Wiedeń
Kawa z mlekiem… Kto to wymyślił?
Król Jan III Sobieski przybył z odsieczą do Wiednia aby wziąć udział w bitwie stoczonej 12 września 1683 r. sprzymierzonych wojsk cesarskich przeciw armii Imperium Osmańskiego pod dowództwem wezyra Kara Mustafy.
Ze wzgórza Kahlenberg nad Wiedniem, polski król kierował uderzeniem na wojska tureckie. Wzgórze o wysokości 484 m n.p.m. leży na terenie Lasu Wiedeńskiego w granicach Wiednia. W dniu bitwy odprawiono tam mszę świętą przed kopią cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. W tej mszy wziął udział król. Bitwa miała ogromne znaczenie dla Europy, bo położyła kres ekspansji Osmanów. A mimo to Jan III Sobieski nie ma w Wiedniu pomnika, a w Polsce nie obchodzi się rocznicy tej ważnej bitwy.
Pierwszą próbę ustawienia pomnika Sobieskiego w Wiedniu podjęto już w rok po odsieczy. Ostatnia, w 2018 r. z okazji 335 rocznicy bitwy, była 13. podejściem. Odlany w Gliwicach pomnik już miał stanąć na cokole przygotowanym na wzgórzu Kahlenberg. Jednak choć władze Wiednia początkowo wydały zgodę na postawienie go, to ją cofnęły. Decyzję uzasadniały twierdząc, że pomnik nie ma walorów artystycznych i jest archaiczny. Trudno się z tą opinią się nie zgodzić gdy patrzy się na projekt: król wyrywa się z sterty złomu. Łączny koszt pomnika wyniósł ok. 1,2 mln zł.
Z Wiednia do Krakowa
Postawiono go ostatecznie w 2019 r. na placu Franciszkańskim przed Bazyliką św. Franciszka z Asyżu w Krakowie. Dziś na wzgórzu Kahlenberg jest polski kościół pw. św. Józefa, który w 1906 r. przekazano polskiemu Zgromadzeniu Zmartwychwstańców. Jest to Polskie Sanktuarium Narodowe. W kaplicy tego kościoła są pamiątki zebrane przez zgromadzenie.
Kawa, jeszcze nieznana
Austriacy upamiętnili jednak innego Polaka związanego z odsieczą wiedeńską, Jerzego Franciszka Kulczyckiego, który urodził się w roku 1640 w Kulczycach, dziś to wieś na Ukrainie. Kulczycki pracował we Wschodniej Kompanii Handlowej. Znał kilka języków i bardzo dobrze turecki. Do Wiednia miał przybyć w roku 1683 w celach kupieckich. Po pięciu tygodniach oblężenia miasta część obrońców chciała się poddać Kara Mustafie. Ale Kulczycki, w porozumieniu z burmistrzem Wiednia, przebrany za żołnierza tureckiego, przeszedł przez turecki obóz i dotarł do księcia lotaryńskiego Karola V Leopolda, który obiecał szybką pomoc. Jednocześnie wiadomość o odsieczy Jana III Sobieskiego wzbudziła w obrońcach ducha walki.
Po zwycięskiej bitwie Kulczycki został nagrodzony. Wiedeń darował mu sporą sumę pieniędzy i dom przy ulicy Leopoldstadt. A król Sobieski pozwolił mu wybrać dowolną zdobyczną rzecz. Kulczycki, wbrew przewidywaniom, nie chciał worków ze złotem czy drogimi tkaninami. Wybrał on od 300 do 500 worków z kawą. Myślano wtedy, że kawa jest paszą dla wielbłądów.
Pierwsze kawiarnie
Cesarz Leopold I dołożył w nagrodę 20-letnie zwolnienie z podatków i przywilej wykonywania zawodu jaki sobie wybierze. Wykorzystując zdobyczną kawę Kulczycki otworzył pierwszą wiedeńską kawiarnię przy ulicy Domgasse. Ale kawa była zbyt gorzka i zdobyła popularność wśród wiedeńczyków dopiero gdy zaczął dodawać do niej miód i mleko. Pierwszą kawiarnię Kulczycki zamknął już po roku, ale otworzył nową na Placu św. Stefana. Kolejnym jego lokalem była kawiarnia „Pod Błękitną Butelką”.
Jerzy Franciszek Kulczycki zmarł w roku 1694. Jednak właściciele wiedeńskich kawiarni pamiętają o założycielu pierwszych kawiarni w Wiedniu. Co roku w październiku organizują „Kolschitzky Fest” dekorując okna kawiarni jego portretami. W roku 1862 jednej z ulic Wiednia nadano imię Kulczyckiego. Pamiętał też o Kulczyckim właściciel jednej z kamienic przy Kolschitzkygasse (ul. Kulczyckiego), który na jej rogu kamienicy wystawił mu pomnik, który istnieje do dziś.













Dodaj komentarz