Cezary Rudziński Artykułów: 1255

Cezary Rudziński

Podróżuję od… trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy „na letniska”, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas „podróżowałem” głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości „ostro” chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez – bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwa – stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę „Turist SSSR”.

Z czasem „liznąłem” również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy – o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu – łącznie pod blisko 50 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję – i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję – w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie – lub w trakcie pobytu zagranicą – piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już… ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez – dodam nieskromnie – sukcesów: ponad 70 medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who’s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

W naszym kraju obchody stulecia Białowieskiego Parku Narodowego i związane z nim imprezy oraz wydarzenia rozpoczęły się już na początku tegorocznej części minionej zimy. Obecnie zakłóca je kryzys migracyjny.

Region ten jest jedynym w Austrii, gdzie można wjechać kolejkami i wyciągami na trzy trzytysięczniki. Na ich szczytach znajdują się słynne platformy widokowe, których zespół nazywany jest BIG3.

Głównym zabytkowym atutem miasteczka, poza fragmentami dawnych murów obronnych i fortyfikacji są stare, brukowane i kręte uliczki, zachowujące średniowieczne, a zapewne i antyczne ciągi komunikacyjne, zabudowane około 200 zabytkowymi domami.

Pewien bardzo zamożny człowiek od 26 lat buduje w Bułgarii własny zamek. Nazwał go „Zakochany w wietrze”. Budowla powstaje na ogromnej działce we wsi Rawadinowo, położonej tuż obok Sozopola. I budzi coraz większe zainteresowanie...

Liczących się w skali międzynarodowej zabytków tu nie ma. Z turystycznego punktu widzenia mocną stronę miasta stanowi kultura i oświata. Wolny Uniwersytet Burgaski, koledż turystyczny, a przede wszystkim kilka muzeów.

Pieszo wysepkę obejść można w kilkanaście minut. Ale lepiej spędzić na niej co najmniej kilka godzin, bo jest to miejsce malownicze, z historią pełną legend o skarbach piratów, życiu mnichów oraz więźniów w poklasztornym miejscu odosobnienia.

Jedno z wartych zwiedzenia i z ciekawą historia ma Warna. Pierwsze późniejsze eksponaty zebrali tu Karel Škorpil i Ananie Javaszo w 1887 r. Dziś ich pomnik stoi przed gmachem muzeum.

Na starym mieście zachowało się ponad 40 kościołów, nazywanych też cerkwiami ze względu na wschodniochrześcijański obrządek. Część z nich, odkrytych przez archeologów, jest w ruinie. Inne są doskonale zachowane.

Najciekawsze jest stare miasto. Ścisłe centrum zamknięte jest dla ruchu samochodowego. Główna ulica nosi imię Władysława Warneńczyka. Najstarszy zabytek, nekropolia, w której odkryto złoty skarb, jest niedostępna do zwiedzania...

Królowa Maria, gdy po raz pierwszy przyjechała do Bałcziku, tak zachwyciła się tym miejscem, że postanowiła zbudować tu letnią rezydencję. Nazywaną obecnie trochę na wyrost pałacem.

Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!