W Lienz góry nie są tłem. One są bohaterem. Mają w sobie coś teatralnego – ostre krawędzie, pionowe ściany, światło, które zmienia się jak scenografia. To tu widać najlepiej, jak bardzo Lienz jest „dolomicki”.
To jest Austria, ale z francuskim twistem: zero dojazdów, zero skibusów, zero kombinowania. Wychodzisz z hotelu, zapinasz narty i jedziesz. Wracasz? Zjeżdżasz pod drzwi.
Austriacy nie uhonorowali w Wiedniu Jana III Sobieskiego. Uczcili jednak nazwą ulicy i niewielkim pomnikiem innego Polaka, uczestnika odsieczy wiedeńskiej – Jerzego Kulczyckiego.
Jest tu 75 kilometrów tras – od szerokich carvingowych autostrad po kameralne ścieżki w lesie. Najbardziej znane jest Bergkastel, rodzinne centrum narciarskie, gdzie dzieci uczą się pierwszych skrętów.
Rzecz nie tylko w świetnych, malowniczo poprowadzonych nartostradach. Rzecz nawet nie wodach termalnych i radonowych. Bad Gastein ma coś jeszcze – wyjątkową historię. I 300-metrowej wysokości wodospad w samym centrum.
Pobyt w Salzburger Sportwelt to dla narciarzy ze sportowym zacięciem również okazja do pochwalenia się szusowaniem po trasach, na których swą formę wykuwały prawdziwe legendy światowego narciarstwa.
Nawet początkujący miłośnicy białego szaleństwa nie ominą największego austriackiego lodowca – Stubai. I słusznie, tu 65 km nartostrad obsługuje 26 kolejek i wyciągów, a 35 tras przystosowano dla wszystkich poziomów umiejętności.
Co urzeka w Narciarskim Cyrku? To świetne trasy i unikatowe widoki. Łagodne kopuły szczytów i południowe zbocza po stronie Saalbach przypominają Sudety, ostre wierzchołki z północnymi trasami schodzącymi do Hinterglemm – Tatry.
Zjeżdżając nową czerwoną nartostradą od górnej stacji uruchomionej w tym sezonie 10-osobowej kolei gondolowej, niemal przez cały czas można napawać się innym, cudownym widokiem na dolinę Stubai.
W maju 2023 roku odwiedziłam Bergisel w Innsbrucku. Spacer pod skocznię z centrum miasta zajmuje ok. 30 minut. Po zakupie biletu winda wwozi nas na sam szczyt, gdzie mieści się punkt widokowy oraz restauracja....
