko-amerykańskim wydaniu? Pewnie nie ma tam takiej pogoni za kasą. Utopia, ale podobno się sprawdza.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Obserwuj stronę na Google+
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij