Piotrków Trybunalski
U bernardynów na Łysej Górce

Bernardyni pojawili się w Piotrkowie najpierw w ostatnim 30-leciu XVI wieku jako kwestorzy z Warty, którzy wygłaszali kazania i zbierali ofiary pieniężne. W mieście były już wówczas klasztory pijarów, dominikanów oraz żeński dominikanek.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
Jest to najbardziej wyeksponowane miejsce w Piotrkowie Trybunalskim, z pięknym widokiem tego barokowego zespołu klasztornego zwłaszcza od wschodu, z placu Kościuszki i od południa, z dołu.
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce
  • Piotrków Trybunalski. U bernardynów na Łysej Górce

Co spowodowało, że świątynia stała się sanktuarium maryjnym. Obraz ten był zresztą starszy niż murowany kościół bernardynów i wiąże się z nim inna tutejsza legenda. Zamówił go w 1624 r., do drewnianego jeszcze kościoła, ówczesny prowincjał zakonu, o. Leonard Starczewski, u biegłego w sztuce malarskiej zakonnika ? bernardyna w klasztorze św. Anny pod Przyrowem. Namalował on Madonnę z Dzieciątkiem farbami olejnymi na blasze miedzianej umieszczonej na desce. Według legendy obraz ten szybko zyskał sławę i popularność. W trakcie malowania miała bowiem miejsce rzekomo ?nadprzyrodzona ingerencja?.

Legenda o malowaniu wizerunku Madonny z Dzieciątkiem

Artysta podobno usiłował namalować Jezuska z główką przytuloną do matki, czyli w wersji nazywanej eleusa. Ale następnego dnia okazało się, że główka dzieciątka jest wyprostowana i odsunięta od Matki Bożej, a więc w wersji hodegetria. I tak ją już pozostawił. Obraz ukończony w 1625 r. rozsławiła ta legenda oraz ?cuda?, które czyniła modlitwa przed nim. A także wybudowanie dla niego, na koszt opata płockiego Stanisława Starczewskiego, specjalnego ołtarza. No i posłowie na piotrkowskie sejmiki, posiedzenia sejmu  oraz uczestnicy spraw sądzonych w pracującym w Piotrkowie Trybunale Koronnym.

W ołtarzu ?cudowny obraz? MB Piotrkowskiej zakrywała specjalnie w tym celu namalowana przez Władysława Małeckiego farbami olejnymi zasuwa, na której przedstawił on scenę wzorowaną na ?Wniebowzięciu Matki Bożej? hiszpańskiego malarza Bartolomeo Estebana Murillo. Obraz odsłaniany był przy dźwiękach bębnów, później dwukrotnie, w 1989 i 2003 r. konserwowany, po czymwpisany do rejestru zabytków. Dodam, że w 2002 r. Jan Paweł II poświęcił w Kalwarii Zebrzydowskiej złote korony dla tego obrazu, uroczyście koronowanego 1.8.2003 r. przez arcybiskupa metropolitę łódzkiego Władysława Ziółka.

Kasata, odrodzenie i ratowanie skarbów narodowych

Bernardyński klasztor w Piotrkowie miał jednak także momenty i okresy trudne. Rozwój w nim ośrodka maryjnego przerwała w 1864 r. kasata klasztoru, podobnie zresztą jak pozostałych w mieście, przez władze carskie w odwecie za zaangażowanie zakonników w ruchu niepodległościowym w okresie Powstania Styczniowego. Kościół przejęli księża parafialni, a w klasztorze umieszczono archiwum akt dawnych i gubernialnych oraz drukarnię i redakcję ?Gubiernskich Wiedomostej?. A następnie areszt policyjny. W 1918 r., po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, urządzono w nim przytułek, szkołę śpiewu oraz muzeum. Bernardyni odzyskali go w 1922 roku.

W okresie okupacji niemieckiej w klasztorze miało miejsce ważne wydarzenie. Udział w ratowaniu dóbr polskiej kultury, archiwaliów i eksponatów muzealnych, dotyczących zwłaszcza Warszawy. O którym nie znalazłem nawet wzmianki na internetowych stronach klasztoru i w piotrkowskich publikacjach, gdzie szukałem czegoś na ten temat. To zaskakujące, gdyż było i jest ono kolejnym powodem do chwały. Wiem o niej z kilku źródeł, bo udział w tej akcji miał również mój Tata (1904-1995). Przed wojną sekretarz piotrkowskiego sejmiku powiatowego, a w latach wojny kierownik biura Związku Gmin, a równocześnie szef wydziału wojskowego Podokręgu Piotrkowskiego AK.

Rodzinny wątek

W ogromnym skrócie, na podstawie publikowanych wspomnień wybitnego architekta prof. Jana Zachwatowicza (1900-1983), rozmów z Tatą oraz jego zachowanych notatek i listów, przedstawiała się ona następująco. Gronu działaczy antyhitlerowskiego podziemia, w tym wybitnym muzealnikom, udało się w okresie tuż przed oraz po Powstaniu, uratować w Warszawie część dzieł sztuki, muzealiów, archiwaliów i cennych bibliotek. Zajmował się tym przede wszystkim prof. Stanisław Lorentz (1899-1991). To co zdołano wywieźć, ulokowano w remizie strażackiej w Brwinowie.

Była ona jednak pomieszczeniem tymczasowym i zagrożonym ze strony okupantów oraz jego szpicli. Rozpoczęto więc szukanie pewniejszego miejsca. Prof. Lorentz koncentrował się na ratowaniu dzieł sztuki, troskę o archiwalia, księgozbiory i muzealia z innych dziedzin powierzył wspomnianemu prof. Zachwatowiczowi działającemu w Delegaturze Rządu (Londyńskiego) na Kraj . W Brwinowie znajdowały się m.in.: zbiory rysunków pomiarowych zabytków Warszawy Zakładu Architektury Polskiej PW, bez których niemożliwa byłaby ich wierna odbudowa po zniszczeniach. Ponadto resztki Biblioteki Załuskich oraz ornitologiczna część zbiorów Muzeum Zoologicznego.

Transporty pod nosem okupantów

Znaleziono dla nich nowe, pewniejsze miejsce, w podziemiach kościoła i klasztoru bernardynów w Piotrkowie. Dzięki pomocy zaufanych ludzi, w tym polskich kolejarzy, udało się uzyskać trzy wagony towarowe aby nimi przewieźć te zbiory i archiwalia. Dla przeprowadzenia tej operacji wybrano optymalny termin: 24 i 25 grudnia 1944 roku. Z potwierdzoną w praktyce nadzieją, że wówczas Niemcy i ich donosiciele będą mniej czujni. W Piotrkowie ulokowaniem tego transportu w klasztorze i przewiezieniem go z bocznicy kolejowej, zajmował się, w ścisłej współpracy z miejscowym pedagogiem oraz wybitnym krajoznawcą Antonim Badkiem, mój Tata wykorzystujący swoje znajomości i pozycję w ruchu oporu.

Czytaj dalej - strony: 1 2 3
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij