Kamień Pomorski
Podoba mi się ten głaz… Głaz Królewski

W wodzie Zalewu Kamieńskiego, u północnych brzegów Wyspy Chrząszczewskiej, oddzielonej od stałego lądu korytem Promnej, a połączonej z nim stałym mostem, leży ogromny głaz narzutowy. To Głaz Królewski.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Małgorzata Raczkowska
Kamień Pomorski. Podoba mi się ten głaz… Głaz Królewski
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

U północnych brzegów Wyspy Chrząszczewskiej, oddzielonej od stałego lądu korytem Promnej, a połączonej z nim stałym mostem, leży ogromny głaz narzutowy. To Głaz Królewski.

Wysoki jest na 4 metry, szeroki na 6, a jego obwód sięga metrów 20. Leży w wodzie, tuż obok porośniętego trzcinami brzegu, poniżej kilkunastometrowej urwy chrząszczewskiego klifu. Dojazd do niego (ostatni, kilometrowy odcinek to droga ziemna, ale przejezdna) wyznaczają drogowskazy, łatwo tam trafić prawie z centrum Kamienia Pomorskiego.

Historycy stworzyli teorię…

…że to właśnie ten leżący w wodzie kamień nadał nazwę miastu. Służył ponoć żeglującym Dziwną ku północy kupcom jako punkt orientacyjny oznaczający miejsce, w którym wypływali na szerokie wody zalewu. Stąd już tylko sześć kilometrów dzieliło ich od Bałtyku, a w pobliżu widzieli ostatnią przed tym brzegiem osadę… Nazwali ją Kamień.

Może tak było…

Pierwsze łacińskie próby zapisania nazwy miejscowości znajdujemy w żywotach św. Ottona z Bambergu, który nawracał tutejszych pogan na chrześcijańską wiarę. W 1124 roku gościł u księcia Warcisława, ochrzcił 3585 dusz i zbudował pierwszy, nieistniejący dziś drewniany kościół. A działo się to w grodzie zwanym Camin, Gamin, Chamin… Ponad sto lat trwało ustalanie pisowni słowiańskiego grodu. Dziś po polsku to Kamień, po niemiecku Cammin in Pommern.

Skąd się tu wziął ten głaz?

Jak zwykle diabeł maczał w tym palce. Pojawił się jako urodziwa olbrzymka pewnemu olbrzymowi, który żył wieki temu samotnie w pomorskich borach. Gdy ten ruszył w zaloty, szybko zorientował się, że z dziewczyną jest coś nie tak, zwłaszcza, gdy zaczęła go namawiać do spisania cyrografu. Rozczarowany i rozwścieczony olbrzym chwycił ogromny głaz, i cisnął nim w diabła, który powrócił do własnej postaci. Nie trafił. Głaz leciał i leciał, aż upadł tu, gdzie leży. Nazwano go już później Królewskim, bo ponoć to na nim stał  Bolesław Krzywousty w 1121 roku, kiedy przyjmował defiladę floty podbitych właśnie Pomorzan.

Czy zostawili tu go przybysze z kosmosu?

A może ten głaz umieściły tu istoty pozaziemskie? Znawcy UFO twierdzą, że takie porozrzucane po Ziemi kamienie stanowią system nawigacji i zawierają wewnątrz nieznane nam bliżej urządzenia. Tak naprawdę jednak kamieński kamień to eratyk, czyli głaz narzutowy, kawałek granitu przywleczony tu przez lądolód, najpewniej ze Skandynawii. I może być doskonałym celem na przykład rowerowej wycieczki. Z mostu prowadzącego na wyspę zobaczymy najpewniej czaple, a ze wzgórza po drodze bardzo ładną panoramę miasta.

Dodano: 14 września 2009; Aktualizacja 8 czerwca 2015;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij