Kalisz
Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia

Oficjalna nazwa tego miejsca brzmi: Muzeum im. G.J. Osiakowskich. To jest dla upamiętnienia ostatnich właścicieli kamienicy przy ulicy Garbarskiej 2, którzy zginęli w roku 1943 w łódzkim getcie.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Waldemar Rusek
Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
Mój dziadek był szewcem i z tymi narzędziami miałem styczność na co dzień. Pamiętam, chociaż gdy dziadek umarł, miałem z 10 lat...
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia
  • Kalisz. Muzeum Osiakowskich. Moje wspomnienia

Widziałem podobne zbiory w innych miejscach w Polsce, ale były dużo mniejsze.To muzeum znajduje się w centrum Kalisza, niedaleko ratusza, przy ulicy Garbarskiej 2. Jego pomysłodawcą i właścicielem jest Andrzej Banert.

Muzeum Osiakowskich istnieje od 2013 r. Zajmuje powierzchnię 200 m kw. w piwnicy. Jest tu 11 sal tematycznych, ale eksponaty są również i na korytarzu oraz na klatce schodowej. Na zbiory składają się tysiące przedmiotów codziennego użytku, zdjęć, dzieł sztuki i dokumentów. Zbiory obrazują dawny Kalisz, jego dzieje, jak również życie jego mieszkańców. Wiele eksponatów zgromadzono w kilku a nawet kilkunastu egzemplarzach.

Jest wiele walizek.

Przypomniał mi się pierwszy mój samodzielny wyjazd na kolonie z podobną walizka do Bolesławca, na trzy tygodnie. Walizka była sztywna, pewnie z tektury. Nie było wtedy telefonów. Jedyny kontakt jaki można było nawiązać z rodziną to za pomocą listów lub widokówek przez pocztę polską.

Są przedmioty użytku codziennego, np. kanki…

My w domu mieliśmy dwie takie ze stopu aluminium, z pokrywką. Chodziliśmy z taką kanką do sklepu po mleko. Sprzedawczyni miała taką nabierkę wielkości pół litra lub mniejszą,  z rączką i przelewała mleko z bańki do kanki.

W kolejnym pomieszczeniu urządzono warsztat szewski…

Mój dziadek był szewcem i z tymi narzędziami miałem styczność na co dzień. Pamiętam, chociaż gdy dziadek umarł, miałem z 10 lat. Pamiętam:
* metalowe kopyto z trzema różnej wielkości kształtami pod obcas i pod podeszwę żeby można było coś przybić np. do obcasa;
* prawidła drewniane w całości lub od strony pięty miały sprężynę i kulkę które pasowały wtedy do wielu rozmiarów buta – wkładało się je do buta żeby się nie deformował;
* raszpel, to rodzaj pilnika był;

Czytaj dalej - strony: 1 2
Dodano: 3 czerwca 2019; Aktualizacja 21 czerwca 2019;

Zajrzyj na te strony:

 

 

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij