Obertauern
Najbardziej francuska z austriackich stacji

To jest Austria, ale z francuskim twistem: zero dojazdów, zero skibusów, zero kombinowania. Wychodzisz z hotelu, zapinasz narty i jedziesz. Wracasz? Zjeżdżasz pod drzwi.
fot: Jarosław Kałucki
Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
Podążając Tauernrunde można objechać całą stację zgodnie z ruchem wskazówek zegara albo pod prąd, nie powtarzając ani jednej trasy.
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji
  • Obertauern. Najbardziej francuska z austriackich stacji

Jest wysoko i kilka kroków z hoteli na stoki. Narciarz ma tu wrażenie, że świat został zaprojektowany specjalnie dla niego. Z francuskim ski in – ski out, ale z austriacką organizacją i kuchnią.

Gdy miejscowi górale grali w karty, grunty w Obertauern, dorzucane do puli, uznawano za najmniej wartościowe. Bo to strome górskie ściany, schodzące niemal pod domy i niewielkie płaskie tereny, nadające się do upraw. Wszystko zmieniło się gdy na stokach pojawili się nie rolnicy lecz narciarze. Wady stały się wielkim atutem a Obertauern rozsławili Beatlesi, którzy w połowie lat 60. XX w. wybrali je do nagrania kilku scen w filmie „Help”.

Ze stoków wprost pod drzwi

Obertauern to taki narciarski wyjątek, który Austriacy powinni opatentować, a Francuzi – pozwać za plagiat. Bo jeśli gdzieś w Alpach znajdziecie austriacką wersję Trzech Dolin,  Alpe d’Huez czy Les2Alpes, to właśnie tutaj: wysoko, śnieżnie, kompaktowo i z tym cudownym poczuciem, że zawsze się jest na stoku, nawet tylko w drodze po bułki do sklepu. Dlatego nawet w szczycie sezonu w dolnych stacjach nie ma kolejek, bo dolnych stacji wyciągów, niemal wjeżdżających do hoteli i apartamentów jest aż dwanaście.

To jest Austria, ale z francuskim twistem: zero dojazdów, zero skibusów, zero kombinowania. Wychodzisz z hotelu, zapinasz narty i jedziesz. Wracasz? Zjeżdżasz pod drzwi. Nie ma tej klasycznej austriackiej logistyki „tu gondolka, tam krzesełko, a potem albo skibus albo jeszcze 300 metrów spaceru w butach”.

Ale i na odwrót – to jest Francja ale z austriackim sposobem zakwaterowania. Takie jest pierwsze wrażenie, gdy wraca się spod drapieżnych szczytów i bezkresnych nartostrad nie do klitkowatych pokoi, przypominających powierzchnią pudełka po butach lecz do przestronnych hotelowych pokoi lub klimatycznych, wygodnych apartamentów.

Jak się tam jeździ na nartach?

Płynnie. Obertauern to jeden wielki, perfekcyjnie zamknięty narciarski ring. Można przez cały dzień jeździć po nasłonecznionych stokach lub szukać, zwłaszcza wiosną, takich gdzie śnieg jest zmrożony a trasy szybkie. Podążając Tauernrunde można objechać całą stację zgodnie z ruchem wskazówek zegara albo pod prąd, nie powtarzając ani jednej trasy. Na taką wyprawę w jedną stronę trzeba zaplanować cały narciarski dzień, z obowiązkowym przystankiem w którymś ze schronisk na stoku. Orientacja w terenie nie jest konieczna, bo niemal przez cały czas widać w dole miejscowość.

Ale Tauernrunde to tylko 15 km z tutejszych 100 km nartostrad (dla porównania Sella Ronda w Dolomitach to 25 km). Nartostrady w Obertauern są przeważnie średniotrudne, dla zaawansowanych narciarzy idealne do szybkiej jazdy i długich skrętów. Ale spokojnie poradzą sobie tu również ci narciarze, którzy niechętnie wjeżdżają na czerwone trasy.

To jedna z najwyżej położonych stacji w Austrii – jeździ się od 2300 do 1750 m n.p.m., na której to wysokości leży miejscowość. A śnieg jest tu, zanim pojawi się gdziekolwiek indziej, bo niemal wszystkie trasy są dośnieżane.

Legendarna alpejska ściana

Jedna tylko nie ma sztucznego śniegu – to Gamlseiten 2. Nie nazwano jej Harakiri, jak w Zillertalu, czy Kamikaze, jak w Serfaus Fiss Ladis. Ale wystarczy tylko rzucić okiem na zdjęcia w folderach reklamowych, gdzie zawsze pojawia się, gdy trzeba pokazać jedną z najtrudniejszych tras w Alpach. A wyciąg kanapowy na tle Gamleitspitze, wielkiej śnieżnej piramidy, wygląda jakby był windą, wjeżdżającą niemal pionowo na szczyt.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 12 lutego 2026; Aktualizacja 12 lutego 2026;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij