Cezary Rudziński Artykułów: 1408

Avatar photo

Podróżuję od… trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy „na letniska”, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas „podróżowałem” głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości „ostro” chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez – bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwa – stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę „Turist SSSR”.

Z czasem „liznąłem” również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy – o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu – łącznie pod blisko 50 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję – i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję – w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie – lub w trakcie pobytu zagranicą – piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już… ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez – dodam nieskromnie – sukcesów: ponad 70 medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who’s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

Drewniane domy czekają na mieszkańców, którzy wyszli do pracy. Wydaje się, jakby małomiasteczkowy aptekarz na chwilę poszedł na zaplecze, a młynarz poszedł po ziarno na mąkę...

To tu, dekretem królewskim, utworzow 1857 r. pierwszy Banco Central Hispano, który od miasta przyjął nazwę Santander Bank. Ale jest to przede wszystkim stare, zabytkowe miasto portowe oraz popularny cel przyjazdów wypoczynkowych.

Wszystkie trzy części muzeum prezentują architekturę, zajęcia i tradycyjne rzemiosła, a także sprzęty domowe i gospodarskie, sztukę oraz zwyczaje ludowe mieszkańców Wołoszczyzny Morawskiej.

Świętokrzyska Zagroda Kultury „Harmonia” prezentująca w wersji interaktywnej cztery pory roku na wsi świętokrzyskiej zrobiła na mnie wrażenie nowoczesnym i ciekawym sposobem narracji.

Nazwa rezerwatu związana jest z lokalną legendą o diable, który rzekomo ukarał nieposłuszne osobniki swojego gatunku zamieniając je w kamienie.

Rezerwat Gagaty Sołtykowskie, jeden z tych, które który odwiedziłem ostatnio, znajduje się w nadleśnictwie Stąporków w powiecie koneckim. Słynie z tego, że w latach 70. XX w. znaleziono w nim gagaty, od których rezerwat otrzymał nazwę.

Największym obiektem na świętokrzyskim Szlaku Zabytków Techniki, jest zespół wielkopiecowy z końca XIX w., zamieniony w Muzeum Przyrody i Techniki „Ekomuzeum” w Starachowicach.

Na Rynku Staromiejskim jest rozświetlone lodowisko dookoła studni z Syrenką, a obok niego kilka kramów z napojami i przekąskami, na razie nie oblegane przez klientów...

Oprócz przedstawień o tematyce religijnej, „sezonowej”, związanej z Bożym Narodzeniem, są wśród prezentowanych prac także pejzaże letnie i zimowe oraz kompozycje abstrakcyjne.

Samolot, w którym zginął twórca obuwniczego imperium oraz popiersia wszystkich ofiar katastrofy można oglądać z trzech poziomów tego budynku. I niczego więcej, poza zwiedzającymi, w tym gmachu, Pomnika nie ma!

Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!