Cezary Rudziński Artykułów: 1230

Cezary Rudziński

Podróżuję od… trzeciego tygodnia życia, czyli już baaardzo długo. Po prostu mama doszła do wniosku, że zdrowiej dla mnie będzie, jeżeli pierwsze (a później dwa następne) lato spędzę u jej przyjaciółki na wsi. Na tyle blisko od miasta, aby tata mógł przyjeżdżać nawet kilka razy w tygodniu. Potem były wyjazdy „na letniska”, kajakowe spływy z rodzicami Pilicą, zimowe ferie w górach i wizyty u dziadków we Lwowie. Nawet podczas wojny niezbyt dalekie podróże po okupacyjnym GG. Chociaż wówczas „podróżowałem” głównie oglądając atrakcje świata na znaczkach pocztowych. To filatelistyka zrodziła we mnie chęć podróżowania.

Po wojnie wyjeżdżałem na coraz liczniejsze wycieczki, rajdy i obozy: harcerskie, PTTK-owskie, studenckie oraz włóczęgi z przyjaciółmi w kraju i zagranicą. A w ostatnich latach także z wnuczką. W młodości „ostro” chodziłem po górach zaliczając chyba wszystkie, od Garłucha w dół, nie tylko tatrzańskie, liczące się szczyty po obu stronach polsko-czesko-słowackiej granicy. Osiągalne bez – bo mieszkając dosyć daleko od gór nie uległem pasji taternictwa – stosowania technik alpinistycznych, ale zdobywając Złotą G.O.T. W górach krymskich natomiast odznakę „Turist SSSR”.

Z czasem „liznąłem” również góry Kaukazu, Alpy, Apeniny, Himalaje, Andy – o mniej istotnych nie wspominając. I trochę wody. Pływałem po i we wszystkich oceanach, blisko 20 morzach, największych rzekach świata i kontynentów: Amazonce, Nilu, Mekongu, Wołdze, Dunaju, Dnieprze i wielu innych. Po wielkich jeziorach: Titicaca czy Karibu – łącznie pod blisko 50 różnymi banderami.

Jako dziennikarz, pilot wycieczek, a przede wszystkim podróżnik i turysta zjeździłem już, z nielicznymi wyjątkami, całą Europę i setki miejsc na czterech innych kontynentach. Mam, oczywiście, swoje ulubione kraje i miasta, do których wracam, lub jestem gotów wrócić przy każdej okazji: Budapeszt, Florencję – i co najmniej kilkanaście innych miast włoskich, podobnie jak hiszpańskich, Lwów, Kijów, Paryż, Pragę, Wiedeń, Wilno. A poza Europą Chiny, Indie, Indonezję, Nepal, Sri Lankę, Tybet, Tajlandię, Birmę i inne kraje tego regionu, Azję Środkową, Zakaukazie, Egipt i Bliski Wschód, RPA, Tunezję, Maroko, Meksyk czy Peru.

Są jednak i miejsca, do których ciągle nie mogę dotrzeć, chociaż wybieram się tam od dawna, a obok niektórych przejeżdżałem już w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu kilometrów: Andora, Lichtenstein, Bhutan czy kraje Ameryki Środkowej. Podczas każdej podróży sporo fotografuję – w archiwum mam tysiące zdjęć, w tym większość jeszcze nie publikowanych.

A po powrocie – lub w trakcie pobytu zagranicą – piszę reportaże i relacje. Nie licząc artykułów na inne tematy, głównie społeczne, gospodarcze czy historyczne. Przy czym o turystyce i wypoczynku już… ponad 60 lat. Także w książkach i broszurach. Nie bez – dodam nieskromnie – sukcesów: ponad 70 medali, statuetek, nagród i innych wyróżnień za twórczość dziennikarską i autorską. Tego co już opublikowałem zebrało się też sporo… tysięcy pozycji. Więcej o mnie przeczytać można w Leksykonie Polskiego Dziennikarstwa, International authors and writers who’s who (Cambridge), Who is Who w Polsce 2011, 2012, 2013 i paru innych źródłach.

Artykuły:

W odrestaurowanym kompleksie, dopisanym w 2013 r. do Kopalni soli w Wieliczce na listę UNESCO, mieści się Muzeum Żup Krakowskich. Wraz z kopalnią stanowi ono największe muzeum górnicze na świecie.

Centrum terenu historycznego stanowi wzgórze Zamczysko, z usypanym na jego stoku Kopcem Kościuszki. Jest on tak wpisany w teren i porośnięty krzewami, że gdyby nie tablica, trudno byłoby zwrócić na niego uwagę.

Najcenniejszym obiektem sakralnym w tym kościele jest wizerunek Matki Bożej Łaskawej namalowany w XVII w. na płycie kamiennej, W 1995 r. ukoronowany został papieską koroną. Cieszy się wielką czcią, zwłaszcza wśród górników.

Jedną z najnowszych w Polsce, a równocześnie bardzo atrakcyjną i największą na południu naszego kraju, jest Tężnia Solankowa Kopalni Soli Wieliczka uruchomiona w 2014 roku. Na podstawie biletu do kopalni wstęp do niej jest bezpłatny.

Przez blisko 9 wieków wyeksploatowano ok. 7,5 mln m sześc. solnego złoża. Wydobyta sól wystarczyłaby do zbudowania 3 piramid Cheopsa w egipskiej Gizie. Kopalnia ma 9 poziomów i sięga głębokości 327 m. Czyli pod ziemią można by ukryć całą Wieżę Eiffla...

Trasę turystyczną, bo jest także inna, nazywana górniczą, w dół pokonuje się pieszo. Dodam, że pod ziemią znajduje się 40 (!) miejsc kultu religijnego, co stanowi światowy fenomen. Dopiero powrót na powierzchnię odbywa się windami.

Planując rewaloryzację i przebudowę rynku, nie wiedziano zupełnie, co zrobić z psującą kompozycję, ślepą ścianą domu kultury. Postanowiono ją czymś zasłonić i tak narodził się pomysł Słowackiego Orloga.

W pobliżu wsi Strečno, na wysokim, prawym brzegu Meandra Domaszyńskiego, pojawiają się wśród lasu ruiny Starego Zamku. A po kilkunastu minutach, odległy od niego o 3 km, zamek Streczno (Strečno).

Etnograficzna część skansenu założonego w 1974 roku znajduje się obok stacji, w malowniczym terenie ze strumykami i zielenią. Przeniesiono tam zabytki ludowego budownictwa z wsi zatopionych podczas budowy zapory wodnej.

Szczególnie sławny stał się kilkupokoleniowy ród, którego dom, po rekonstrukcji dokonanej na początku XXI wieku, stał się muzeum. Stworzył je aktualny właściciel i kontynuator druciarskich tradycji, słowacki artysta ludowy Juraj Šerik, rocznik 1967.

Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!