Borneo
Tam, gdzie pieprz rośnie

Okazuje się, że pieprz czarny i biały pochodzą z tych samych krzewów. Zrywa się bowiem zielone owoce. Te, które są suszone na słońcu – to pieprz czarny. Natomiast moczone przez tydzień w wodzie do chwili aż zbieleją – to pieprz biały.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Borneo. Tam, gdzie pieprz rośnie
Wysokie na ok. 3 m krzewy nie rozwinęły się bynajmniej, jak można było przypuszczać, z nasion, lecz z przygotowywanych przez cztery miesiące kłączy. Na pierwszy plon pieprzu trzeba czekać ponad trzy lata.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Wyruszamy na wyprawę do dżungli, gdzie spędzimy noc w jednym z „długich domów” Ibanów, mieszkańców dżungli żyjących w niej od pokoleń.

Jedziemy główną szosą łączącą Kuczing z drugim dużym miastem portowym na północnym wschodzie Sarawaku – Sibu dosyć wąską, ale nową, z gładką, twardą nawierzchnią. Mijamy tereny rolnicze Dajaków. Uprawy ryżu, kakao, manioku, palm kokosowych i drzew owocowych, pieprzu.

Ryżu ciągle za mało

Osiedla domów zbudowanych przez rząd, gdyż większość żyjących tu ludzi jest bardzo biedna. Liczący 124,4 tys. km kw. Sarawak zajmuje nieco ponad jedną szóstą powierzchni całego Borneo. Większość wyspy należy do Indonezji. W 70 proc. porastają ją lasy równikowe. Wydobywa się tu ropę naftową, rudę antymonu, węgiel koksujący. Ale najważniejsze jest rolnictwo i uprawy. Zwłaszcza ryżu, którego przy dwu plonach rocznie brakuje na wyżywienie kraju. Malezja musi sprowadzać go także z Indonezji, Indii, Tajlandii. Narodową rośliną uprawną Sarawaku jest pieprz. Malezja zajmuje czwarte miejsce w świecie w jego produkcji, z czego 95 proc. pochodzi z Sarawaku. Zatrzymujemy się w jednym z gospodarstw, oglądamy plantacje, zapoznajemy z nieznanymi u nas uprawami.

Pieprz czarny, pieprz biały

Pieprz przywieziony został tu z Indii. Wysokie na ok. 3 m krzewy nie rozwinęły się bynajmniej, jak można było przypuszczać, z nasion, lecz z przygotowywanych przez cztery miesiące kłączy. Na pierwszy plon pieprzu trzeba czekać ponad trzy lata. Pierwsze kwiaty, z których powstają później nasiona, należy zerwać i wyrzucić. Okres zbiorów – to kwiecień i wrzesień. Przy czym okazuje się, że pieprz czarny i biały pochodzą z tych samych krzewów. Zrywa się bowiem zielone owoce. Te, które są suszone na słońcu – to pieprz czarny. Natomiast moczone przez tydzień w wodzie do chwili aż zbieleją – to pieprz biały. Jeden krzew pieprzu rośnie i daje plony, średnio przez około 15 lat.

Owoce, jakich nie znamy

Z zainteresowaniem oglądamy też drzewa owocowe: wielkie duriany, wysokie nawet na 20-30 metrów, potężne jak nasze dęby, dające sławne, bardzo smaczne i pożywne owoce. Ale o tak wstrętnym zapachu przy otwieraniu łupiny, że zabronione jest spożywanie ich w środkach transportu publicznego, wnoszenie do hoteli. Są drzewa rodzące owoce o zaskakującej nazwie: kastety. Papaje, drzewa chlebowe, kakaowce z wielkimi owocami, których ziarenka miele się na ten smaczny proszek, wyrastającymi nie tylko z gałęzi, ale także wprost z pni. Jedziemy dalej. Mijamy wioski i pojedyncze domy, wiele zbudowanych na palach nie tylko w pobliżu rzek. Migają uprawy warzyw wspinające się na zbocza wzgórz.

Ku indonezyjskiej granicy

Krótki postój w miasteczku Serian. Jego centrum znajduje się koło stacji autobusowej i hali targowej, jest ponadto parę ulic oraz dziesiątki sklepów i sklepików wielu branż lub wielobranżowych, wypełnionych pod sufity towarami. Ruszamy dalej, na południe, później na wschód. Krajobraz zmienia się. Jest górzysty, zieleń pokrywa niemal wszystko. Dominują palmy, bambusy, różnorodne inne gatunki drzew i krzewów. Po prawej stronie szosy są szczyty wzgórz: to granica z Kalimantanem – Indonezyjską częścią Sarawaku. A kilkadziesiąt kilometrów dalej na południe po tamtej stronie granicy jest już równik. Jemy obiad w chińskiej jadłodajni koło przydrożnej stacji benzynowej, z sąsiadującym ciągiem sklepików z artykułami pierwszej potrzeby i niezliczonymi pamiątkami. Są tu sławne malajskie noże, rzeźby w drewnie, dmuchawy na strzałki do polowania, wyroby ze skóry, włókien, metalu.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 24 stycznia 2012; Aktualizacja 5 lipca 2020;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij