Mierzeja Kurońska
Płać słono na każdym kroku

Wiadomo: za prom trzeba zapłacić. Wyciągamy portfel, szykujemy drobne ? przeprawa ma zaledwie kilkaset metrów, trwa kilkanaście minut. Ale okazuje się, że musimy sięgnąć głębiej. Za samochód płacimy 45 litów ? 54 złote.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Małgorzata Raczkowska
Mierzeja Kurońska. Płać słono na każdym kroku
Wąski pas mierzei odcina od lądu cieśnina ? wyjście na pełne morze z basenu trzeciego co do wielkości po Gdańsku-Gdyni i Petersburgu portu na Bałtyku.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Pierwsze zaskoczenie czeka nas już przy wjeździe na prom. Musimy pokonać wodę: wąski pas lądu, jakim jest Mierzeja Kurońska, odcina od lądu cieśnina ? wyjście na pełne morze z basenu portu Kłajpeda. Trzeciego co do wielkości po Gdańsku-Gdyni i Petersburgu na Bałtyku.

Wiadomo: za prom trzeba zapłacić. Wyciągamy portfel, szykujemy drobne ? przeprawa ma zaledwie kilkaset metrów, trwa kilkanaście minut. Ale okazuje się, że musimy sięgnąć głębiej. Za samochód osobowy płacimy 45 litów ? 54 złote. Ceny importowane zza morza, ze Skandynawii! Na szczęście to opłata za podróż tam i z powrotem.

Bałagan przy bramkach

Jeszcze nie otrząsnęliśmy się z zaskoczenia, a tu następna niespodzianka. W poprzek jedynej na mierzei drogi stoją bramki. Wszystkie samochody, które chwilę temu zjechały z promu zatrzymują się, kierowcy wybiegają do stojącej za bramkami kasy i wracają z kwitkiem w garści. Pan pilnujący bramek pokrzykuje niecierpliwie na tych zdezorientowanych, którzy zawitali tu pierwszy raz. Można się pogubić, bo przecież bramki są przystosowane do wydawania biletów do parku narodowego, ale system ? nie wiedzieć czemu ? nie działa. Trzeba biec do kasy. Tak czy siak ? płacimy. Tym razem 20 litów (24 złote).

Szukamy kempingu…

W naszym przewodniku jest informacja o jednym, na samym końcu litewskiej części mierzei, blisko rosyjskiej granicy, w miejscowości Nida. Tę informację potwierdzają znaki drogowe. Jednak doświadczenie uczy nas, że na Litwie jest też wiele kempingów i pól namiotowych nieopisanych w polskich przewodnikach. Robi się późno. Mamy nadzieję, że znajdziemy miejsce do spania wcześniej, bo do końca mierzei jest blisko 40 kilometrów. Niesłusznie.

Zatrzymać się wolno na… godzinę

Jedyna tu droga mija z dala kolejne miejscowości. Przy niej tylko parkingi z symbolem zegara: wolno stać godzinę, czasem dwie. Wokół jedynie las, chroniony parkiem narodowym. Docieramy wreszcie do celu. Ciasno, towarzystwo międzynarodowe. Kemping ma europejskie zaplecze, panienka w recepcji mówi ładnie po angielsku. Wszystko kosztuje 20 litów: samochód, namiot, osoba. Płacimy kolejną stówkę ? za jedna noc. Na szczęście to koniec ponadstandardowych kosztów. A wjazd na Mierzeję Kurońską wart jest swojej ceny.

Zajrzyj na te strony:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij