Buchara
W żywym muzeum

W Bucharze trochę przez przypadek odkryłem... uzbeckie alkohole. Miejscowe piwo jest podłe. Znacznie lepsze są wina. A już naprawdę dobre mocne i nieprawdopodobnie tanie, pomimo akcyzy, trunki.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
lub na Google+
fot: Cezary Rudziński
Buchara. W żywym muzeum
Trafiliśmy tu na kilkuosobową ich grupę, która rozsiadła się w rogu mauzoleum na podłodze jak na pikniku, łącząc modlitwy pod wodzą przewodniczki z posiłkiem: chlebem, owocami, warzywami.
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
  • Buchara. W żywym muzeum
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Taki Zargaron – targ, czyli suk z XVI wieku w Bucharze, zobaczyć oczywiście trzeba. Mniej znany, ale ciekawy, gdyż jest to jedyny w swoim rodzaju bazar złotników, na którym sprzedaje się biżuterię i ozdoby na takich straganach, jak u nas kalafiory i jabłka, znajduje się obok bocznego muru meczetu Kalian. 

Najstarszą zachowaną budowlą miasta i prawdziwą perełką jego architektury jest, słusznie uważane za najpiękniejsze w Azji Środkowej, Mauzoleum Samanidów z IX-X w. Niewielkie, z niewypalanych cegieł, ale niezwykłe. Zbudowano je w kształcie sześcianu nakrytego okrągłą półkopułą. A więc w kształcie wywodzącym się z mitologicznej symboliki antycznych religii, zgodnym jednak także z późniejszym sufizmem – jednym z nurtów islamu. W nich bowiem sześcian jest symbolem Trwałości i Ziemi. Kopuła natomiast odzwierciedleniem nieboskłonu. Natomiast ich połączenie – symbolem jedności Wszechświata. Ściany zewnętrzne zostały ułożone z cegieł w przemyślne koronkowe wzory oraz ornamenty i  zmieniają w ciągu dnia kolory w zależności od naturalnego oświetlenia. Przepiękne jest także wzornictwo wewnętrznych ścian i sklepienia. Na ich tle wspaniale odcinają się zwłaszcza barwne stroje kobiet – pątniczek. Trafiliśmy tu na kilkuosobową ich grupę, która rozsiadła się w rogu mauzoleum na  podłodze jak na pikniku, łącząc modlitwy pod wodzą przewodniczki z posiłkiem: chlebem, owocami, warzywami.

W mieście określanym jako największe w Azji Środkowej muzeum pod gołym niebem, do najstarszych, zachowanych dzieł bucharskiej architektury należy też meczet Magoki Attari ( XII-XVII w ) stojący poniżej poziomu współczesnej ulicy. Zbudowany, dodam, na fundamentach z IX-X w.

Obiektem, którego podczas pobytu w tym mieście nie wolno pominąć jest była medresa Kukeldasz – Nadir Devon Begi (XVI-XVII w). Współcześnie wewnątrz są sklepy z pamiątkami oraz restauracja pod odkrytym niebem. Organizowane są w niej dla zagranicznych turystów wieczory folklorystyczne i pokazy mody uzbeckiej. Raz, jako dodatek do kolacji, zobaczyć je można.

Budowli słynnych i rzeczywiście wartych obejrzenia, jest oczywiście o wiele więcej. Wspomnę więc jeszcze o kompleksie Liabi Hauz nad stawem oraz o stosunkowo młodej (1806-1807) i niewielkiej ale ślicznej, z czterema błękitnymi kopułami, medresie Czar Minor. Gdy ma się trochę więcej czasu, warto też podjechać – mieści się już poza dawnymi murami obronnymi – do Sitorai-Machi-Chosa, letniego pałacu ostatniego emira Buchary z przełomu XIX i XX wieku, z ciekawymi wnętrzami. Koniecznie trzeba odwiedzić Centrum Rzemiosła Artystycznego w dawnym karawanseraju w pobliżu medresy Nadir Devon Begi i zobaczyć tam przy pracy hafciarki, tkaczy, lalkarzy itp. i kupić coś na pamiątkę. Warto też powłóczyć się po mieście, zajrzeć do czajchan czy sklepów.

W Bucharze trochę przez przypadek odkryłem… uzbeckie alkohole. Miejscowe piwo jest podłe. Znacznie lepsze są wina. A już naprawdę dobre mocne i nieprawdopodobnie tanie, pomimo akcyzy, trunki. Np. pół litra produkowanej w Samarkandzie wódki białej (nasze określenie „czysta” budzi tu śmiech i pytanie: a czy jest wódka brudna?)  „Maroqand” De Luxe, nie ustępującej smakiem polskiej „Wyborowej”, kosztuje, w przeliczeniu… 5 złotych! W tej samej cenie jest znakomity, 10-12-letni, 42-procentowy bucharski koniak „Sherdor”. Najdroższy miejscowy jaki spotkałem, i podobno najlepszy, 15-letni „O’zbekiston” kosztuje w sklepie 8000 somów, tj. (przyjęto od mnie „zielone”) aż… 6 dolarów. Roześmiałem się na lotnisku w Taszkiencie, gdy ten sam koniak w sklepie „wolnocłowym” (ale w butelce z paskiem akcyzy) zobaczyłem za… 20 dolarów.

 

Komentarze: brak

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Zobacz, gdzie to jest

Napiszmy razem przewodnik

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
ARTYKUŁ NALEŻY DO CYKLU Jedwabny  Szlak

Jedwabny Szlak

Był to najdłuższy w dziejach lądowy szlak handlowy. W czasach starożytności i w średniowieczu łączył Europę z Dalekim Wschodem...

Jak Wam się podoba?

Co Ci się podoba w Otwartym Przewodniku? Co denerwuje, drażni, przeszkadza? Jakie elementy rozwinąć, by było jeszcze ciekawiej?

Czekamy na Twoją opinię...
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!

Ta strona używa cookies. Można zmienić ich ustawienia w przeglądarce. Dowiedz się więcej o naszej Polityce Cookies

..

Zamknij

Zamknij