Skuleskogen
Po groźniejszej stronie Bałtyku

Gdy dotarliśmy do przeprawy na Ptasią wyspę okazało się, że łączy ją z lądem wąski pas piasku. Odpływ? Na Bałtyku nie ma pływów. Przewodnik miał już swoje lata. Od czasu, gdy go pisano, ziemia się podniosła...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Skuleskogen. Po groźniejszej stronie Bałtyku
Ze skalnej platformy ponad szczeliną spoglądamy na morze. To Bałtyk, ale zupełnie inny, niż znamy z naszego wybrzeża. Stromy klif, a niżej wody zatoki usiane szkierami.
  • Skuleskogen. Po groźniejszej stronie Bałtyku
  • Skuleskogen. Po groźniejszej stronie Bałtyku
  • Skuleskogen. Po groźniejszej stronie Bałtyku
  • Skuleskogen. Po groźniejszej stronie Bałtyku
  • Skuleskogen. Po groźniejszej stronie Bałtyku
  • Skuleskogen. Po groźniejszej stronie Bałtyku
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Przy wiatrochronie nad piaszczystym brzegiem zatoczki Kälaviken chłopak z dziewczyną niespiesznie pakują plecaki. Biwakowali tu pod wiatrochronem, teraz ruszają dalej. Dokąd idą?

W tygodniowej wędrówce przemierzają Szlak Wysokiego Wybrzeża (Höga Kusten), 130 -kilometrową trasę wzdłuż jedynego obszaru nad szwedzkim Bałtykiem, gdzie brzeg stromo opada ku morzu.

Machamy sobie na pożegnanie. My nie pójdziemy aż tak daleko. Mamy czas tylko na 20-kilometrową pętelkę po Parku Narodowym Skuleskogen: to najciekawszy fragment Wysokiego Wybrzeża, blisko 300 metrów wznoszący się ponad poziom morza i unoszący się cały czas. W tym miejscu ląd wypiętrza się, a brzeg morski podnosi się z prędkością 6 mm rocznie.

Czy da się to zauważyć?

Na pewno nie z dnia na dzień, ale tak. W przewodniku, który zachęcił nas do odwiedzenia tej okolicy przeczytaliśmy, że by dostać się na przybrzeżną Ptasią Wyspę  (Tärnättholmarna) , będziemy musieli zdjąć buty i przejść po płytkiej wodzie zatoki. Niechętnie odnieśliśmy się do tego pomysłu, bo dzień, choć czerwcowy, był po prostu zimny – 8 stopni, lodowaty wiatr: Skandynawia. Gdy jednak dotarliśmy do przeprawy okazało się, że wyspę łączy z lądem wąski pas poprzetykanego kamieniami piasku. Odpływ? Na Bałtyku nie ma pływów. Po prostu przewodnik miał już swoje lata. Od czasu, gdy go pisano, ziemia się tu podniosła.

Efekt jojo

Jak wytłumaczyć to niezwykłe zjawisko? To właśnie w tym miejscu, nad Zatoką Botnicką, był szczyt okrywającego Skandynawię i sięgającego aż na nasze ziemie lądolodu. Trzykilometrowej grubości czapa zamarzniętej wody ważyła swoje. Pod jej naciskiem ląd wgniótł się w tym miejscu o 800 metrów poniżej dzisiejszego poziomu. Kiedy lód odpuścił, a było to niespełna 10 tys. lat temu, wybrzeże zaczęło się dźwigać. Teraz proces ten zwolnił, ale trwa. Przechodząc na dawną wyspę suchą nogą znaleźliśmy potwierdzenie tego zjawiska.

W pierwotnym lesie

Ścieżka przez las prowadzi nas w górę i w górę. By dostać się na wysoki ląd musimy pokonać ponad dwustumetrowe podejście. Idziemy przez las: dziki, prawie pierwotny. Pod nogami poszycie tak soczyście  zielone, ze aż trudno uwierzyć, że ta zieleń pochodzi z natury. Wśród drzew dominują sosny i świerki, sporo jest wszędobylskiej brzozy. Z gałęzi zwisają zielone kłaczki, które potęgują wrażenie pierwotności tego lasu. Te kłaczki to brodaczka (łac. usnea). Kiedyś te delikatne porosty rosły także w polskich lasach, ale teraz ich u nas nie ma. Brodaczka, by żyć, potrzebuje niezwykle czystego, wolnego od cywilizacyjnych zanieczyszczeń powietrza. I takie znajduje w Skandynawii.
Las w Skuleskogen, wbrew wrażeniu, nie jest wcale stary: ponad sto lat temu wycięto go prawie w pień, a drzewo wykorzystano na potrzeby startującego szwedzkiego przemysłu. Gdy zasoby surowca się skończyły, porzucono to miejsce i zostawiono w spokoju. Z dala od ludzkiej ingerencji odrodził się sam, w swej pierwotnej postaci.

Czytaj dalej - strony: 1 2
Dodano: 17 września 2009; Aktualizacja 23 stycznia 2019;

Zajrzyj na te strony:

Komentarze: 1

    abas, 15 czerwca 2012 @ 14:27

    Byłem tam w końcu maja zachęcony tym artykułem. Jeszce było zimno, przyroda ledwie budziła się po zimie.Piękne miejsce.Dziękuję za zachętę.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij