Lohimaa
Nie po to się łowi ryby, aby je zjeść

Sądziliśmy – naiwni – że co złowimy, to będziemy jeść na kolację. Była to jednak zarówno lekcja posługiwania się wędkami i innym sprzętem wędkarskim, jak i fińskiego sposobu łowienia. Bo tu nie łowi się ryb, aby je zjeść.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Cezary Rudziński
Lohimaa. Nie po to się łowi ryby, aby je zjeść
Po opanowaniu podstaw rzucania do wody wędziskiem żyłki z przynętą oraz powolnego jej holowania, aby zwabić pstrągi, zaczęło się łowienie. Ryby brały nieźle. Pierwsza, chyba duża sztuka, bo poczułem jej ciężar i siłę, zdołała jednak zerwać się z wędki wraz z przynętą i haczykiem.
  • Lohimaa. Nie po to się łowi ryby, aby je zjeść
  • Lohimaa. Nie po to się łowi ryby, aby je zjeść
  • Lohimaa. Nie po to się łowi ryby, aby je zjeść
  • Lohimaa. Nie po to się łowi ryby, aby je zjeść
  • Lohimaa. Nie po to się łowi ryby, aby je zjeść
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Naukę wędkarstwa w ośrodku Lohimaa zaczęliśmy, jak wszyscy początkujący wędkarze, od poznawania tajników łowienia pstrągów.

Otrzymaliśmy nieprzemakalne spodnie sięgające niemal podbródków, również nieprzemakalne buty – coś pośredniego między używanymi do trampingu w górach i starego typu narciarskimi oraz kurtki z kapturami i przytwierdzonymi do nich na plecach magnetycznie podbierakami do ryb. I – oczywiście – wędki oraz zestawy sztucznych owadów z haczykami na ryby. Wyglądaliśmy w tym trochę jak astronauci, bardziej jednak jak ratownicy w kombinezonach stosowanych w trakcie awarii chemicznych.

Instruktorzy wędkarstwa zaprowadzili nas nad sadzawkę z bieżącą wodą, pełną widocznych z brzegu pstrągów. Sądziliśmy – naiwni – że co złowimy, to będziemy jeść na kolację. Była to jednak zarówno lekcja posługiwania się wędkami i innym sprzętem wędkarskim, jak i fińskiego sposobu łowienia. W kraju tym rzadko bowiem ryby łowi się po to, aby je następnie zjeść. Generalnie tylko aby je… złowić i wypuścić z powrotem do rzeki czy jeziora.

Po opanowaniu podstaw rzucania do wody wędziskiem żyłki z przynętą oraz powolnego jej holowania, aby zwabić pstrągi, zaczęło się łowienie. Ryby brały nieźle. Pierwsza, chyba duża sztuka, bo poczułem jej ciężar i siłę, zdołała jednak zerwać się z wędki wraz z przynętą i haczykiem. Po zmianie haczyka i sztucznego owada czułem i widziałem co najmniej 20 razy jak inne ryby podchodziły do „mojej” przynęty, ale w ostatniej chwili rezygnowały z jej połknięcia.

Inni mieli więcej szczęścia, chociaż nie wszystkim ryby „brały”.  Każdemu sukcesowi towarzyszyła identyczna procedura. Rybę przyholowaną w wodzie do brzegu podbierało się, przeważnie przy pomocy kogoś innego, bo wprawy w tym nie mieliśmy, specjalną siatką z rączką. Następnie instruktor, najpierw umoczywszy ręce w wodzie aby nie zetrzeć śluzu pokrywającego skórę ryb, delikatnie oswobadzał rybę z haczyka, pokazywał ją oraz… z powrotem wrzucał do wody.

Kolejny etap wędkowania, już nie w pełnej ryb sadzawce, lecz w rwącej rzeczce (dwukilometrowy jej odcinek należy do ośrodka), zakończył się niepowodzeniem. Pomimo wchodzenia nawet na środek nurtu, między kamienie i sterczące skałki, po pas w wodzie, nikomu nie udało się niczego złowić. Pociechą miała być informacja, że to nie główny sezon łowienia pstrągów. Ale później, obserwując parokrotnie miejscowego wędkarza, z pasją rzucającego raz za razem wędkę, mogłem stwierdzić, że i on pozostał bez trofeów.

 

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij