Glittertind
Topniejąca biała czapa lodowca

To właśnie ten szczyt przez długie lata i jeszcze do niedawna uważany był za najwyższy W Skandynawii. Było tak z powodu lodowca, który przez cały rok utrzymuje się na szczycie góry. Niestety w ostatnich latach lód bardzo stopniał...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Wiktor Rozmus
Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
To co zobaczyliśmy w odległości kilkuset metrów przed nami, zupełnie nie pasowało do otoczenia. Spośród niezliczonych kamieni i głazów przeróżnej wielkości, nagle wyrastała stroma pokryta szklistym, błyszczącym lodem grań. Przez środek prowadzi niewyraźną, wydeptana ścieżka.
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Tak jak poprzedniego dnia, punktualnie o siódmej zegarek wybudził mnie z lekkiego snu. Wyłączam budzik, przewracam się na drugi bok, nakrywam śpiworem i śpię dalej. Wybieraliśmy się na Glittertind, 2464 m n.p.m. Na zewnątrz znowu pada deszcz a całe niebo zasnute jest chmurami.

Prognozy pogody, niestety sprawdziły się, druga góra musi poczekać. Dopiero dwie godziny później na chwilę przestaje padać i dojrzewam do decyzji wyjścia na zewnątrz. Po szybkim śniadaniu przygotowujemy się do drogi, dziś tylko we trójkę. Po wczorajszej długiej akcji, dziś nikt nie ma ambicji wspinać się znowu pod górę. Anna twierdzi, że nigdzie się dziś nie wybierze. Rafał idzie z nami ale tylko z początkowym zamiarem przejścia się na grań powyżej doliny.

Kto widział renifera

Ruszamy w drogę dopiero o 10:45, tym razem w przeciwną stronę niż schronisko. Nie dalej niż 200 m asfaltową drogą widać pierwsze oznaczenie kierunku na Glittertind. Szlak, przynajmniej początkowo nie jest bardziej wymagający niż wczoraj. Początkowo lekko trawersuje strome zbocze doliny, żeby po pół godziny podejścia, tuż przed szczytem Skautkampan (1443 m n.p.m.), skręcić na szerokie pola. W tym miejscu często widywane są renifery i nawet Rafałowi się to udało, ale że był akurat sam i nie miał aparatu, nikt mu nie wierzy. Kolejne cztery kilometry pokonujemy dość szybko, idąc po prawie zupełnie płaskim terenie. W oddali widać już wielkie rumowisko skalne – podnóże Glittertind. Cały masyw góry skrywają ciemne chmury, a w oddali na stokach widać padający deszcz. Kilka razy w szerokich miejscach, skacząc po kamieniach przekraczamy wartko płynącą rzekę spływającą z lodowców. Po przejściu prawie 6 km wchodzimy na pierwsze skały i kończy się przyjemna część trasy. Kolejne 2,5 km to już wspinaczka po kruchych skałach. Tutaj ponownie trzeba bardzo uważać, żeby nie zgubić szlaku. Kilka razy zdarzyło mi się zupełnie przypadkowo zboczyć z bezpiecznej drogi.

Gdzie jest śnieżna czapa

Robimy krótkie przerwy, co 200 m podejścia. Krótkie, bo jest dość zimno i chwilami pada, na szczęście to tylko przelotny deszcz. Chmury przykrywające górę teraz chwilowo odeszły na wschód, ale nadal widać wielkie burzowe obłoki. Nauczyłem się je już ignorować. W Norwegii widoki wielkich, ciężkich chmur nie straszy w górach tak jak u nas, tutaj to codzienność. Zauważyłem też, że pomiędzy Glittertind a Galdhopiggen istnieje swoisty tunel aerodynamiczny. Pomimo, że w dolinie cały czas płyną gęste, ciężkie obłoki, nad obydwoma szczytami niebo często jest czyste. Ostatni przystanek robimy niecałe 50m przed szczytem, ale wierzchołka jeszcze nie widać. Przed wyjazdem udało mi się znaleźć w Internecie zdjęcie z wejścia na Glittertind. Zdjęcie przedstawiało nachyloną śnieżną grań, turystów w rakach i podpis, że szczyt dostępny jest tylko dla zawansowanych turystów. W obecnej chwili jednak trudno mi uwierzyć w ten śnieg i tę całą scenerię ze zdjęcia. Wprawdzie na tej wysokości nie jest za ciepło, ale jak okiem sięgnąć widać jedynie niezmierzone pokłady skał, gdzieniegdzie tylko naznaczone czerwoną literą T. Znak, że jeszcze nie zgubiliśmy drogi. Nawet pod kamieniami nie widać odrobiny śniegu. Już myślałem, że najpewniej trafiłem na jakiś błąd, lub źle podpisane zdjęcie, aż Kaśka wyrwała mnie z tego zamyślenia wołając: „tam jest”!

Czytaj dalej - strony: 1 2

Zajrzyj na te strony:

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Najwyższe szczyty Skandynawii

Najwyższe szczyty Skandynawii

Galdhøpiggen i Glittertind to dwa najwyższe szczyty Skandynawii. O wyprawie w góry Jotunheimen i urokach norweskiego schroniska opowiada Wiktor Rozmus

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij