Warszawa
Pierwsze ruchome schody w stolicy

Część oryginalnej aparatury schodów zezłomowano, część oddano do Muzeum Techniki, a część zachowano w podziemiach kamienicy. To ten pulpit, którym można się dziś pobawić.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: ARO redakcja
Warszawa. Pierwsze ruchome schody w stolicy
Mechanizm został wykonany przez radziecką firmę Metrostoj. Zajmował całą piwnicę kamienicy Johna (w której znajduje się górny poziom) i ważył 150 ton. Aby zamontować aparaturę, rozebrano cały dom.
  • Warszawa. Pierwsze ruchome schody w stolicy
  • Warszawa. Pierwsze ruchome schody w stolicy
  • Warszawa. Pierwsze ruchome schody w stolicy
  • Warszawa. Pierwsze ruchome schody w stolicy
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Były kiedyś chlubą Warszawy, prawdziwą perełką socjalizmu. Pozostał po nich… pulpit sterowniczy, czyli cała ściana maszynerii, której dźwignie każdy może dziś poruszyć. O ile oczywiście wie o co chodzi, bo napisy są po rosyjsku (w cyrylicy).

Pierwszym pasażerem warszawskich schodów ruchomych był tow. Bolesław Bierut. Pojechał nimi 22 lipca 1949 roku. Pojechał i zachwycił się. Zaraz za nim tłumnie ruszyli zwykli ludzie. W ciągu godziny schody mogły zawieść na górę 20 tys. osób, a zwieść 10 tysięcy. Skąd ta różnica? Otóż  miały one trzy ciągi, a że więcej osób chciało jechać w górę, dwa tak właśnie były skierowane.

Dar bratniego narodu

Schody łączyły dawną ul. Świerczewskiego (dziś Solidarności) z pl. Zamkowym. Różnica poziomów wynosi 12 metrów. Były darem Związku Radzieckiego. Mechanizm został wykonany przez radziecką firmę Metrostoj. Zajmował całą piwnicę kamienicy Johna (w której znajduje się górny poziom) i ważył 150 ton. Aby zamontować aparaturę, rozebrano cały dom. A wtedy okazało się, że schody są… szersze niż kamienica! Zdecydowano więc poszerzyć zabytek. I tak pomiędzy oknami dodano po 80 cm murów. Zupełnie tego nie widać!

Jak się zachować na schodach

Ruchome schody były czymś tak nowym, że opracowano szczegółowe przepisy ruchu. Nakazywały one m.in. wchodzenia zwykłym krokiem, a zakazywały jazdy boso, biegania, siadania na stopniach, wprowadzania rowerów, palenia tytoniu, korzystania ze schodów w stanie nietrzeźwym oraz jazdy wielokrotnej. Ten regulamin jest dziś wywieszony w gablotach na górnym tarasie. Można tam też obejrzeć pamiątki i zdjęcia z czasów budowy Trasy W-Z i funkcjonowania schodów w latach powojennych.

Dzieło socrealistycznej sztuki

Do dolnego peronu prowadził tunel pięknie wykończony klinkierem. Umieszczono w nim dwie gipsowe  płaskorzeźby: Razem w boju i Razem w odbudowie (obie autorstwa Jerzego Jarnuszkiewicza), symbolizujące przyjaźń między Polską a Związkiem Radzieckim. Balustrady schodów były wykończone  drewnem oklejonym fornirem oraz blachą miedzianą. Obie płaskorzeźby są i dziś, a cały tunel po remoncie odtwarza tamen socrealistyczny klimat (miedziane plafony o żeliwnych wysięgnikach!).

Czytaj dalej - strony: 1 2
Dodano: 22 grudnia 2011; Aktualizacja 11 maja 2012;
 

Komentarze: 4

    anna, 27 grudnia 2011 @ 08:35

    Przejażdżka schodami ruchomymi była – swego czasu – ważnym punktem szkolnej wycieczki dla dzieci z pobliskiego Otwocka. Wiem, bo byłam. I – szczerze powiem – to schody najbardziej utkwiły mi w pamięci, bo z tamtej wyprawy pamiętam jeszcze tylko topolowe puszki latające w zoo.

    elbora, 27 grudnia 2011 @ 12:37

    OJ tak, ja też pamiętam jak z wypiekami na twarzy jeździłam z góry na dół i odwrotnie (wczesne lata 70. ). Wielkim przeżyciem było, jak pojechałam po raz pierwszy SAMA ? mama czekała na dole (albo górze). Był taki moment, że przez sekundę nie było jej widać. Jaka czułam się dorosła!

    kajek, 27 grudnia 2011 @ 12:37

    Dla mnie te schody zawsze były synonimem czegoś popsutego. Wiedziałem, że są, ale nigdy nie dane mi było nimi pojechać. Zdziwiłem się, gdy przeczytałem, że działają!

    markus, 27 kwietnia 2012 @ 21:48

    Zachęcony tą opowieścią wybrałem się na schody, gdy byłem ostatnio w stolicy. Bez tego do głowy by mi to nie przyszło. I rzeczywiście, w kąciku, schowana, jest maszyneria. Trzeba wiedzieć, żeby trafić.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij