Warszawa
Znaki wielkich powodzi

Autorka: Zuzanna Grabska
Nad brzegiem wilanowskiego jeziora stoi słupek, a na nim tabliczki pokazujące poziom wody w parku położonym dwa kilometry od głównego nurtu rzeki. Najwyżej umieszczona notatka nosi datę 1813. Trzeba podnieść głowę, by ją przeczytać...
fot: Zuzanna Grabska
Warszawa. Znaki wielkich powodzi
Wielka fala nawiedzała Warszawę co roku, nie zawsze jednak sięgała aż tak wysoko. Podniesione stany wód, a z nimi lokalne zalania i podtopienia zdarzały się dość regularnie i otrzymały nawet własne nazwy, zależne od pory roku.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Ostatnia wielka powódź z 1997 roku oszczędziła stolicę. Woda była wysoka, warszawiacy całymi rodzinami spacerowali po nadbrzeżnych bulwarach patrząc na wzbierającą burą masę. Skończyło się na strachu, Wisła utrzymała się w korycie. Ale nie było tak zawsze.  

W Warszawie są dwa miejsca, gdzie można zobaczyć, jak wysoko sięgała woda w czasie minionych powodzi. Jednym z nich jest park pałacowy w Wilanowie. Nad brzegiem wilanowskiego jeziora, które jest tak naprawdę starorzeczem Wisły, stoi metalowy słupek, a na nim tabliczki pokazujące poziom wody w parku, położonym dwa kilometry od głównego nurtu rzeki. Najstarsza, ale i najwyżej umieszczona notatka, nosi datę 1813. Powódź była wtedy ogromna, zniosła mosty na Wiśle w Puławach, Górze Kalwarii i samej stolicy. Gdy staniemy pod słupkiem i – spoglądając w górę z niedowierzaniem – spróbujemy sobie wyobrazić poziom wody, wyda nam się, że sięgała aż pod wilanowski pałac. W istocie jednak zatrzymała się poniżej murów zalewając jedynie znaczne obszary parku.

Warszawa zalewana była przez wielką falę co roku, nie zawsze jednak sięgała aż tak wysoko. Podniesione stany wód, a z nimi lokalne zalania i podtopienia zdarzały się dość regularnie i otrzymały nawet własne nazwy, zależne od pory roku:
* marcówka – jak sama nazwa wskazuje zdarzała się wczesną wiosna i była wynikiem topnienia mas śniegu w Beskidach i na pogórzach. Największą taką powodzią była właśnie ta z 1813 roku;
świętojanka przychodziła w końcu czerwca. Powodowały ją regularnie obfite opady w dorzeczach Sanu i Wieprza. Taki kataklizm zdarzył się na przykład w 1884 roku;
jakubówka zdarzała się w końcu lipca i była wynikiem gwałtownych letnich burz na południu Polski. Jakubówką była znajdująca się na drugim miejscu na wilanowskim słupku powódź z 1844 roku.

Warto wiedzieć

Przez całe lata poziom powodziowych wód w wilanowskim parku oznaczano zakładając kolejne metalowe obręcze z tabliczkami na starej lipie. Kilkanaście lat temu postawiono samodzielny słupek. Czy lipa jeszcze stoi – nie wiem.
Drugie miejsce, gdzie znajdziemy tablice powodziowe w Warszawie, znajduje się na praskim brzegu przy ul. Kłopotowskiego. Mieściła się tu kiedyś komora wodna – urząd powołany do sprawowania nadzoru nad pierwszym warszawskim, jeszcze drewnianym mostem i pobierania opłat za przewóz towarów. Na jej ścianie znajdują się metalowe tablice. Najwyższa pokazuje poziom wody w 1844 roku (drugie miejsce na wilanowskiej tablicy).

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: 1

    maurycy, 23 maja 2010 @ 16:49

    Mówią, że tym razem woda była wyższa niż w 97.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!