Suraż
Z niespiesznym prądem Narwi

Rzeka płynie dość leniwie, wśród trzcin, drogę urozmaicają liczne zakola. Brzegi na ogół zarośnięte, ale za to intensywnie jazgoczą w trzcinach różne drobne ptaki. Wokół cisza (w sensie cywilizacyjnych odgłosów), więc aż dzwoni w uszach.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Małgorzata Raczkowska
Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
Narew płynie tu dość leniwie, wśród trzcin, drogę urozmaicają liczne zakola. Brzegi na ogół zarośnięte, ale za to intensywnie jazgoczą w trzcinach różne drobne ptaki. Wokół cisza (w sensie cywilizacyjnych odgłosów), więc aż dzwoni w uszach.
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi
  • Suraż. Z niespiesznym prądem Narwi

Po kajakowym eksperymencie w labiryncie szuwarów i oczeretów Narwiańskiego Parku Narodowego należał nam się kawałek spływu prawdziwą rzeką. Spływu, który będzie miał początek i koniec, a nurt wody, choćby niespieszny, będzie wspierał wiosłowanie.

Wybór padł na Suraż – tu wynajęliśmy kajaki. Zamówienie na cztery godziny wiosłowania i 17 km szlaku rzuciło nas – wraz z transportem – na 87 km biegu rzeki licząc od jej źródeł. Zwodowaliśmy niedaleko za mostem drogowym w pobliżu miejscowości Doktorce. Zaczęliśmy na piaszczystej plaży na prawym brzegu Narwi. Ładne miejsce, długodystansowi spływowicze tu mogą stanąć na biwak.

Sielskie początki

Narew płynie tu dość leniwie, wśród trzcin, drogę urozmaicają liczne zakola. Brzegi na ogół zarośnięte, ale za to intensywnie jazgoczą w trzcinach różne drobne ptaki. Wokół cisza (w sensie cywilizacyjnych odgłosów), więc aż dzwoni w uszach. W wielu miejscach nadrzeczne łąki sięgają prawie samej wody. Wtedy można liczyć na towarzystwo licznych krów, które z dużym spokojem obserwują nasze poczynania. Mijając malowniczo położone Samułki Małe, a następnie Samułki Duże po przepłynięciu 9 km docieramy do wsi Zawyki (tu można się zatrzymać i pójść do sklepu, choć my takiej potrzeby nie mieliśmy).

Pod grodziskiem

O tym, że nasza droga zbliża się ku końcowi przypomina pojawienie się na horyzoncie wieży kościoła w Surażu. Trochę w tym jednak ułudy – rzeka meandruje, czas płynie, a kościół widać i widać. Dopiero tuż przed miasteczkiem koryto się nieco prostuje i kościół zbliża się szybciej. Tuż za nim, a jeszcze przed portem, po lewej stronie grodzisko zwane tu wzgórzem Królowej Bony. Stąd ładny widok na dolinę Narwi i nadrzeczne łąki.

I koniec

Kończymy na 104 km – w Centrum Turystyki Aktywnej „Bajdarka”. Tu wzięliśmy i tu oddajemy kajaki. Miejsce to reklamuje się jako najlepiej zorganizowane na trasie spływu kajakowego Narwią. Pewnie to prawda. Jest tu i pole biwakowe, i pensjonat, restauracja i wspomniana wypożyczalnia kajaków. Ci, którzy popłyną dalej zobaczą nad rzeką most drogowy, a po kolejnych kilkuset metrach przekroczą granicę Narwiańskiego Parku Narodowego. Uwaga! W parku obowiązują bilety. Można je kupić w wypożyczalniach sprzętu (także tej w Surażu) lub na stronie npn.eparki.pl.

Dodano: 9 lipca 2019; Aktualizacja 9 lipca 2019;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij