Castellane
Na krawędzi kanionu Verdon

Rzeka, którą jeszcze niedawno widzieliśmy z bliska, wije się między urwistymi, białymi skałami, trzysta-czterysta metrów pod nami. Przydrożne zatoczki pozwalają zatrzymać się i popatrzeć na niecodzienne obrazki.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Stanisław Błachnio
Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
Wracamy drugim brzegiem. Leniwie wspinamy się pod górę, myśląc, że już wszystko widzieliśmy. Nieprawda. Czeka nas przejazd przez najwyższy punkt, przeciskanie między skałami wykutą w kamieniu drogą.
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
  • Castellane. Na krawędzi kanionu Verdon
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Droga wiodąca z  wybrzeża w głąb lądu malowniczo pnie się pod górę. Nosi nazwę napoleońskiej bo właśnie tędy szedł Napoleon na Paryż, by przeżyć swoje sto dni po ucieczce z Elby. Jest upał, gorąco. Zatrzymujemy się w maleńkim miasteczku Castellane.

Pijemy kawę w kafejce przy rynku, spacerujemy maleńkimi uliczkami, oddychamy senną atmosferą prowansalskiej prowincji. A kiedy złapiemy drugi oddech, wdrapujemy się na widoczne z każdego punktu miasta wysokie wzgórze z maleńkim kościółkiem na szczycie, stromą, prawie pionową skała opadające do rzeki Verdon.

Prowadzi nas wąska ścieżka

Przy niej niewielkie kapliczki drogi krzyżowej, na szczycie kościółek z obwieszonym wotami wnętrzem. Z urwiska przepiękny widok na Alpy Nadmorskie i dolinę rzeki, która wyżłobiła największy w Europie kanion. Ma on 26 kilometrów długości, a największa jego wysokość od koryta rzeki do szczytu najwyższej skały wynosi 700 metrów.

Z Castellane jedziemy prawym brzegiem rzeki

Lazurowa woda dość leniwie toczy się dnem szerokiej jeszcze doliny. Stopniowo ściany wąwozu zbliżają się do siebie i zmieniają w ściany kanionu. Kręta i bardzo wąska droga, tak wąska, że czasem trudno minąć się dwu samochodom, pnie się uparcie do góry. Rzeka, którą jeszcze niedawno widzieliśmy z bliska, wije się między urwistymi, białymi skałami, trzysta-czterysta metrów pod nami. Tu i ówdzie przydrożne zatoczki pozwalają zatrzymać samochód i popatrzeć spokojnie na niecodzienne obrazki. Wyznaczone ścieżki prowadzą na skraj przepaści.

Do zaporowego jeziora

Kanion kończy się nagle stromą ścianą i przed nami otwiera się widok na niewysokie wzgórza i malownicze, zaporowe jezioro św. Krzysztofa. Kilkukilometrowym, łagodnym zjazdem docieramy do wylotu kanionu. Z przegradzającego rzekę mostu zaglądamy w gardziel wąwozu. Poniżej piaszczyste plaże nad ciepłym i spokojnym jeziorem i liczne,  niedrogie knajpki.

Wracamy drugim brzegiem

Leniwie wspinamy się pod górę, myśląc, że już wszystko widzieliśmy. Nieprawda. Czeka nas przejazd przez najwyższy punkt, przeciskanie między skałami wykutą w kamieniu drogą. Prowadzenie i jednoczesne podziwianie okolicy wymaga od kierowcy sporej koncentracji i uwagi.

Zajrzyj na te strony:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij