Wojsławice
Przy rynku stoi synagoga…

Choć zdewastowana, przebudowana i pozbawiona pierwotnych dekoracji, Nowa Synagoga przetrwała do naszych czasów i na początku lat 90. została wyremontowana i adaptowana do współczesnych potrzeb: mieści się w niej biblioteka.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Zuzanna Grabska
Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
Ta, która mamy okazję zobaczyć, to Nowa Synagoga powstała prawdopodobnie w latach 1890-94, choć na podstawie hebrajskiej daty na szczycie budynku datowana bywa też na rok 1903.
  • Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
  • Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
  • Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
  • Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
  • Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
  • Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
  • Wojsławice. Przy rynku stoi synagoga…
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Wieś gminna Wojsławice słynie z trzech świątyń trzech wyznań. Jest tu i kościół katolicki, i cerkiew prawosławna i synagoga. Tylko kościół służy swemu przeznaczeniu. Cerkiew zamknięta jest na głucho, a w synagodze ulokowały się gminne instytucje. 

Skupimy się na synagodze. Jej murowany budynek stoi tuż przy rynku. Nie ma może wybitnej architektury, ale kształt od razu podpowiada jego przeznaczenie. To jedna z dwu bóźnic, jakie przed wojną stały w tej miejscowości: starszą, zbudowaną w około 1780 roku hitlerowcy zdewastowali, w  1940 roku przebudowali na młyn. Po wojnie był w niej magazyn aż wreszcie w 1981 roku budynek rozebrano.

Nowa synagoga przetrwała

Ta, która mamy okazję zobaczyć, to Nowa Synagoga powstała prawdopodobnie w latach 1890-94, choć na podstawie hebrajskiej daty na szczycie budynku datowana bywa też na rok 1903. Także zdewastowana w czasie wojny, po 1944 roku wykorzystywana była jako magazyn zbożowy. Od lat 70. ubiegłego stulecia budynek nie był w ogóle użytkowany i popadał w ruinę. Ale choć zdewastowana, przebudowana i pozbawiona pierwotnych dekoracji, na szczęście przetrwała do naszych czasów i na początku lat dziewięćdziesiątych, została wyremontowana i adaptowana do współczesnych potrzeb współczesnych mieszkańców: mieści się w niej biblioteka z salą konferencyjną i wystawową i – tu nie mam pewności – urząd stanu cywilnego.

Życie się toczy we wnętrzu

Budynek synagogi ma plan prostokąta. Wewnątrz zachowała się wnęka po Aron ha-kodesz. Na środku postawiono drewnianą konstrukcję nawiązująca do bimy, która ma przypominać o dawnym przeznaczeniu budynku. Nad dawną salą modlitw przetrwało – odnowione – drewniane stożkowate sklepienie o podstawie ośmioboku, z gzymsami i koronkowymi ornamentami wycinanymi w drewnie oraz dwiema rozetami. Bardzo jest ładne i ciekawe. W bibliotece było sporo życia, sympatyczna pani chętnie służyła informacją.

Niewiele znajdziemy na cmentarzu

W pobliżu dawnej synagogi zachował się drewniany budynek – dawny dom rabina. Po starszym z cmentarzy, którego początki sięgają prawdopodobnie XVI wieku nie ma już śladu, w jego miejscu stoi murowana stodoła. Na drugim, nowszym, z korzeniami w XIX wieku,  zabezpieczonym niedawno ogrodzeniem, można ponoć zobaczyć dwie czy trzy rozbite macewy. Tam jednak nie udało mi się dotrzeć. Oba cmentarze zostały zniszczone przez hitlerowców.

A oni byli tu od zawsze

Pierwsze wzmianki o Żydach w Wojsławicach pochodzą z 1445 roku. A jeśli dodać, że miejscowość uzyskała prawa miejskie w 1440 roku, można przyjąć, że byli tu od początku. W XVI w. w Wojsławicach funkcjonowała już gmina żydowska, a jej członkowie stanowili jedną piątą mieszkańców miasta. Szacuje się, że największy udział – ok. 74 proc. – w wojsławickiej społeczności mieli w czasie budowy nowej, tej zachowanej synagogi. Przed samą wojną stanowili około 60 proc. mieszkańców.
W 1940 roku w Wojsławicach Niemcy utworzyli getto, w którym zgromadzili Żydów z miasteczka i okolic. W roku 1942 zamordowali wielu podczas masowych egzekucji. Ich grób znajduje się ponoć na łące na północ od rynku, ale nie jest oznakowany. Jesienią tego roku  hitlerowcy wywieźli do obozu zagłady w Sobiborze pozostałych mieszkańców pochodzenia żydowskiego. Tam zginęli.

Trudne dzieje na pograniczu kultur

Z wojsławickimi Żydami związana jest opowieść, która ma wiele wersji i obfituje w drastyczne szczegóły. Zaczyna się prawdopodobnie w 1761, kiedy przybyli do miasta członkowie sekty frankistów, założonej nieco wcześniej na Podolu przez Jakuba Franka. To oni, niechętnie przyjęci przez ortodoksyjnych wyznawców religii mojżeszowej mieli rzucić na nich oskarżenie o mord rytualny – zabicie chrześcijańskiego dziecka. Pojmano całą starszyznę gminy, uwięziono w Krasnymstawie, gdzie poddano ich dochodzeniu z użyciem tortur, wreszcie skazano na śmierć przez poćwiartowanie. W tym czasie nie-żydowscy mieszkańcy Wojsławic dokonali pogromu swoich sąsiadów a wreszcie wygnano Żydów z miasta. Rabin popełnił w więzieniu samobójstwo, ale przed śmiercią rzucił klątwę na mieszkańców i dziedziców miasteczka z powodu niesprawiedliwego oskarżenia i wyroku. Wtedy to Marianna Teresa z Daniłowiczów Potocka ufundowała przy pięciu drogach prowadzących do Wojsławic wotywne kapliczki poświęcone świętym: Barbarze, Tekli, Florianowi, Janowi Nepomucenowi i Michałowi Archaniołowi. Święci mieli osłonić miasto przed klątwą rabina. Te kapliczki stoją do dziś.
Pogrom i wygnanie połowy mieszkańców miasta spowodowały jego zapaść gospodarczą. Nowa właścicielka Wojsławic – Humbelina Kurdwanowska w 1780 r. zezwoliła na powrót do Wojsławic żydowskich kupców i rzemieślników i budowę synagogi. 

Warto wiedzieć

* Kościół  pw. św. Michała Archanioła wybudowany został w latach 1595-1608. Barokowy, ma ładną bryłę, ale nie wyróżnia się niczym szczególnym.
* Cerkiew prawosławna (dawniej greckokatolicka) z 1771 roku, pw. św. Eliasza Proroka z zewnatrz przypomina barokową kaplicę katolicką. Ciekawiej prezentuje się dzwonnica cerkiewna wzniesiona na początku XX wieku. Świątynia należy do parafii w Hrubieszowie, ale z braku wiernych na miejscu nie jest używana.

 

Komentarze: 1

    brubo, 16 maja 2015 @ 07:59

    Wróciłem wspomnieniami do Wojsławic po przeczytaniu „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk. Bardzo ciekawa (i pouczająca) historia.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij