Pale di San Martino
W koronie Dolomitów

Autor: Adam Gąsior
Szczególnie malownicze są trasy w Parku Narodowym Pale di San Martino. Pasmo tutejsze nazywane jest często Koroną Dolomitów, a punktem wypadowym jest San Martino di Castrozza.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Adam Gąsior
Pale di San Martino. W koronie Dolomitów
Z samego rana z miasteczka i okolicznych kempingów wyruszają w góry grupy turystów. Większość wybiera jako punkt startowy stację kolejki gondolowej. Wagonikiem docieramy na wysokość 2700 metrów.
  • Pale di San Martino. W koronie Dolomitów
  • Pale di San Martino. W koronie Dolomitów
  • Pale di San Martino. W koronie Dolomitów
  • Pale di San Martino. W koronie Dolomitów
  • Pale di San Martino. W koronie Dolomitów
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Krajobrazy tutejsze spodobają się każdemu, kto kocha Tatry lub Pieniny. Zobaczymy tutaj skalne wieże wyrastające ponad kamienne płaskowyże, wyniosłe turnie, piarżyska opadające w dół, ale i zielone hale ze schroniskami.

Nocować można w sposób tradycyjny ? w schroniskach lub na kempingach. Najtańsze są noclegi w schronach górskich (bez obsługi) lub na dziko, pod namiotami. Jeśli zostawimy miejsce biwakowania takim, jakie je zastaliśmy, nikt nie będzie miał do nas pretensji o rozbicie namiotu poza kempingiem. Szczególnie malownicze są trasy w Parku Narodowym Pale di San Martino. Pasmo tutejsze nazywane jest często Koroną Dolomitów, a centralnym punktem wypadowym jest miasteczko San Martino di Castrozza. To kurort przypominający architekturą uzdrowiska dolnośląskie.

Z samego rana z miasteczka i okolicznych kempingów wyruszają w góry grupy turystów. Większość wybiera jako punkt startowy stację kolejki gondolowej. Wagonikiem docieramy na wysokość 2700 metrów. Tuż po wyjściu z gondoli ? okazja na pierwszą sesję zdjęciową: na otaczające nas ściany skalne z najpotężniejszą z nich ? granią Cima Vezzana. Niecałe pięćdziesiąt metrów lekkiej wspinaczki dzieli nas od szczytu Rosetty, a gdy przejdziemy niecały kilometr, docieramy do pierwszego schroniska o tej samej nazwie, co zdobyty przed chwilą wierzchołek.

Kamienne plateau, przez które będziemy teraz iść, było 300  milionów lat temu środkiem atolu otoczonego rafą koralową. Na niektórych kamieniach można znaleźć fragmenty koralowców. Jeśli pójdziemy trasą oznaczoną numerem 709, po krótkim spacerze dotrzemy do podnóża lodowca Fradusta, którego topniejące lody dają początek dwóm rzeczkom. Nad lodowcem góruje szczyt (2929 m) o tej samej nazwie, wejście na niego zajmuje dwie godziny. Potem wielkimi piarżyskami schodzimy do schroniska Pradidali.

Następnego dnia warto pójść na pobliskie via ferrata (szlaki wysokogórskie ubezpieczone żelaznymi poręczami i klamrami). Potem wybieramy szlak prowadzący w Dolinę Canali. Przechodzimy wzdłuż ścian otaczających  ścieżkę ? są one niezwykle popularne wśród wspinaczy. Jeszcze kilka godzin marszu, najpierw wśród olbrzymich białych kamienisk (wyschnięta dolina rzeczna), potem zielonymi halami, aż do małego muzeum parku narodowego i restauracji Ritondas, mety naszej krótkiej wyprawy.

Zajrzyj na te strony:

  • autor jest redaktorem naczelnym Magazynu Turystycznego Wasze Podróże
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij