Maleniec
Stara gwoździarnia na chodzie

Od innych pamiątek po po Staropolskim Okręgu Przemysłowym fabryka w Maleńcu wyróżnia się tym, że produkcję można by wznowić choćby dziś? Zresztą zaprzestano jej zaledwie w 1967 roku. Wtedy zamknięto zakład, który produkował wyroby metalowe nieprzerwanie przez prawie dwieście lat.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Zuzanna Grabska
Maleniec. Stara gwoździarnia na chodzie
Nieużywany zakład stopniowo popadał w ruinę. 1970 r. Przed zagładą uratował go przypadek. Trafili tu uczestnicy studenckiego obozu Politechniki Śląskiej. I zostali.
  • Maleniec. Stara gwoździarnia na chodzie
  • Maleniec. Stara gwoździarnia na chodzie
  • Maleniec. Stara gwoździarnia na chodzie
  • Maleniec. Stara gwoździarnia na chodzie
  • Maleniec. Stara gwoździarnia na chodzie
  • Maleniec. Stara gwoździarnia na chodzie
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Wędrując po Staropolskim Okręgu Przemysłowym na zabytki techniki trafiamy co krok. W XIX wieku na pełnych obrotach pracowały tu dziesiątki zakładów metalurgicznych: huty, fryszerki, walcownie?

Wśród nich znajdowała się walcownia i gwoździarnia w Maleńcu. Od innych pamiątek po dawnej przemysłowej świetności regionu wyróżnia się tym, że produkcję można by w niej wznowić choćby dziś? Zresztą zaprzestano jej zaledwie w 1967 roku.

Wtedy zamknięto zakład, który produkował wyroby metalowe nieprzerwanie przez prawie dwieście lat. Najpierw była tu fryszerka, zakład metalurgiczny w którym surówkę przerabiano na stal. Otworzył ją w 1784 r. kasztelan łukowski Jacek Jezierski. Pewnie ważna to była fabryka, skoro odwiedził ją nawet sam król, Stanisław August Poniatowski. W 1836 r. ówczesny właściciel zakładu, Józef Bocheński, zmienił profil produkcji: urządził tu walcownię i gwoździarnię. Potem zaczęto tu wytwarzać jeszcze szpadle i łopaty ? i tak już zostało do końca. Z jedną istotną zmianą: W 1959 roku zatrzymano koła wodne, a urządzenia zaczął napędzać silnik elektryczny.

W 1967 roku, roku zaprzestania produkcji, wpisano gwoździarnię w Maleńcu do rejestru zabytków, nie poszły za tym jednak prace konserwatorskie. Nieużywany zakład stopniowo popadał w ruinę. 1970 r. Przed zagładą uratował go przypadek. Trafili tu uczestnicy studenckiego obozu  Politechniki Śląskiej. I zostali. Przyjeżdżają tu co roku w czasie wakacji i pracują nad rekonstrukcją maszyn i budynków. Chyba wszystko już działa. Na pokaz bywa uruchamiane nawet ogromne drewniane koło wodne.

Warto wiedzieć

Zakład w Maleńcu można zwiedzać przez cały rok od rana do zmroku. W drugiej połowie lipca od kilku już lat odbywa się tu impreza plenerowa – Kuźnice Koneckie. Wtedy maszyny pracują pełną parą.
Tuż obok zakładu jest spory zalew. Wody rzeki Czarnej Koneckiej spiętrzono, by napędzać koła wodne fabryki.
W Maleńcu mieszka dziś niewiele ponad sto osób. W czasach największej świetności zakładu pracowało w nim ponad dwieście.

Zajrzyj na te strony:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Zabytki Staropolskiego Zagłębia

Zabytki Staropolskiego Zagłębia

Stare fabryki, kuźnie, gwoździarnie, huty... Zabytki przez lata niedoceniane i niezauważane. Na przedpolu Gór Świętokrzyskich mamy prawdziwe skarby...

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij